Katarzyna Duran, piłkarka ręczna Vistalu Łączpolu: Stawka meczu bardzo mobilizuje

Janusz Woźniak
Rozmowa z Katarzyną Duran, szczypiornistką Vistalu Łączpolu.

- Po raz pierwszy od zmiany barw klubowych wraca Pani do Lublina, aby zagrać przeciwko byłym koleżankom. Czy będzie to szczególny mecz, wywołujący dodatkową mobilizację?

- To prawda. Obecność na tym meczu zapowiedzieli znajomi, będzie też rodzina. Tyle w sferze faktów, ale przed meczami z mistrzyniami Polski żadna dodatkowa mobilizacja nie jest potrzebna. Po prostu w polskiej lidze gra przeciwko SPR to jest zawsze duże sportowe wyzwanie i to już wystarczy do pełnej mobilizacji. Dodatkowo mobilizować będzie mnie i koleżanki stawka tego meczu. My zajmujemy drugie miejsce w tabeli, a nasze sobotnie rywalki trzecie. Bardzo chcemy, aby tak zostało do rozpoczęcia fazy play off.

- Dlaczego gracie tak nierówno, okresy dobrej gry przeplatacie słabymi?

- My same też się nad tym zastanawiamy. O tym rozmawia z nami trener. Nie chciałabym się na ten temat szeroko rozwodzić, ale wydaje się, że w naszej drużynie ciągle brak takiej liderki, która bezpośrednio na boisku, w trakcie meczu, potrafiłaby zapanować na zespołem - jak trzeba, krzyknąć, jak trzeba, po prostu ustawić grę. Być może jest tak dlatego, że ciągle jesteśmy zespołem w budowie, ciągle przychodzi ktoś nowy, a my się nadal zgrywamy. To nie jest proces na kilka tygodni. Po prostu potrzeba nam jeszcze czasu, a kibiców mogę tylko poprosić o kredyt zaufania i cierpliwość.

- W obecnej fazie rozgrywek wydaje się, że liderujące Zagłębie Lubin jest poza zasięgiem, a głoszone jeszcze kilka tygodni temu wieści, że kończy się szczypiorniak w Lublinie, okazały się mocno przesadzone.

- Nie zgodzę się z pana opinią, że zespół Zagłębia jest poza zasięgiem. To prawda, że niedawno w Gdyni udzieliły nam bolesnej lekcji pokory, ale przypomnę, że w tym sezonie to my byłyśmy bardzo blisko zwycięstwa w Lubinie. W zasadzie przegrałyśmy tam, prowadząc bodaj na 10 minut przed końcem meczu sześcioma czy pięcioma bramkami, na własne życzenie. Niemniej lubinianki mają swoje atuty. To drużyna zgrana, konsekwentnie budowana od lat. A SPR Lublin? Cóż, kiedy udało się zażegnać kłopoty finansowe i zawodniczki tego zespołu mogły się skupić tylko na grze, to ich umiejętności i doświadczenie są wystarczające, aby w lidze wygrać z każdym.

- Czy w sobotę także w Vistalem?

- Tak się składa, że bodaj dwie ostatnie ligowe potyczki na linii Gdynia - Lublin kończyły się, rzadkimi w piłce ręcznej, remisami. W sobotę każdy wynik jest możliwy. Na pewno podejmiemy walkę o zwycięstwo, ale ważne też będzie i to, bez względu na końcowy rezultat, aby każda z nas mogła powiedzieć o sobie po meczu: zagrałam najlepiej, jak mogłam, na boisku dałam z siebie wszystko.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie