Kaczyński przeciw kandydatom z wysokimi zarobkami. Tylko co...

    Kaczyński przeciw kandydatom z wysokimi zarobkami. Tylko co to są wysokie zarobki?

    Dariusz Szreter

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Kaczyński przeciw kandydatom z wysokimi zarobkami. Tylko co to są wysokie zarobki?
    Radni PiS stają oni przed dylematem: walczyć o „dobrą zmianę” na szczeblu samorządowym, czy bronić dobrej zmiany w swoich portfelach.
    Kaczyński przeciw kandydatom z wysokimi zarobkami. Tylko co to są wysokie zarobki?
    No to szykuje nam się prawdziwa rewolucja na liście kandydatów na gdańskich (zresztą nie tylko gdańskich) radnych z listy Prawa i Sprawiedliwości. Prezes Kaczyński zapowiedział bowiem stanowczo, że kandydatami jego partii w wyborach samorządowych nie będą mogły zostać osoby osiągające wysokie dochody w spółkach skarbu państwa. Tymczasem jakoś tak się dziwnie złożyło, że stopień nasycenia spółek skarbu państwa działaczami partii rządzącej nigdy nie był tak wysoki jak obecnie. I teraz stają oni przed dylematem: walczyć o „dobrą zmianę” na szczeblu samorządowym, czy bronić dobrej zmiany w swoich portfelach.

    Pewnym haczykiem może się okazać nieprecyzyjność określenia „wysokie pensje”. W przypadku 700 tysięcy zł z trzech spółek Grupy LOTOS, jakie wykazał w oświadczeniu majątkowym za rok 2017 gdański radny PiS Grzegorz Strzelczyk, wątpliwości raczej nie ma. Sam Strzelczyk zapowiedział zresztą - czemu trudno się dziwić - że nie jest zainteresowany ponownym zasiadaniem w gdańskim Nowym Ratuszu. Gdzie jednak zaczyna się dolna granica? Swoją drogą interesujące będzie poznanie tego, co dla Jarosława Kaczyńskiego znaczy „niewysoka pensja”.

    Nie ulega wątpliwości, że decyzja prezesa PiS ma na celu wytrącenie konkurentom PiS ewentualnych argumentów w zbliżającej się kampanii wyborczej. Swoje zrobiło też ujawnienie wysokości premii, jakie Beata Szydło przyznała członkom rządu. Czy jednak doraźne działania mające ratować wizerunek rządzących, jako ideowców, nieidących do polityki dla pieniędzy, przysłużą się długofalowo samorządności? Czy dodatkowe ograniczenia w stosunku do radnych przyniosą poprawę jakości kandydatów? A może ten zakaz obowiązuje tylko do wyborów, a potem radni PiS będą znów mogli zasilać państwowe spółki? Do kolejnych wyborów, rzecz jasna.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    kiedyś liberałowie oburzali się na hasło o "równych żołądkach"

    patient patient (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

    Zapominając o piramidzie potrzeb i sprowadzając ludzi do poziomu biologii.
    Okazuje się, że dla stabilności systemu społecznego, to całkiem słuszne hasło. Wiekszość samodzielnie zadbała o zawarość...rozwiń całość

    Zapominając o piramidzie potrzeb i sprowadzając ludzi do poziomu biologii.
    Okazuje się, że dla stabilności systemu społecznego, to całkiem słuszne hasło. Wiekszość samodzielnie zadbała o zawarość żoładków i pokazała "fucka" rynkowi (sic!) pracy a pozostali zagłosowali nogami. I też pokazali to samo. Bo jednak mamy równe żoładki...
    Czego nie można powiedzieć o apetytach...zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo