Karol Guzikiewicz zawodowy obalacz

Piotr DominiakZaktualizowano 
Piotr Dominiak
Piotr Dominiak
Karol Guzikiewicz, wiceszef stoczniowej Solidarności cieszy się, że on, stolarz, pogonił premiera z Gdańska. Mogę mu podpowiedzieć, że zrobił nawet więcej - pogonił inwestorów ze Stoczni Gdańsk.

Jest to powód do dumy. Powinien się chłop cieszyć - odwalił kawał solidnej roboty. A że przeciwko sobie - cóż, tak mu jakoś wyszło.

Od dawna było wiadomo, że nikt przy zdrowych zmysłach nie zainwestuje prywatnych pieniędzy w solidarnościową kolebkę. Właśnie dlatego że to ta kolebka. I jej pracownicy bardzo lubią powoływać się na swoje zasługi w obaleniu komunizmu. Choć tych, którzy walczyli w 1980 roku i potem w 1988, jest za stoczniową bramą już niewielu. Historyczne zasługi w biznesie nie mają wielkiej wartości.

Szczególnie zasługi w obalaniu. A stoczniowcy tylko podtrzymują tę powszechnie znaną prawdę. Każdemu zdają się mówić: skoro obaliliśmy komunizm, obalimy i kapitalizm!

Inwestorzy, w przeciwieństwie do rządu, nie przekomarzają się w takich sprawach z pracownikami. Po prostu omijają taką firmę jak... (czytelnik może wstawić sobie w tym miejscu stosowną formułkę, np. "jak minę przeciwpiechotną"). W każdym razie omijają z daleka.

Rząd, a nawet Komisja Europejska, są w nieco innej sytuacji. Nie mogą wzruszyć obojętnie ramionami i wyprowadzić się na Bermudy albo do Korei Płd. Muszą brać pod uwagę inne niż ekonomiczne aspekty. Ale czy to jest szansa dla stoczniowców? Podtrzymywanie przedsiębiorstwa za pomocą środków publicznych ma sens jedynie wtedy, gdy jest nadzieja, że dzięki nim firma stanie na nogi. Dwadzieścia lat przemysłu stoczniowego w wolnej Polsce świadczy o tym, że nie jest to ten przypadek. Worek bez dna. Natomiast małe stocznie prywatne radzą sobie nie najgorzej. No i Stocznia Remontowa w Gdańsku, która choć ma kłopoty, to są to problemy zupełnie innego gatunku niż w dużych państwowych stoczniach produkcyjnych. Możemy mieć pewność, że gdyby remontówka pozostała w rękach Skarbu Państwa, jej pracownicy byliby w pierwszym szeregu tych, którzy palą opony.

Związkowcy mają prawo walczyć o swoje miejsca pracy. Mają prawo demonstrować. Tylko muszą mieć rozum. Wiedzieć, co chcą i co mogą osiągnąć. Mogą obrażać się na rynek. Nawet jeśli obiektywnie to bez sensu. Ale nie mogą swym zachowaniem sugerować, że ten system jest gorszy od tamtego, w którym państwo było wszechmogące.

Powoływanie się na to, że dzisiaj rządy w wielu krajach wspomagają firmy mające kłopoty, jest tylko częściowo słuszne. Bo nie polega to na przejmowaniu przedsiębiorstw na stałe na państwowy garnuszek. Bo dotyczy to państw znacznie od nas bogatszych i wreszcie bo, na razie, nie przynosi to dobrych rezultatów.

Partnerem związków zawodowych, w przypadku stoczni, nie jest państwo - jest nim, a właściwie, powinien być, prywatny kapitał. I trzeba rozumieć jego sposób myślenia i działania. Bo chociaż zużytych opon, a nawet samochodów do spalenia jest u nas dostatek, i starczy na przestraszenie wielu kolejnych rządów, to nie są to atrakcyjne rekwizyty dla kogokolwiek, kto chciałby tu zainwestować własne 5 groszy..

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kaszebe

Są polskie stocznie,które potrafią zarobić.Tam nie rządzą zadymiarze i awanturnicy - pracuje się."Kolebka" od kilkudziesięciu lat żyje z dotacji i wystarczy.Co innego pomoc w czasie recesji a co innego utrzymywanie leserów i nierobów.

n
nikimis

poza wykupem, w vdziwnych okolicznosciach, wodociagow i energetyki w 3miescie brak zagranicznych inwestycji.... dziekujemy wam zadymiarze,...

k
ker

rozwiazac zwiazki zawodowe i tyle

L
L.K

Panie piotrku, niech pan nie zapomina że dzieki odwadze i determinacji robotników żyje pan i my wszyscy w wolnej Polsce.A dzisiaj w Niemczech, Francji czy Hiszpanii politycy tych państw chronią własny przemysł stoczniowy.Jedynie my zawiedliśmy.

Dodaj ogłoszenie