Kalendarium muzyki rozrywkowej: Blaski i cienie małpowania (WIDEO)

Tomasz Rozwadowski
Okładka pierwszej autorskiej, a trzeciej w dorobku, dużej płyty The Monkees. Trafiła na szczyt listy "Billboardu",  nim zdetronizowali ją Beatlesi ze swoim przełomowym albumem "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band"
Okładka pierwszej autorskiej, a trzeciej w dorobku, dużej płyty The Monkees. Trafiła na szczyt listy "Billboardu", nim zdetronizowali ją Beatlesi ze swoim przełomowym albumem "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band"
Udostępnij:
The Monkees już do końca świata będą symbolem zespołu z probówki. Rzeczywiście, powstał w wyniku castingu do telewizyjnego serialu o młodocianych muzykach, a jego członkowie byli początkowo raczej aktorami niż muzykami. Wielbiącym ich milionom amerykańskich nastolatków to nie przeszkadzało, ale krytykom muzycznym już tak.

Rozrywkowe imperium

Od lat dwudziestych do wczesnych sześćdziesiątych USA zasłużyło sobie na pozycję światowego imperium muzyki rozrywkowej. Począwszy od przebojów z musicali wystawianych na Broadwayu i jazzu tradycyjnego, przez swing, bluesa i country, aż po rythm'n bluesa, soul, rock & rolla i folk, kolejne gatunki muzyczne podbijały najpierw Amerykę, a później dużą część świata. Zadziałał mechanizm podobny jak z kinem hollywoodzkim - wielkie koncerny płytowe wynajdywały wykonawców i promując ich, kreowały światowe mody. Dużą pomocą od pewnego momentu stała się jeszcze młoda, ale błyskawicznie rosnąca w siłę telewizja, która w ciągu kilku lat zwolniła radio z roli głównego dostarczyciela rozrywki dla mas. Telewizyjne programy rozrywkowe zaczęły żarłocznie pożądać nowych gwiazd, dobrze prezentujących się na szklanym ekranie.

Kalendarium muzyki rozrywkowej: Na co umarł Liberace? (WIDEO)

I wszystko było pięknie, gdy w idylliczny świat Paula Anki, Brendy Lee i Elvisa Presleya (uładzonego po odbyciu służby wojskowej w Niemczech) wdarli się ci przeklęci Brytyjczycy.

I'm a Believer

Gitarowa inwazja z Wysp

Sytuacja uległa gwałtownemu przewartościowaniu w 1964 r., gdy korzystający z amerykańskich wzorców młodzi brytyjscy muzycy stworzyli na bazie rock & rolla i elektrycznego bluesa własną muzykę, którą zaczęto nazywać rockiem. The Beatles, The Rolling Stones, The Animals, The Kinks, The Who, The Hollies - wszystkie te nazwy były znane już w 1965 r. każdemu szanującemu się nastolatkowi nie tylko na Wyspach i w zachodniej Europie, ale także po drugiej stronie Atlantyku. Płyty szły jak woda, a wyprzedane trasy koncertowe po USA zaczęły odbierać chleb dotychczas niczym niezagrożonym wykonawcom rodzimym. Trzeba było coś zrobić!!!

Trudno było czekać na naturalne pojawienie się amerykańskich rockmanów. Okres formowania się zespołu, powstawania repertuaru, prób, a zwłaszcza zdobywanie fanów od poziomu lokalnego przez krajowy aż do globalnego przeważnie trwa całe lata. Ratunkiem mogła być droga na skróty. Tymi, którym udało się wybrać właściwy skrót, byli dwaj młodzi, raczkujący dopiero w show-biznesie producenci filmowi - Bob Rafelson i Bert Schneider.

Repertuar bez zespołu

Bob i Bert zobaczyli "A Hard Day's Night", pierwszy film fabularny z udziałem The Beatles, i wpadli na pomysł stworzenia filmu telewizyjnego o grupie rock'n'rollowej. Stworzyli firmę producencką Raybert Productions i z pomysłem scenariuszowym zwrócili się do telewizyjnej firmy produkcyjnej Screen Gems, a ich koncepcja została przyjęta do realizacji. Początkowo chcieli obsadzić istniejącą już i zdobywającą w szybkim tempie popularność grupę The Lovin' Spoonful. Okazało się jednak, że ci mają już podpisany kontrakt płytowy, a ich wytwórnia nie zezwoliła Screen Gems na wydanie (nieistniejącej jeszcze na tym etapie produkcji) muzyki do serialu. W związku z takim obrotem spraw zdecydowano się na casting, który został ogłoszony jesienią 1965 r. na łamach hollywoodzkich magazynów branżowych.

Podczas oczekiwania na zgłoszenia aktorów Screen Gems powierzyła zadanie opracowania repertuaru dla zespołu swojemu szefowi muzycznemu, znanemu z apodyktycznego charakteru, Donowi Kirshnerowi. Ten skontaktował się ze spółką dwóch młodych muzyków Tommym Boycem i Bobbym Hartem, u których zamówił próbne nagranie czterech piosenek. Na płycie demo, która została przyjęta do realizacji, partie wokalne wykonywali sami autorzy.

