Kierowcy pędzą w dół Wielkopolską prosto na spotkanie ze...

    Kierowcy pędzą w dół Wielkopolską prosto na spotkanie ze śmiercią

    Szymon Szadurski

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Tylko fotoradar i światła na wysokości skrzyżowania z ul. Łowicką ostudzić mogą zapędy szalonych kierowców, zjeżdżających z ul. Wielkopolskiej w Gdyni. Obie inwestycje wykonać trzeba jak najszybciej. Przekonaliśmy się o tym, wybierając się w środę na patrol razem z policjantami gdyńskiej "drogówki".
    Choć funkcjonariusze, krążący po ulicy nieoznakowanym radiowozem z wideoradarem, zatrzymywali tylko tych, którzy dozwoloną prędkość 50 km/h przekraczali minimum o 30 km/h, właściciele aut i tak co chwila musieli oglądać błysk koguta i policyjnego lizaka, nakazującego im zjechać na pobocze.

    Niektórzy przekraczający prędkość rozmawiali dodatkowo przez telefony komórkowe. Asp. szt. Mirosław Rybakowski i mł.
    asp. Witold Jędrzejewski byli dla drogowych piratów bezlitośni, posypały się mandaty i punkty karne. Średnio dwie minuty po wypisaniu blankietu policjanci łapali kolejnego kierowcę. Pierwszy, pędzący terenowym nissanem navarą, wpadł już kilkanaście sekund po tym, jak radiowóz wjechał z ul. Chwaszczyńskiej na ul. Wielkopolską.

    W dół ulicy mknął z prędkością 92 km/h, co kosztowało go 300 zł i osiem punktów karnych. Kolejni łapani kierowcy doskonale zdawali sobie sprawę, że jadą zdecydowanie za szybko, bo nawet nie prosili o odtworzenie im zapisu z kamery umieszczonej w radiowozie, tylko potulnie przyjmowali mandaty.

    Rekordzistką okazała się kobieta, która luksusowym bmw X5 jechała tuż przed przejściem dla pieszych przy ul. Łowickiej 97 km/h. Działo się to po godz. 15, na zatłoczonej drodze, w porze dnia, gdy ludzie wracają z pracy i szkoły, a w okolicach ul. Wielkopolskiej kręci się mnóstwo pieszych.
    - Łuk zjazdowy w stronę ul. Wielkopolskiej nazywamy zakrętem śmierci - mówi mł. asp. Witold Jędrzejewski.

    - Tutaj nawet przy prędkości 70 km/h można łatwo stracić panowanie nad kierownicą. Rozpędzanie się do 100 km/h to gruba przesada. Tymczasem zdarza się, że łapiemy na ul. Wielkopolskiej kierowców pędzących nawet 140 km/h i więcej.

    Właścicielka bmw 300-złotowy mandat przyjęła bez szemrania, próbowała natomiast przekonać policjantów, aby nie wlepiali jej aż ośmiu punktów karnych.
    - To moje pierwsze takie przewinienie - mówiła.
    Nie pomogło.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo