Jerzy Borowski: Strażacy nie chcieli go zabrać do auta. Biegał więc za nimi

DJ
Rozmowa z Jerzym Borowskim, druhem z OSP Mikoszewo

Od kiedy jest Pan strażakiem ochotnikiem?W OSP jestem już od 1965 roku.

Dlaczego wstąpił Pan do OSP?Z zamiłowania. Zawsze mieszkałem blisko jednostki. Bo to zaledwie 50 metrów. Pamiętam jak mając chyba z 10 lat biegałem za starszymi kolegami, którzy służyli w straży. W latach 60-tych wojsko przekazało nam amerykański samochód. Strażacy nie chcieli mnie do niego zabrać, ponieważ mówili, że jestem za młody. Ja się jednak nie poddawałem i uparcie biegałem za nimi.

Z czego w byciu strażakiem jest Pan najbardziej dumny?Z tego, że pomagam innym ludziom.

Jaka była najzabawniejsza historia, która wydarzyła się podczas Pana służby w OSP?Historie, które zdarzają się podczas naszych wyjazdów, trudno nazwać zabawnymi. Śmiesznych sytuacji nie brakuje jednak podczas strażackich zawodów. Wesoło jest np. zawsze wtedy, kiedy rozczepia się wąż, a zawodnik, aby ratować sytuacje, przykrywa go swoim ciałem.

Zagłosuj na Jerzego Borowskiego! Wyślij na nr 72355 SMS o treści: och.2 (2,46 zł z VAT)

Wideo

Dodaj ogłoszenie