Kalendarium muzyki rozrywkowej: 33 lata temu zadebiutował The Blues Brothers Band (WIDEO)

Tomasz Rozwadowski
Udostępnij:
Dokładnie 33 lata temu, 22 kwietnia 1978, w popularnym programie rozrywkowym "The Saturday Night Live", po raz pierwszy wystąpił The Blues Brothers Band. Na czym polega fenomen tego zespołu?

Prapoczątków zespołu należy szukać w wydarzeniach jeszcze wcześniejszych, choć również związanych z "The Saturday Night Live". W odcinku nadanym po raz pierwszy 17 stycznia 1976 r. dwóch przebranych za pszczoły młodych komików, Dan Aykroyd (ur. w 1951 r.) i John Belushi (1949-1982), wykonało bluesową kompozycję "I'm a King Bee" ["Jestem królem pszczół" - red.]. John śpiewał, Dan akompaniował mu na harmonijce ustnej. Mało znaczące samo w sobie wydarzenie - chłopcy wykorzystali w rewiowym numerze kostiumy użyte w poprzedzającym go skeczu - zaowocowało po dwóch z górą latach poważniejszym już przedsięwzięciem.

Nasz cykl: Kalendarium muzyki rozrywkowej

Jak Albańczyk z Kanadyjczykiem

Belushi, syn pary emigrantów z Albanii, urodził się i wychował w Chicago, metropolii będącej jednym z najważniejszych obok amerykańskiego południa oraz Nowego Jorku ośrodków bluesowych. Sam co prawda bluesem szczególnie się nie interesował, ale z racji pochodzenia był świetnie osłuchany w tym gatunku muzycznym. Za to Kanadyjczyk Aykroyd, wywodzący się z zamożnej rodziny ze stołecznej Ottawy, od najmłodszych lat był gorącym fanem czarnej muzyki - oprócz bluesa, także r'n'b i soul. Krótko po przyjeździe do Nowego Jorku, gdzie w "SNL" zarabiał bardzo godziwie, wydzierżawił lokal Holland Tunnel Blues i często zapraszał do niego przyjaciół z telewizji i specjalnych gości programu. Właśnie tam powstał pomysł stworzenia zespołu i pokazania go na antenie.

Everybody Needs Somebody To Love

Druga połowa lat 70. nie była okresem przyjaznym stylom muzycznym popularnym choćby kilka lat wcześniej. Na tanecznych parkietach niepodzielnie panowała muzyka disco, jazz przeżywał szczyt mody fusion, a w rockowych klubach dominowały brzmienia punkowe. Nawet samo przyznanie się do słuchania starszej muzyki było lekko podejrzane. Kanadyjski prowincjusz nie miał takich oporów - zaraził swoich przyjaciół bluesem, a pomysł zagrania w starym stylu wzbudził wśród muzyków grających w "SNL" prawdziwy entuzjazm. Próby poszły pełną parą, a do wykonania na antenie wybrano kompozycję "Hey Bartender".

Ze starej szafy wyjęci

Kostiumy, w których wystąpili dwaj Bracia Blues, bo tak na potrzeby tego numeru nazwali się dwaj aktorzy, swoją staroświeckością przebijały jeszcze samą muzykę. Ciemne garnitury, białe koszule, wąskie ciemne krawaty, a zwłaszcza małe kapelusiki i ciemne, popularne dwadzieścia lat wcześniej, okulary słoneczne modelu Wayfarer firmy Ray-Ban, stanowiły dosłowne zaprzeczenie mody epoki disco. Muzycy jazzowi i bluesowi jeszcze kilkanaście lat wcześniej nosili garnitury, by stwarzać choćby iluzję "porządnego wyglądu", zaś ciemne szkła znakomicie maskowały podpuchnięte powieki i senny lub rozkojarzony wzrok. Jeśli więc przeciętny Amerykanin patrzył na Braci Blues, od razu kojarzył, że ma do czynienia z bluesmanami i to podłego gatunku.

Rawhide

Osobną historią są pseudonimy - Belushi występował jako Jake Joliet E. Blues, a Aykroyd to Elwood J. Blues. Pseudonimy służyły dookreślaniu postaci podobnie jak strój - Joliet i Elwood to nazwy przemysłowych przedmieść Chicago. Okolic, nie trzeba tego dodawać, raczej mało wykwintnych. Cały image był starannie pomyślany - Bracia Blues byli co prawda totalnie obciachowi, ale przy tym niezwykle stylowi i obdarzeni silnym, choć specyficznym seksapilem.

Na duży ekran marsz!

Cała wyżej opisana kreacja jest dziełem Dana Aykroyda. Obaj estradowi bracia po sukcesie skeczu i kilku klubowych, entuzjastycznie odebranych koncertach szybko doszli do wniosku, że pomysł zasługuje na dalsze rozwinięcie. Dan usiadł do pracy nad scenariuszem.

Obaj aktorzy robili szybkie kariery i zdobywali coraz lepsze kontakty. Zainteresował się nimi sam Steven Spielberg, który pomiędzy nakręceniem "Bliskich spotkań trzeciego stopnia" i "Poszukiwaczami zaginionej arki" zamarzył sobie widowiskową komedię wojenną "1941" i obsadził obu w eksponowanych rolach w tej produkcji. Film był sukcesem kasowym, choć nie wielkim hitem, nie miał też najlepszych recenzji. Role naszych przyjaciół, zwłaszcza Belushiego, zostały jednak odebrane znakomicie i otworzyły im wrota do Hollywood. W dodatku Spielberg zbudował już sobie wówczas grupę utalentowanych współpracowników, wśród nich początkującego scenarzystę i reżysera Johna Landisa. Projekt filmu z Blues Brothers zyskał aprobatę Spielberga, Landis zasiadł z Aykroydem do pisania ostatecznej wersji scenariusza, później też film wyreżyserował.

Między więzieniem i sierocińcem

Film, który na ekrany wszedł w 1980 r., ma formę lekkiej komedii muzycznej, niepozbawionej jednak elementu społecznej satyry.

W zawiązaniu akcji Elwood odbiera brata po odsiadce w więzieniu w Joliet. Obaj jadą do Chicago odwiedzić sierociniec, w którym się wychowali. Na miejscu dowiadują się od siostry zakonnej prowadzącej placówkę, że sierociniec zostanie wkrótce zamknięty z braku pieniędzy na jego prowadzenie. Bracia proponują, że ukradną odpowiednią sumę - ten pomysł jednak nie przypada siostrze przełożonej do gustu. Obiecują pomóc w sposób zgodny z prawem, ale przez dłuższy czas żaden konstruktywny pomysł nie przychodzi im do głowy. Wreszcie, podczas przypadkowej bytności w kościele, Joliet doznaje objawienia - razem z bratem reaktywują dawny zespół, ruszą w trasę i w ten sposób zbiorą pieniądze. Elwood początkowo jest sceptyczny, ale wreszcie daje się przekonać i obaj ruszają w drogę w poszukiwaniu dawnych współpracowników.

Soul Man - wersja live

Dalsza akcja jest czysto pretekstowa, choć wartka. Kolejne spotkania są okazją do zaprezentowania wspaniałych bluesowych i soulowych kompozycji z udziałem wielkich, choć nieco już zapomnianych gwiazd.

Nasz cykl: Kalendarium muzyki rozrywkowej

Cab, Ray, James, Aretha

"Blues Brothers" oglądani dzisiaj są przede wszystkim rewelacyjnym zapisem kultury pewnego czasu. Można zobaczyć w nim piosenki wykonane przez legendy amerykańskiej muzyki - Caba Callowaya, Johna Lee Hookera, Raya Charlesa, Jamesa Browna, Arethę Franklin i Chakę Khan. Z tego składu żyją do dzisiaj już tylko Franklin i Khan, pozostali są wielkimi postaciami historycznymi. Dzięki filmowi wszyscy powrócili na estrady koncertowe i nagrali wiele jeszcze znakomitej muzyki. Z tego choćby względu pomysł Blues Brothers był czymś wielkim. Film przyczynił się także w dużym stopniu do odrodzenia bluesa, soulu i r'n'b, które trwa do dzisiaj i przynosi wciąż nowe talenty i to nie tylko po amerykańskiej stronie Atlantyku.

Jailhouse Rock

Niestety, wspomniany dokumentalny walor filmu dotyczy także postaci Johna Belushiego. Aktor nie wytrzymał ciśnienia wielkiej, natychmiastowej niemal kariery i już w 1982 r. zmarł podczas hucznego przyjęcia z przedawkowania mieszanki heroiny z kokainą. W Blues Brothers zastąpił go, jako Zee Blues, jego własny młodszy brat James Belushi, który do dzisiaj wraz z Aykroydem okazjonalnie występuje i nagrywa w Blues Brothers Band. Nowa para Braci Blues wystąpiła w drugiej części cyklu, nakręconej w 1998 r., ponownie przez Landisa. Tamten film nie dorósł już do klasy pierwowzoru, ale samej legendzie Blues Brothers wcale ten fakt nie zaszkodził. Zespół na trwałe wszedł do popkulturowej pamięci, a dwaj panowie w ciemnych okularach stali się ikonami czytelnymi na wszystkich kontynentach.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie