Kandydaci w Plebiscycie "Sportowiec Roku 2012" Dziennika Bałtyckiego - Przemysław Miarczyński

Rafał Rusiecki
Tomasz Bołt
- To jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu - cieszyła się 7 sierpnia przed kamerami telewizyjnymi Katarzyna Miarczyńska. Wraz z żoną popularnego "Ponta" wiwatowali jego kibice na Pomorzu i w kraju. To był wspaniały dzień żeglarza deskowego SKŻ Ergo Hestii Sopot, który zdobył swój pierwszy medal olimpijski. W niesamowitych okolicznościach wywalczył brązowy krążek w klasie RS:X.

Wcześniej Przemysław Miarczyński niejednokrotnie przywoził do kraju medale z mistrzowskiej rangi imprez. Szalał w różnych klasach. Brakowało go jedynie na olimpijskim podium. A przypomnijmy, że występ w Londynie był jego czwartą próbą na najważniejszej imprezie sportowej na świecie.

W pierwszych igrzyskach, w Sydney (2000 rok), miał 21 lat. W klasie Mistral zajął wówczas ósme miejsce. Cztery lata później pojechał do Aten.

- Tuż przed wyjazdem rozłożył mnie półpasiec - wspomina w jednym z wywiadów Miarczyński. - Choroba w przeddzień startu podcięła mi skrzydła, odebrała siły, ale nie zabiła determinacji.

Olimpijskie regaty "Pont" ukończył ostatecznie na piątym miejscu. W Pekinie (2008 rok) już w klasie RS:X miało być zdecydowanie lepiej. I ponownie podium odpłynęło. Tym razem jeszcze dalej, bo Miarczyński zakończył rywalizację na 16 miejscu.
Na początku sierpnia na akwenie Weymouth nadarzającej się szansy nie wypuścił jednak z ręki. Przed decydującym wyścigiem miał 6 punktów straty do Toniego Wilhelma. Musiał być wyżej od Niemca o co najmniej trzy lokaty. Ta sztuka sopockiemu żeglarzowi się udała. Spełnił swoje marzenia.

- Przemek jest przede wszystkim skromnym człowiekiem - opisuje brązowego medalistę z Londynu Piotr Hlavaty, komandor SKŻ Ergo Hestia Sopot.

- Mimo wielu sukcesów woda sodowa nie uderzyła mu do głowy. Nie zaszumiało mu w głowie. Jest sympatyczny, przez to wszyscy w klubie go lubią. To osoba komunikatywna, pomaga koleżankom i kolegom w klubie i w reprezentacji, lubi pracować z młodzieżą. Czy po sukcesie w Londynie jest spełnionym sportowcem? Myślę, że zdobył upragniony medal i powinien być z tego zadowolony. To duży sukces dla niego, ale i dla całego polskiego żeglarstwa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie