Jest rewolucyjny plan przekopu Mierzei Wiślanej

    Jest rewolucyjny plan przekopu Mierzei Wiślanej

    Artur Grabarczyk

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Ukraińcy chcą eksportować towary na północ Europy przez port w Elblągu. By jednak było to możliwe, statki z portu leżącego nad Zatoką Wiślaną muszą mieć dostęp do Bałtyku.
    Zapewni im to jedynie kanał, który trzeba by wykopać przez Mierzeję Wiślaną. Jest tylko jeden problem. Pieniądze. Cała inwestycja kosztowałaby 400 mln zł.

    Na zgodę rządu Donalda Tuska w sprawie wybudowania kanału żeglownego przez Mierzeję czekają biznesmeni i władze samorządowe okręgów lwowskiego i łuckiego. - Ukraina chce skorzystać z tego, że wiele zachodnich koncernów przenosi swoją produkcję na wschód - mówi koordynator projektu "Bałtycka Ukraina" Jakub Łoginow.

    Ukraińcy planują przyciągnięcie wielkich inwestycji, głównie ze Skandynawii, ale brakuje im atutu w postaci szybkiego i taniego transportu. Idealnym rozwiązaniem problemów z transportem jest właśnie współpraca z Polską.

    Co proponują Ukraińcy? Po pierwsze, chcą zmodernizować kolejowe przejścia graniczne w Dorohusku i Hrebennem, przez które przewoziliby wyprodukowane u siebie towary do elbląskiego portu. - Tory w Polsce i na Ukrainie mają różną szerokość, a modernizacja polegałaby na wdrożeniu systemu, który pozwoliłby pociągom z Ukrainy jeździć po polskich torach bez konieczności przeładowania kontenerów - tłumaczy Łoginow.

    Poza tym Ukraińcy myślą o rozbudowie portu w Elblągu, dzięki której jego możliwości przeładunkowe zwiększyłyby się z obecnego 0,5 mln ton rocznie do 3-4 mln ton.

    Zależy im na tym tak bardzo, że gotowi są pomóc Polsce w realizacji tej inwestycji. Nie dadzą jednak pieniędzy. - Współfinansowanie raczej nie wchodzi w grę, ale możliwe jest dostarczenie siły roboczej i technologii - mówi Łoginow. I zaznacza, że zgłaszają się do niego coraz to nowi ukraińscy biznesmeni zainteresowani korzystaniem z portu. Nie chce ujawniać, o jakie firmy chodzi. - Na razie nie ma decyzji rządu polskiego, więc za wcześnie mówić o szczegółach - zastrzega.

    Według nieoficjalnych informacji , Ukraińcy liczą, że kanał ułatwi im m.in. przekonanie szwedzkiej Ikei do wybudowania swojej fabryki.

    Do tej pory rząd Donalda Tuska sceptycznie podchodził do zatwierdzonego przez gabinet Jarosława Kaczyńskiego już po przegranych wyborach projektu budowy kanału. Poza tym, wbrew wcześniejszym planom zdobycia na ten cel środków unijnych, odchodzący gabinet zdecydował, że kanał będzie budowany wyłącznie za pieniądze z budżetu państwa. I zapisał na ten cel ponad 400 mln zł.

    Na razie Ministerstwo Infrastruktury analizuje studium wykonalności projektu ukończone w kwietniu przez ekspertów Urzędu Morskiego w Gdyni. I czeka na ekspertyzy dotyczące wpływu budowy na środowisko. Eksperci dowiedli, że przyroda nie ucierpi, bo w okolicach inwestycji nie ma siedlisk ptaków, nie spowoduje ona nadmiernego zasolenia Zalewu Wiślanego ani dewastacji plaż. Jednak żeby ostatecznie rozwiać obawy ekologów, którzy mówili o "drugiej Rospudzie", zlecono dodatkową ekspertyzę.

    Teraz trwają intensywne negocjacje między władzami województwa warmińsko-mazurskiego i okręgu lwowskiego. Dziesięć dni temu we Lwowie był przewodniczący sejmiku województwa Julian Osiecki. - Rozmawialiśmy między innymi o współpracy przy budowie przekopu - mówi. I przyznaje, że Ukraińcom bardzo zależy na pozytywnej decyzji Tuska. We wrześniu w Elblągu ma się pojawić delegacja władz okręgu lwowskiego. - Ich determinacja do współpracy popycha sprawę kanału - mówi pytany, jak negocjacje władz niższego szczebla mogą wpłynąć na decyzję rządu Tuska. Ministerstwo Infrastruktury nie chce na razie wypowiadać się w tej sprawie.

    - W lipcu marszałek Jacek Protas spotkał się z ministrem Grabarczykiem. Wiemy, że minister powoli przekonuje się do budowy przekopu - mówi rzecznik marszałka województwa warmińsko-mazurskiego Robert Szewczyk.

    Problemem pozostają pieniądze, które na tę inwestycję trzeba znaleźć w budżecie. Tego problemu nie widzi Łoginow. - Jestem przekonany, że decyzja, która pierwotnie miała zapaść w kwietniu przyszłego roku, będzie znana już w listopadzie tego roku - mówi. - I będzie to decyzja pozytywna.
    Jego zdaniem rząd przekona , że kosztujący 400 mln zł kanał to inwestycja, która się zwróci. - Gdy powstanie kanał i zaczną z niego korzystać Ukraińcy, elbląski port będzie przerzucać osiem razy więcej towarów niż obecnie - mówi.

    Na to, że budowa się opłaca, wskazują też analizy ze studium wykonalności projektu. Wynika z nich, że wybudowany kanał tylko w ciągu pierwszych 30 lat przyniesie budżetowi państwa 534 mln zł zysku.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    dewastacja środowiska

    lola (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 23 / 19

    a nie mogą z gdańska czy gdyni? czy dla takiej głupoty trzeba zalew dewastowac - myślcie cos nim głupoty popiszecie

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo