Jazzmani zjednoczeni

    Jazzmani zjednoczeni

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Z prezesem Stowarzyszenia Muzyków Jazzowych, kontrabasistą Januszem "Mackiem" Mackiewiczem, rozmawia Tomasz Rozwadowski
    Niedawno zostało zarejestrowane Stowarzyszenie Muzyków Jazzowych. Dlaczego postanowiłeś powołać do życia nową organizację?

    Oczywiście, istnieje mogące się poszczycić wieloletnimi tradycjami Polskie Stowarzyszenie Jazzowe, jednak osobiście nie spotykam się na Pomorzu z przejawami aktywności tej organizacji. W rozmowach z innymi muzykami uznaliśmy, że trójmiejscy i pomorscy jazzmani sami muszą się zająć wspieraniem swojej działalności artystycznej.

    To środowisko i tak należy do najbardziej prężnych w Polsce. Rzeczywiście macie poczucie niedowartościowania?

    Środowisko ma rzeczywiście duży potencjał, a wzmocnienie tego potencjału przez organizację, która będzie między innymi szukała funduszy na realizację projektów zgłaszanych przez muzyków, może tylko pomóc.
    Instytucji o wiele łatwiej występować o dotację na nagranie płyty czy przeprowadzenie trasy koncertowej niż prywatnej osobie. Będziemy poszukiwać dofinansowania w instytucjach, ale także w prywatnym biznesie, więc występowanie w imieniu organizacji, która ma swoje biuro, numer REGON i pieczątkę, zwiększa szanse.

    Nie boicie się zarzutu, że tworzycie kolejną korporację zawodową? Albo sitwę?

    Nie, stowarzyszenie jest otwarte dla nowych członków, także dla muzyków młodych i jeszcze nieprofesjonalnych. W organizacji znajdzie się też miejsce dla członków wspierających, doradczych i honorowych, więc będą w nim nie tylko muzycy. Wygląda na to, że w SMJ znajdzie się prawie całe pomorskie środowisko jazzowe, zgłosił swój akces także pierwszy muzyk z Mazowsza. Jesteśmy więc w pełni otwarci.

    Pomówmy o nazwiskach. Kto już jest w stowarzyszeniu?

    Bezpośrednim impulsem do powołania SMJ była moja rozmowa z Leszkiem Możdżerem pół roku temu, podczas jam session w nowo otwartym wówczas klubie jazzowym Stary Rower w Sopocie. Jak wiadomo, takiego miejsca w Sopocie od kilku lat nie było i pomyśleliśmy sobie z Leszkiem, że dobrze by się stało, gdyby w oparciu o ten klub powstała organizacja reprezentująca nasze środowisko. Szef klubu był bardzo za tym pomysłem, rozpuściliśmy też wieść wśród kolegów i prawie wszyscy uznali, że potrzebujemy takiej instytucji. Spośród znanych muzyków w SMJ są już między innymi Maciek Grzywacz, Wojtek Staroniewicz, Darek Herbasz. Otrzymujemy kolejne zgłoszenia, obecnie jest już nas ponad 20.

    Jesteś prezesem. Kto jeszcze znalazł się we władzach?

    Wiceprezesem jest Leszek Możdżer, skarbnikiem Daniel Farzelayev, szef Starego Roweru. W Komisji Rewizyjnej zasiadają Dominik Bukowski, Wojtek Staroniewicz i Darek Herbasz. Kadencja władz trwa pięć lat. Swoje funkcje pełnimy społecznie, ale jeśli zajdzie taka potrzeba, może zatrudnimy w przyszłości kogoś do prowadzenia biura.

    Powstaliście pół roku temu. Z pewnością już były przymiarki do waszych działań.

    Nawet więcej niż przymiarki. Mamy już umowę partnerską z organizatorami letniego festiwalu Jazz w Lesie w Sulęczynie. Impreza należy do najbardziej znanych w Polsce, ma ustaloną markę. Będziemy współdziałać przy pozyskiwaniu środków na tę imprezę. Jeśli współpraca się sprawdzi w tym roku, będziemy ją kontynuować w latach następnych.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo