Kartki na mięso wprowadzono 40 lat temu! Znikające schaby, puste półki i... patriotyzm świń

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
Czterdzieści lat temu, żeby kupić mięso lub wędliny nie wystarczyły pieniądze. Trzeba było mieć jeszcze kartki. Co ciekawe, wprowadzenie ich było realizacją trzynastego postulatu Porozumienia Gdańskiego z sierpnia 1980 r. Brak mięsa był tak katastrofalnym elementem codzienności, że ludzie sami domagali się wprowadzenia reglamentacji. Żądali poprawy jakości życia i większej ilości mięsa. Domagali się kartek, bo uważali, że choć w minimalnym stopniu poprawią one dostępność do tego towaru.

40 la temu wprowadzono kartki na mięso. "Odczuwalny jest ogólny brak białka"

„W społeczeństwie zaznaczył się dalszy spadek poczucia dostępności mięsa i jego przetworów, co przy odczuwalnym również braku kurcząt, ryb, konserw, jaj, a nawet serów sprawia, że odczuwalny jest ogólny brak białka we wszystkich postaciach” – czytamy w komentarzu ówczesnego Ośrodka Badania Opinii Publicznej.

28 lutego 1981 r. ówczesna Rada Ministrów podjęła uchwałę o wprowadzeniu kartek na mięso - jak podkreślała - „idąc za głosem ludu”. System kartkowy zaczął obowiązywać 1 kwietnia.

Regulacje, które przyjął rząd Wojciecha Jaruzelskiego, precyzował, które grupy społeczne mogą kupić mięso i ile kilogramów. Przepisy określały przy tym, jakie dokładnie będą to wyroby. System kartkowy w istocie dzielił społeczeństwo.

Kartki na mięso wprowadzono 40 lat temu! Znikające schaby, p...

7 kilo dla górnika, 2 kilo dla inteligenta

W artykule „Życie codzienne w stanie wojennym”, historyk dr Konrad Rokicki podaje, że najwięcej mięsa przydzielono górnikom. Mogli oni wykupić do 7 kg mięsa na miesiąc, czyli dwukrotnie więcej niż zwykli robotnicy i kobiety w ciąży oraz trzy razy więcej niż inteligenci i dzieci (im rząd wydzielał 2 - 3 kg mięsa miesięcznie). Kartki nie przysługiwały seniorom przebywającym w domach opieki.

Dziś eksperci od dietetyki wyliczają, że 3 kg mięsa miesięcznie to około pół kotleta dziennie. Według nich, to stanowczo za mało, żeby organizm mógł zdrowo funkcjonować. W czasach PRL trudno mówić o dostępie do białkowych zamienników mięsa.

Ludzie kupując mięso nie mogli dowolnie wybierać produktów w ramach przydziału.

Na przykład dana osoba mogła nabyć nie więcej niż 40 dekagramów mięsa pierwszego gatunku. Zaliczano do niego m.in. schab, karkówkę, szynkę z kością, łopatkę z kością. Poza tym mogła kupić np. 85 dekagramów żeberek, boczku, mięsa mielonego, nerek lub serc. Wędliny również dzielono na lepsze i gorsze.

Serce świni i sprzedawczynie jak celebrytki

W rzeczywistości ten podział był iluzoryczny. Schaby i karkówki w ogóle nie docierały do sklepów lub znikały z nich w niewyjaśnionych okolicznościach. Fakt, że na półkach leżały wyłącznie wieprzowe serca, dowcipnie tłumaczono patriotyzmem świń. Żartowano, że ostatnią wolą wywożonych do ZSRR świń było to, by ich serca po śmierci pozostały jednak w kraju. Mówiono też z humorem, że przed wojną na sklepie było napisane „rzeźnik”, a w środku znajdowało się mięso. Natomiast w czasach PRL nad sklepem wisiał szyld „mięso”, zaś w środku był tylko rzeźnik. Niekiedy sprzedawczynie mięsa urastały do miana wiejskich lub osiedlowych celebrytek. Dla znajomych były one w stanie lepsze kąski przechować pod ladą. Uskuteczniano też handel wymienny.

Oto TOP 10 rzeczy, które teraz wspominamy z sentymentem! Kul...

- Pamiętam chrzciny mojej córki. Chciałam zorganizować niewielkie przyjęcie dla rodziny, ale nie mogłam nic kupić. W sklepie mięsnym od dłuższego czasu były tylko jakieś podroby, a i to trzeba było wystać. Zapytałam sprzedawczynię, czy czegoś nie da się zrobić. Akurat wpadła jej w oko moja sukienka, którą sama uszyłam z narzuty na łóżko. Dogadałyśmy się, za sukienkę dostałam pół kilo schabu. W tamtych czasach taka sprzedawczyni była kimś, nikt jej nie podskoczył. Ta z naszego sklepu zawsze świetnie ubrana i uczesana z cieniami na powiekach. Do sklepu przychodziła z torebeczką, jak jakaś lekarka – wspomina Halina Wojtysik, emerytowana nauczycielka, mieszkanka Kociewia.

Ostatnie kartki na mięso przestały obowiązywać z końcem lipca 1989 r.

Kartki niemal na wszystko

Nie tylko mięso było rozdzielane. W latach 1944–1989 w Polsce kartkowy system racjonowania żywności funkcjonował w trzech okresach. Przed stanem wojennym wprowadzono reglamentację mąki, ryżu, masła i tłuszczu roślinnego, mleka dla niemowląt, czekolady, cukierków, proszku do prania, papierosów i alkoholu. Po kilku miesiącach rządów Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego dołożyła talony na benzynę i zeszyty, a w sezonie zimowym 1982-83 obowiązywały kartki na obuwie.

System kartkowy rozszerzał się właściwie na wszystkie towary i był zróżnicowany w zależności od regionów i okoliczności. Na przykład przez pewien okres mieszkańcy tzw. województw przemysłowych mogli kupić więcej proszku do prania i mydła niż mieszkający w innych regionach kraju. Przysługiwało też pół litra wódki na osobę. Przydział weselny umożliwiał kupno 10 litrów alkoholu (na chrzciny można było nabyć 5 litrów).

Przez pewien czas, w latach osiemdziesiątych, obowiązywały nawet „kartki na kartki”. Ludzie otrzymywali blankiety, na których wpisywano pobranie kartki. Wklejano je np. do dowodu osobistego. Zakup artykułów niemowlęcych odnotowywano w książeczce dziecka.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
28 lutego, 10:44, Gość:

Teraz tylko będziemy czytać /czytamy/ wspomnienia z dawnych lat, a gdzie rzeczywistość obecna. Nie ma o czym pisać w " wolnych "mediach ?

Orwell już czterdzieści lat temu wiedział jak będzie wyglądała nasza "rzeczywistość".

Ta tzw. nowa (nie)normalność...

G
Gość

Teraz tylko będziemy czytać /czytamy/ wspomnienia z dawnych lat, a gdzie rzeczywistość obecna. Nie ma o czym pisać w " wolnych "mediach ?

Dodaj ogłoszenie