Pleasant Valley Sunday

Czterech młodzieńców do ulepienia

The Beatles byli kwartetem. W ich nazwie był błąd ortograficzny. Dla ekranowego zespołu wymyślono więc nazwę: The Monkees (zapisane z błędem "małpy") i wybrano czterech młodych aktorów - trzech Amerykanów: Micky'ego Dolenza, Petera Torka i Michaela Nesmitha oraz Anglika Davy'ego Jonesa. Jones był młodocianym aktorem teatralnym i telewizyjnym, Dolenz synem pary znanych ówcześnie hollywoodzkich aktorów, Tork początkującym muzykiem, Nesmith byłym wojskowym mechanikiem lotniczym, stawiającym pierwsze kroki jako muzyk i autor piosenek, synem wynalazczyni płynu korekcyjnego do maszynopisów.

Mieli dotychczas na tyle mało wspólnego z muzyką, że można było im wyznaczyć role do obsadzenia w zespole. Micky najlepiej śpiewał, ale został perkusistą, ponieważ Davy, który nie miał nic przeciwko posadzie bębniarza, był niski i prawie go nie było widać zza instrumentów, co dyskwalifikowało go przy testach ekranowych. Przydzielono mu rolę głównego wokalisty grającego na instrumentach perkusyjnych. Peter najlepiej ze wszystkich grający na gitarze został "tylko" basistą, rola gitarzysty została przydzielona za to wysokiemu i przystojnemu Michaelowi.

Przygotowani do wystrzelenia

Katorżnicza praca nad filmem, dla którego wybrano formę młodzieżowego sitcomu, i nagraniami, które miały być użyte na jego ścieżce dźwiękowej i wydane na płytach, trwały przez całą pierwszą połowę 1966 r., równolegle z rozwijającą się beatlemanią i niesłabnącą modą na brytyjskiego rocka. Wreszcie, w sierpniu tegoż roku na rynku pojawił się pierwszy singiel zespołu - "Last Train To Clarksville". Emisja serialu w sieci telewizyjnej NBC rozpoczęła się w połowie września.
Przedsięwzięcie, w które włożono mnóstwo wysiłku i pieniędzy, okazało się ogromnym hitem: piosenka weszła na szczyt listy przebojów, film zdobył wysoką oglądalność, a wydany w listopadzie longplay również stał się bestsellerem. Sukces przerósł najśmielsze oczekiwania, więc zespół musiał rozpocząć działalność koncertową, by podtrzymać popularność. Tego nie zakładały wcześniejsze plany. Przeciwko wypuszczeniu się na koncerty bardzo ostro zaoponował Kirshner, ale jego opór został złamany przez producentów i samych The Monkees.

Zespół z probówki

Nie było tajemnicą, że grupa powstała jako sztuczny produkt rynkowy, więc jej natychmiastowa i oszałamiająca popularność zakłuła w oczy wielu muzyków i ludzi przemysłu rozrywkowego. Przeciwnicy wymyślili określenie "Pre-fab Four" (prefabrykowana czwórka), będące złośliwą parafrazą przydomka Fab Four (fantastyczna czwórka) stosowanego wobec The Beatles. Choć trasa koncertowa po Ameryce Północnej, Wielkiej Brytanii, Japonii i Australii sprzedała się świetnie i podobała się publiczności, wrogi klimat nie opuszczał części branży i mediów. Ignorowały one fakt, iż inne popularne amerykańskie grupy, takie jak The Byrds czy Beach Boys, też korzystały z pomocy muzyków sesyjnych, często zresztą tych samych co Monkees... Odpowiedzią na falę krytyki było właśnie wspomniane na wstępie oświadczenie.

If You Have the Time

Co dalej? Co pozostało?

W efekcie na kilku kolejnych płytach studyjnych zespół sam gra i śpiewa, choć trudniejsze partie bywały realizowane przez muzyków sesyjnych. W repertuarze również zaczęły pojawiać się kompozycje własne. Trzeci album zespołu - "Headquarters", będący pierwszą płytą w dyskografii The Monkees, nad którą jego członkowie mieli pełną kontrolę, wszedł na pierwsze miejsce prestiżowej listy magazynu "Billboard".

Po rozwiązanym w 1970 r. zespole, który sprzedał gigantyczny nakład płyt przekraczający 50 mln egzemplarzy, pozostał do naszych czasów tylko jeden autentyczny szlagier, piosenka "I'm Believer" w 1966 r. napisana dla The Monkees przez Neila Diamonda.

Warto jeszcze wspomnieć, że Bob Rafelson przeszedł do historii filmu jako wybitny reżyser kina autorskiego, jego wspólna firma z Bertem Schneiderem wyprodukowała kilka klasycznych dziś dzieł, m.in. "Easy Rider", "Ostatni seans filmowy" i "Pięć łatwych utworów".

Co jeszcze? Kilka koncertów wczesnej trasy koncertowej The Monkees poprzedził występ zespołu początkującego gitarzysty Jimiego Hendriksa, z którego usług jednak szybko zrezygnowano. No i pewien młody londyńczyk nazwiskiem David Jones przyjął pseudonim artystyczny "Bowie", by nie być mylonym z wokalistą The Monkees....

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie