reklama

Joanna Bogacka jako Marlena Dietrich

Jarosław ZalesińkiZaktualizowano 
Wprost z rozpalonej plaży nurkowanie w duchowych przepaściach - taki był przez dwadzieścia lat istnienia tej sceny przepis na sukces sopockiego teatru Atelier.

Teatr w swoim pionierskim okresie grał w dawnym hangarze na kajaki, usytuowanym tuż przy sopockim Grand Hotelu. Wystarczyło otrzepać klapki z piasku, by trafić do teatralnej sali. Obecnie co prawda Atelier mieści się w nowo wybudowanym klubie, zmienił się też mocno jego repertuar.

Ale "Szary Anioł" Moritza Rinkego, przedstawienie, które od czwartku będzie wystawiane w teatrze, nawiązuje do najlepszych lat tej sceny, kiedy na afisz trafiały mroczne, gęste dramaty niemieckojęzycznych autorów.

Moritz Rinke w swojej sztuce opisał jedne z ostatnich dni życia Marleny Dietrich. Gwiazda spędza je w całkowitej samotności, jedynie w towarzystwie służącego. Przejmujące w dramacie Rinkego jest to, że bohaterka jego sztuki, patrząca już w oczy śmierci, nie potrafi oderwać się od swego scenicznego ja.

Nadal gra, przed samą sobą, a także przed swym kamerdynerem, którego wciąga w nieustanną psychogrę. W tym teatrze, w którym nie ma kulis, przejmująco zagrała Marlenę Dietrich Joanna Bogacka.

Trudną, bo praktycznie niemą, rolę Konstantego gra Marek Richert. "Szary Anioł" wystawiany jest od czwartku do przyszłej soboty, z przerwą w poniedziałek i wtorek.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie