Jerzy Kozdroń: Bez prawników w Sejmie nie zmodernizujemy Polski

Barbara SzczepułaZaktualizowano 
Jerzy Kozdroń
Jerzy Kozdroń Archiwum/DB
Mimo ulewy jedziemy z posłem Jerzym Kozdroniem nad Wisłę. Muszę zobaczyć na własne oczy, że budowa mostu koło Kwidzyna trwa. We mgle i deszczu ledwo widać filary wystające ponad lustro wody.

- Prace przerwano ze względu na okres ochronny minogów - wyjaśnia. - Ale w przyszłym roku most będzie gotowy. Dlaczego ciągnę posła nad Wisłę? Bo batalia o most w Kwidzynie trwała przez 20 lat.
- Bili się o niego samorządowcy i politycy, władze powiatowe i wojewódzkie, ale Jurek Kozdroń był zawzięty jak mało kto - potwierdza wicestarosta Andrzej Fortuna. Na początku lat 90. jeździli do Syryjczyka (rząd Suchockiej), dogadamy się, myśleli, w liberalnym gronie. Kozdroń był wtedy przewodniczącym Rady Miasta. - Pieniędzy nie ma, a wy mi tu mostem głowę zawracacie! - denerwował się minister. W rządzie AWS-UW znowu usiłowali coś wyrwać bez skutku.

Eseldowski premier Miller był zdecydowanie na nie, choć Kozdroń, wówczas radny pomorskiego sejmiku, przekonywał, że projekty są już przygotowane, a wywłaszczenia przeprowadzone. Wicepremier Hausner (rząd Belki) coś obiecał, ale pieniądze poszły gdzie indziej.

Minister Polaczek (rząd PiS) projekt odrzucił. Dopiero gdy posłowie PO Kozdroń z Biernackim poszli do ministra Grabarczyka (rząd Tuska), a komisarz Janusz Lewandowski, który jest honorowym obywatelem Kwidzyna, wsparł ich swoim autorytetem (naciski, naciski, naciski), sytuacja się zmieniła. W zeszłym roku budowa ruszyła. Ta jedna sprawa wystarcza, by Kozdroniowi pomnik wystawić. - Ma mnóstwo energii - ocenia wiceburmistrz Kwidzyna Piotr Halagierda. - W słusznej sprawie potrafi gromadzić wokół siebie ludzi i mobilizować ich. Pogadanki na temat samorządu wygłaszał po parafiach już w latach osiemdziesiątych. Gdy komunizm runął znalazł się w Komitecie Obywatelskim i zaczął uczyć nas samorządności. I tak już od dwudziestu lat nas zbiera i goni. W efekcie zrobiliśmy wszystko, co obiecaliśmy mieszkańcom Kwidzyna i powiatu - cieszy się. Dodajmy, że jako członek rady nadzorczej "Celulozy" Kozdroń opowiedział się za prywatyzacją. Rozkwitło przedsiębiorstwo, rozkwitło miasto. To także mu w Kwidzynie pamiętają.

WYBORY 2011 - wszystko o październikowych wyborach parlamentarnych

- Znając Jurka Kozdronia, rozumie się tajemnicę sukcesu Kwidzyna, najbardziej zaradnego miasta na Pomorzu - ocenia komisarz UE Janusz Lewandowski. - Wyróżnia się w gronie indywidualności, które nie czekały na łaskę państwa, nie uskarżały się na złe położenie i uczyniły z Kwidzyna dynamiczny ośrodek przemysłu, atrakcyjny dla inwestorów i mieszkańców. Kozdroń jest doświadczonym samorządowcem, a do tego dobrym prawnikiem. Takich mało w Sejmie, który przecież ma tworzyć dobre prawo. Wyróżnia się na tle poselskiej szarzyzny i mrowia kandydatów, którzy w swym dorobku mają jedynie partyjność, statystykę przemówień do pustej sali oraz umizgi do wyborców, przy okazji kolejnych kampanii.

Jest posłem od sześciu lat. Poszedł do Sejmu nie po to, by się na polityce dorobić, bo jako wzięty radca prawny prowadzący własną kancelarię miał wyższe dochody. Nie po to, by brylować w mediach, bo tego nie lubi. Pracuje w trzech ważnych komisjach: jest przewodniczącym Komisji Nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach, zastępcą przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz członkiem Komisji Ustawodawczej.

Reprezentował Sejm przed Trybunałem Konstytucyjnym, m.in. w głośnej sprawie "obrazy głowy państwa". Lech Wałęsa przy okazji ujawnienia raportu WSI powiedział o Lechu Kaczyńskim "mamy durnia za prezydenta", prokuratura umorzyła sprawę uznając, że była to wypowiedź emocjonalna, ale nie znieważająca i nie nosiła cech przestępstwa.

- Trybunał Konstytucyjny na prośbę sądu miał stwierdzić, czy przepis, "kto znieważa głowę państwa popełnia przestępstwo" jest zgodny z konstytucją RP - wyjaśnia poseł. - Uważałem, że nie ma niezgodności i Trybunał ten pogląd podzielił. Głowa państwa uosabia majestat Rzeczpospolitej, a zniewaga prezydenta jest zniewagą państwa. Notabene Lech Wałęsa prezydenta Kaczyńskiego przeprosił.

- Moje doświadczenie sejmowe mówi mi - dodaje Jerzy Kozdroń - że w parlamencie potrzebni są przede wszystkim prawnicy i ekonomiści. Do zrobienia rewolucji wystarczy odwaga. Aby modernizować państwo potrzebna jest specjalistyczna wiedza. - Dla mnie to honor, że jestem posłem i mogę pracować dla Polski - kończy.

Wierzę mu, bo gdy było trzeba umiał także być odważny.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie