reklama

Kacper Płażyński i Grzegorz Strzelczyk zaprzeczają pogłoskom o sporze w gdańskim PiS. To nie pierwszy raz gdy takie sygnały się pojawiają

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
Zaktualizowano 
Nie ma konfliktu na linii Kacper Płażyński - Grzegorz Strzelczyk. Tak przynajmniej twierdzą obaj zainteresowani. Ostatnio jednak coraz częściej słychać o możliwych tarciach pomiędzy byłym już szefem klubu PiS w Radzie Miasta Gdańska, a szefem miejskich struktur Prawa i Sprawiedliwości.

Jednym z możliwych powodów sporu między posłem-elektem, a wieloletnim gdańskim radnym, obecnie prezesem Lotos Petrobaltic, miały być kwestie personalne.

Środowisku wieloletnich działaczy PiS miało się nie podobać, że Kacper Płażyński wprowadził do PiS osoby wcześniej niekojarzone z partią. Chodzi o Andrzeja Skibę, Olafa Dramowicza czy Przemysława Majewskiego.

Skiba w ubiegłym roku dostał się do Rady Miasta Gdańska, choć niegdyś był członkiem stowarzyszenia Młodzi Socjaliści, z którym postulował niegdyś o nieprzekazywanie Kościołowi w Gdańsku części Parku Oliwskiego. Dramowicz jest działaczem piłkarskim, a od tego roku radnym dzielnicy Oliwa. Majewski z kolei w listopadzie ma przejąć mandat radnego po Płażyńskim, który dostał się do Sejmu. Zarówno Dramowicz, jak i Majewski pracują w Enerdze, co również ma się nie podobać działaczom PiS. Nie są jednak na razie członkami partii, poza Skibą, gdyż czekają na rozpatrzenie ich deklaracji członkowskich.

Sam Grzegorz Strzleczyk zaprzecza jakoby przeszkadzały mu osoby w otoczeniu Kacpra Płażyńskiego.

Tu nie ma żadnych kontrowersji i to wydumana sprawa. Pana Dramowicza znam. Z Andrzejem Skibą współpracowałem jeszcze chyba zanim myślał, że będzie kandydować z list PiS-u. Byłem zapraszany przez Instytut Debaty Publicznej, którego jest prezesem

- mówi w rozmowie z nami Strzelczyk.

Czytaj także

Konfliktowi z Grzegorzem Strzelczykiem zaprzecza także Kacper Płażyński. - Nic mi o żadnym konflikcie nie wiadomo. Poza tym moją naczelną zasadą jest nie komentować wewnętrznych spraw na zewnątrz. Nie komentuję plotek i nie zajmuję się rozmowami na temat spraw PiS na zewnątrz - mówi poseł-elekt.

Sygnałem mogącym świadczyć o sporze między oboma gdańskimi działaczami PiS miała być wymiana postów na Twitterze. W ostatnich tygodniach minionej kampanii wyborczej na profilu Grzegorza Strzelczyka pojawiło się zdjęcie z urlopu. Kandydujący wówczas do Sejmu radny Kacper Płażyński zadał mu pytanie o wybór terminu na urlop.

Było to powodem licznych spekulacji i pytań ze strony dziennikarzy. Na Twitterze, już po wyborach, odniósł się do nich Kacper Płażyński: - Dzwonią do mnie dziennikarze z dziwnymi pytaniami o rzekomy konflikt z Grzegorzem Strzelczykiem. Nie ma żadnego konfliktu. Zapytałem o jego urlop w czasie kampanii, otrzymałem odpowiedź i koniec. Nie dam się wciągnąć w żadne gry. Jesteśmy jedną drużyną. Daremny trud, serio - oświadczył wówczas Płażyński.

W podobnym tonie wypowiada się sam Grzegorz Strzelczyk. Prezes Lotos Petrobaltic tłumaczy, że wziął kilka dni wolnego po przyjeździe do firmy platformy Giant. Zaprzecza także jakoby nie brał udziału w kampanii swojej partii. - Wspierałem sześcioro kandydatów do Sejmu, z czego pięcioro już mi gorąco podziękowało. To szukanie dziury w całym - podkreśla szef PiS w Gdańsku.

Zarówno Strzelczyk jak i Płażyński zaprzeczają też pogłoskom jakoby był między nimi spór w sprawie wyboru przewodniczącego klubu radnych w miejsce Płażyńskiego.

Nie jest tajemnicą, że świetnie mi się z Kazimierzem Koralewskim współpracowało i jestem pewien, że będzie się świetnie sprawdzał w tej roli

- mówi Kacper Płażyński.

Grzegorz Strzelczyk mówi nam, że kandydaturę Koralewskiego proponował Płażyński, co potwierdza jeden z obecnych radnych. Sam Koralewski, po roku przerwy na szefostwo Płażyńskiego, został zresztą jednogłośnie wybrany na szefa klubu w Radzie Miasta Gdańska.

To nie pierwszy sygnał o możliwym konflikcie

W maju ub.r. jeden z prawicowych portali podał informację jakoby kandydatura Kacpra Płażyńskiego na prezydenta Gdańska była atakowana przez Grzegorza Strzelczyka, byłego już posła PiS Andrzeja Jaworskiego oraz ówczesnego radnego miejskiego Łukasza Hamadyka, którego jeszcze w 2017 roku wyrzucono z PiS. Sam Łukasz Hamadyk miał być popierany przez nich jako kandydat na prezydenta Gdańska.

Proszeni o komentarz członkowie domniemanego triumwiratu zaprzeczali jakoby istniał między nimi taki sojusz. Na owym portalu, dzień później, ukazał się nawet wywiad z Andrzejem Jaworskim, w którym polityk zaprzeczał atakom na Płażyńskiego ze swojej strony. We wrześniu jednak został on zawieszony w prawach członka partii przez Jarosława Kaczyńskiego. Powodem miały być “nielojalność” oraz brak poparcia dla kandydatury Płażyńskiego.

Łukasz Hamadyk nie startował jednak w wyborach na prezydenta Gdańska. Do Rady Miasta kandydował z ruchu Gdańsk Tworzą Mieszkańcy, którego kandydatem na prezydenta był Jacek Hołubowski. Hamadyk nie ukrywa, że jest skonfliktowany z Grzegorzem Strzelczykiem czy szefem klubu PiS w Radzie Miasta Kazimierzem Koralewskim. Współpracuje jednak czasem, jako radny dzielnicy Nowy Port, z radnymi PiS w terenie.

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Expose premiera - orto najważniejsze obietnice Morawieckiego

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adrian

Co za bzdety. O czym ten artykuł ma być?

B
Bajkopisarstwo

Baśń stara jak świat, pisać o niczym.

Dodaj ogłoszenie