Kaszubi niezadowoleni z MEN

    Kaszubi niezadowoleni z MEN

    Marek Adamkowicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Gorące dni czekają przedstawicieli organizacji mniejszości narodowych i etnicznych. Tylko do 31 października mogą oni zgłaszać swoje uwagi do podstawy programowej do nauczania ogólnego w szkołach podstawowych i gimnazjach. To że będzie ich sporo, pokazało posiedzenie Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych, które - po raz pierwszy w historii - odbyło się w Pomorskim Urzędzie Marszałkowskim w Gdańsku.
    - Podstawy programowe, które zaprezentowało Ministerstwo Edukacji Narodowej, utrwalają istniejące stereotypy i nie odpowiadają wyzwaniom przyszłości - uważa Artur Jabłoński, prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, a zarazem współprzewodniczący komisji.

    Jego zdanie podziela prof. Cezary Obracht-Prondzyński, sekretarz Instytutu Kaszubskiego i wykładowca Uniwersytetu Gdańskiego.

    - Czytając ten dokument, nie sposób nie zauważyć, że na przykład historia jest w nim prezentowana z punktu widzenia Warszawy, czyli centralistycznie - mówi naukowiec. - Niewiele tu odniesień do przeszłości Pomorza, Śląska czy Wielkiego Księstwa Poznańskiego.

    Takie spojrzenie, zdaniem osób reprezentujących mniejszości, odbija się negatywnie na ich postrzeganiu przez polską większość. Polacy zazwyczaj nie rozumieją, że obok nich żyją ludzie wywodzący się z innych kultur, pielęgnujących odmienne tradycje i religie.

    Nie najlepszą pod tym względem sytuację zmienić można jedynie poprzez edukację, tyle że nie do końca wiadomo, jak ma ona wyglądać. Podzielone opinie można usłyszeć chociażby w kwestii tzw. ścieżek regionalnych. Jak twierdzą niektórzy, nie byłyby one w ogóle potrzebne, gdyby nauczyciele mieli lepszą wiedzę ogólną, w tym na temat mniejszości. Z drugiej jednak strony, rodzi się pytanie, skąd pedagodzy mają czerpać wiadomości, skoro za wadliwe uważane są materiały, na których w swojej pracy się opierają.

    Przyszłość podstawy programowej wyjaśni się już wkrótce. Znacznie dłuższej perspektywy wymaga inna podjęta na posiedzeniu KWRiMNiE sprawa, a mianowicie nauczanie języka kaszubskiego na Uniwersytecie Gdańskim.

    - Aktualne przepisy dają możliwości powołania filologii kaszubskiej lub międzywydziałowego kierunku kaszubistyka - przekonuje Artur Jabłoński. - Musimy tylko wykazać znacznie więcej determinacji.

    Przedstawiciele rządu zapewniają, że są przychylni wszelkim pozytywnym rozwiązaniom służącym ochronie mniejszości narodowych i etnicznych.
    - Zrobimy wszystko, by pokazać społeczeństwu, że wielokulturowość to nie powód do obaw - mówi Tomasz Siemoniak, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji. - Uważamy ją za ogromny atut.

    Język kaszubski na topie


    Na Pomorzu blisko 10 tys. uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych objętych jest nauką języka kaszubskiego. W roku 1999 MEN wprowadziło podstawy programowe nakładające na szkoły obowiązek organizacji kształcenia umożliwiające podtrzymywanie poczucia tożsamości narodowej, etnicznej i językowej uczniów. Decyzja, czy dziecko ma się uczyć rodnej mowy w szkole, zależy od zgody rodziców.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo