Jeśli Ameryka uderzy w Koreę Północną zginą miliony ludzi

Aleksandra GerszZaktualizowano 
AFP/EAST NEWS
Konflikt na linii USA - Korea Północna znalazł się już w takim punkcie, że coraz częściej pojawia się złowrogie słowo „wojna”. Waszyngton uspokaja, Pjongjang grozi, Pekin apeluje o spokój, a media spekulują co by się stało, gdyby te dwa kraje się starły

Teraz kiedy dysponujemy potężną siłą nuklearną, aby bronić się przed zagrożeniem atomowym ze strony USA, bez najmniejszego wahania odpowiemy wojną totalną na wojnę totalną i atakiem jądrowym na atak jądrowy i zwyciężymy tę ostateczną bitwę ze Stanami Zjednoczonymi - to tylko jedno z oświadczeń wystosowanych przez północnokoreańskie ministerstwo spraw zagranicznych w ostatnim czasie.

AIP/x-news

Te słowa budzą grozę, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że: do wybrzeży Półwyspu Koreańskiego zbliża się cała flota amerykańskich okrętów bojowych, prezydent USA Donald Trump nie wahał się zbombardować syryjskiej bazy powietrznej, Amerykanie montują rakietowy system antybalistyczny THAAD w Korei Południowej, a reżim Kima Dzong Una nie zamierza ugiąć się pod presją międzynarodowej opinii publicznej i zapowiada kolejne teksty z bronią nuklearną i rakietową, które tak bardzo niepokoją USA. Sytuacja jest wyjątkowo napięta, a świat obserwuje ją z zapartym tchem. Wielu ekspertów spekuluje już, co może się wydarzyć, jeśli oba państwa nawzajem by się zaatakowały. A prognozy nie są optymistyczne - niektórzy wieszczą nawet wybuch II wojny koreańskiej.

Czytaj także: Amerykanie boją się ataku ze strony Kim Dzong Una. Chcą zabezpieczyć Hawaje

Atak
Oficjalnie Waszyngton na razie uspokaja, że nie planuje ataku i zapewnia, że rozwiązanie kryzysu będzie wyłącznie pokojowe. Na specjalnym briefingu Donalda Trumpa z senatorami w środę zdecydowano się zaostrzyć sankcje ekonomiczne nałożone na reżim i skupić się na rozwiązaniach dyplomatycznych. Jednak BBC News w zeszłym tygodniu opublikowało anonimowy dokument, z którego wynika, że USA zbombarduje Koreę Północną, jeśli ta przeprowadzi kolejny test. Byłby to tzw. atak wyprzedzający, czyli przeprowadzony po to, by uzyskać strategiczną przewagę w sytuacji, kiedy wszystko wskazuje na to, że konflikt militarny jest nieunikniony. Jak zaznacza portal Vox, amerykańskie źródła rządowe zdementowały te pogłoski, jednak nie oznacza to, że z całą pewnością USA nie posunie się do ataku. Zwłaszcza, że Amerykanie przypomnieli, że są potęgą militarną w tym miesiącu, kiedy zrzucili na syryjską bazę w Hims tzw. „matkę wszystkich bomb”.

David S. Maxwell, emerytowany pułkownik z amerykańskich sił specjalnych, który służył w Korei i Japonii, powiedział brytyjskiemu dziennikowi „Independent”, że Amerykanie są w posiadaniu jeszcze silniejszej broni. To GBU-57, Massive Ordnance Penetrator, w skrócie Mop - bomba penetrująca o wadze 13 600 kg. - Na świecie jest wiele celów militarnych ukrytych pod ziemią i właśnie z myślą o nich skonstruowano Mop - powiedział Maxwell. Podziemnych baz, tunelów, jaskiń jest w Korei Północnej dziesiątki. Jeśli Amerykanie chcieliby zniszczyć siłę militarną reżimu, musieliby zbombardować je wszystkie.

Czytaj także: USA zaostrzy sankcje ekonomiczne wobec Korei Północnej

Użycie bomby Mop, miałoby jednak poważne skutki. Jakakolwiek akcja militarna wymierzona w Koreę Północną, mogłaby spotkać się z odpowiedzią reżimu - zdaniem Maxwella, wręcz katastrofalną. Jeśli Kim Dzong Un poczułby się zagrożony, mógłby się nie zawahać użyć bomby atomowej. - [Reżim] nie wygrałby wojny z Koreą Południową czy USA, ale mógłby dojść do wniosku, że to jego jedyna opcja. Nawet jeśli amerykański atak wyprzedzający miałby na celu tylko zniszczenie możliwości użycia najgroźniejszych broni przez Koreę Północną, [Pjongjang] mógłby poczuć się w obowiązku do odpowiedzi - mówił „The Independent” emerytowany pułkownik, dodając, że żadna agencja wywiadowcza nie jest tak naprawdę w stanie stwierdzić, co zrobi nieprzewidywalny Kim Dzong Un.

Wojna
Jeśli lider Korei Północnej odpowiedziałby atakiem na atak, otwarty konflikt militarny byłby nieunikniony. - To byłaby naprawdę wielka wojna - stwierdził w rozmowie z amerykańskim portalem VOX Jonathan Pollack z organizacji Brookings Institution, która specjalizuje się w strategii USA w Azji i na Pacyfiku. „Północ bardzo poważnie podchodzi do wojny. Oni planują wszystko z myślą o wojnie, trenują z myślą o wojnie, mają olbrzymie siły militarne. I nie sądzę, żeby w przypadku bezpośredniego ataku USA na ich terytorium, mieliby dużo argumentów za powstrzymaniem się z ripostą - dodaje specjalista. Vox mówi o „katastrofie o niewyobrażalnej skali”, a według „Newsweeka” doszłoby wręcz do drugiej wojny koreańskiej, co jest naprawdę przerażającym scenariuszem. Podczas wojny na Półwyspie Koreańskim w latach 1950-1953 zginęło 2,7 mln. Koreańczyków, 800 tys. Chińczyków i 33 tys. Amerykanów.
Zdaniem Pollacka także ta wojna doprowadziłaby do spustoszenia całego regionu i śmierci milionów niewinnych cywilów. Niektórzy twierdzą nawet, że działania militarne Amerykanów i ich sojuszników w Korei Północnej, doprowadziłby do upadku całego kraju. Zagrożeni byliby również Japończycy i mieszkańcy Korei Południowej oraz sojusznicy tych dwóch państw, Amerykanie, którzy prawdopodobnie zaangażowaliby do wojny również piechotę. Skutki byłyby dramatyczne zwłaszcza jeśli reżim zdecydowałby się na użycie bomby atomowej. Amerykanie przewidują, że Pjongjang może być w posiadaniu od 10 do 16 takich bomb. „Jeśli Korea Północna rozwiąże problem jak taką bombę przetransportować, czemu nie miałaby pójść na całość?” - czytamy w „Newsweeku”. Reżim wciąż testuje zresztą pociski rakietowe, które zdolne byłyby przenieść ładunki atomowe - w tym te międzykontynentalne, które zagrażałyby terytorium USA.

Czytaj także: Donald Trump zaprosił senatorów do Białego Domu na rozmowy o Korei Północnej

Wojna doprowadziłaby również do ucieczki z Korei Północnej milionów ludzi. Już przygotowują się na to Chiny - sąsiad reżimu i zarazem jedyny jego sojusznik. Chińczycy umacniają granicę, ale jednocześnie starają się lawirować dyplomatycznie między Waszyngtonem i Pjongjangiem. Jak zauważa bowiem Vox, Pekin - tak jak USA - wcale nie chce drugiej wojny koreańskiej z powodu niewyobrażalnych skutków dla aż kilku państw.

Zagrożona Korea Południowa
Jeśli doszłoby do wojny konieczna będzie ewakuacja większej części terytorium Korei Południowej - kraju najbardziej zagrożonego w przypadku ewentualnego konfliktu. Obie Koree są formalnie w stanie wojny i świetnie przygotowane militarnie, ale nie oznacza to, że Korea Południowa nie zapłaciłaby za otwarty konflikt wysokiej ceny. Jak zauważa „Newsweek” dotarcie pocisku z północnokoreańskiego terytorium do Seulu - tętniącej życiem stolicy Korei Południowej, którą wraz z otaczającymi ją okolicami zamieszkuje ponad 20 mln ludzi - zajęłoby 45 sekund. Zajęcie Korei Południowej i ponowne zjednoczenie obu krajów pod rządami Pjongjangu od zawsze było głównym celem Kima Dzong Una i jego ojca Kim Dzong Ila, w przypadku rozpętania się wojny lider Korei Północnej z pewnością przeprowadziłby inwazję południowego sąsiada - pisze „Newsweek”.

Czytaj także: Narasta napięcie linii Korea Północna - USA. Chiny apelują o rozsądek

Autor Victor Cha twierdzi w książce “The Impossible State: North Korea, Past and Future”, że inwazja zaczęłaby się atakiem chemicznym na południowokoreańskie lotniska, dworce i porty, co uniemożliwiłoby ucieczkę cywilom. Spekuluje również, że gdyby siły Korei Północnej złamałyby obronę Korei Południowej i dotarły do Seulu przed Amerykanami - których w Korei Południowej jest obecnie 28 tys. - ich sąsiedzi odpowiedzieliby miażdżącą siłą. „To mogłyby być najcięższe warunki wojenne, jaki można sobie wyobrazić” - pisze Cha, dodając, że w przypadku inwazji USA wysłałoby na pomoc sojusznikowi od 4 do 6 dywizji, z których każda liczyłaby 20 tys. żołnierzy i 10 oddziałów wojsk lotniczych dysponujących po 20 samolotów na oddział i 3-4 lotniskowcami.

AIP/x-news

Eksperci przepowiadają zwycięstwo USA i sojuszników, mimo, że Korea Południowa dysponuje o 300 tys. mniejszą liczbą żołnierzy niż Korea Północna - są oni jednak lepiej wyszkoleni i uzbrojeni. - Wygralibyśmy tę wojnę, ale cena, jaką zapłaciliby nasi sojusznicy jest większa niż jakiekolwiek korzyści. Dlatego nazywają Koreę Północną „krainą bez żadnych dobrych możliwości” - stwierdził Jonathan Pollack, zaznaczając, że właśnie m.in. dlatego USA długo będzie wahało się nad ewentualnym atakiem. Zwłaszcza, że niewykluczone, że siły Korei Północnej wzięłyby za cel południowokoreański zespól reaktorów nuklearnych, co doprowadziłoby do katastrofy.

Wideo

Materiał oryginalny: Jeśli Ameryka uderzy w Koreę Północną zginą miliony ludzi - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 13

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
sztetke

NATO - N-ajwiększa A-rmia Terrorystów O-gólświatowych

W
Waclaw Waszczykowsk

ZADNEJ WOJNY NIE BEDZIE ( CHOCIAZ WIEIE PASZDOW CHIALOBY TAK ) Logicznie to zepsuloby ich interesy Ale.. Kup w Biedronce worek cukru owke z chin i 100% polskie ziemiaczki z argentyny wyodowane do twej starej babusi i dzdusi

N
Natowski

Nato górą

L
Love Russia

Zapchlona małpo twoje kompleksy wobec Rosji nie rozwiąże wujek Sam ma cię w du... jedno pierdniecie Rosji i twój popiół przyda się na nawóz.

F
FIFI

DZIWNYM TRAFEM ROTHSCHILDOWIE NIE MAJĄ JESZCZE WPŁYWÓW W KRAJACH GDZIE USA UWAŻA, ŻE JEST PROBLEM Z DEMOKRACJĄ I MA DO NICH JAKIEŚ WĄTY.

x
x

Szkoda, że w Krakowie nie mamy takiego syntetyzatora, jakim był Stanisław Wyspiański ponad sto lat temu !
Historia "kołem się toczy" !
Co za czasy, co za obyczaje ! ... Znad latarni "czujne oko" spoziera na wejście do krypty "pod srebrnymi dzwonami" !
Przywodzi sie (z pamięci) "dialog": "La situation est mauvaise ! .... Rien du tous, ... la situation est bienne !" ....
... i kto tutaj jest ... ? Nie można dać "się zwariować" !, w tej frajerskiej rzeczywistości !

s
sas

....śmierć jednego człowieka to tragedia,śmierć miliona...to tylko statystyka.....

S
SK

Come on

x
x

Tak (niewatpliwie) będzie ! Jednak w wyniku "utwierdzenia" systemu władzy w Północnej części Korei, odpowiedzialność za ten fakt spadnie na jedną osobę, tj.: Kim Dzong Una ! Później zaś zejdzie (hierarchicznie) "w dół". Społeczność ludzka oceniała takie postawy w czasie procesów sądowych przed Trybunałami w Norymberdze i Singapurze (1945-1946 r). Trzeba spokojnie oczekiwać na podobny akt procesowy (w Seulu ?)... Tak to widać .... !
N.B.: Nędznie widoczna tutaj będzie rola tzw. Chin Kontynentalnych !!!!!!!!!!!

d
dc

OUN,UPA,pokażą ci twoje miejsce w szeregu

C
CZ

!!!

???

przestańcie sie osmieszać. Napiszą co jak im syn nazisty nakaże

d
dr.Marco

i nie zawaham sie go uzyć

Dodaj ogłoszenie