Jasnowidz z Człuchowa, Krzysztof Jackowski odpowiada na listy [PRZEPOWIEDNIE DLA CZYTELNIKÓW]

oprac. Tadeusz Woźniak
Zofia K.: - Piszę do Pana ponownie i znów pytam, bo wszystkie wcześniejsze Pana wizje spełniły się prawie w stu procentach. Panie Krzysztofie, córka nasza pracuje jako nauczycielka, ale jak Pan wie, pensje nauczycielskie nie są wysokie. Aby wystarczyło na życie, kredyt i opłaty, córka musi dorabiać, udzielając korepetycji. Może i nie jest aż tak źle, ale prawie cały dzień pracuje. A w pracy też nie ma satysfakcji, dyrektor wiecznie coś do niej ma. Tym samym przez nerwy i zmęczenie podupada na zdrowiu. O życiu prywatnym nie ma mowy, bo nie ma na to czasu. Dlatego coraz częściej córka myśli (ja też jej to doradzam) o wyjeździe do Anglii. I tu pytanie do Pana - czy ma wyjechać, czy trzymać się tego, co ma tutaj na miejscu? Czy znajdzie tam pracę i czy da sobie radę? Obie się tego boimy, ale mamy zapewnienie znajomej, której córka już tam jest od kilku lat, że z lotniska ją odbierze i w pierwszym okresie pomoże swoim wsparciem (nie chodzi o finansowe). Dla nas najważniejsze, aby ją odebrała i pomogła znaleźć mieszkanie, a może i pracę. Czy dotrzyma słowa? Córka z językiem nie będzie miała problemu, bo ukończyła filologię angielską. Panie Krzysztofie i na koniec wciąż to samo pytanie - czy córka znajdzie w końcu chłopaka? Kolejna sprawa, która mnie nurtuje. Chodzi o moją szkolną koleżankę. Ona mi bardzo pomogła, gdy potrzebowałam wsparcia finansowego. Koleżanka nie ma dobrej sytuacji rodzinnej, dlatego cały czas ją wspierałam. Ma dorosłe dzieci, które nie zawsze pracowały, a ona je utrzymywała. Jak poszły do pracy, to miały ją gdzieś, ale jakoś trwała. Mieszka razem z byłym mężem, alkoholikiem, którego chciała się pozbyć, a ja jej w tym bardzo pomagałam. Nie będę pisała, bo Pan na pewno wie, o co chodzi. Raptem zaczęła ubolewać nad losem innego alkoholika, brata innej koleżanki. Zdenerwowała mnie tym i wtedy jej powiedziałam, że „swojego alkoholika chce się na siłę pozbyć, a nad obcym tak bardzo ubolewa”. Przerwała nasze rozmowy, ale ja - chociaż ona się do mnie nie odzywała - nie wycofałam się z tego, co jej obiecałam. Dzwoniłam do niej kilka razy, ale ona nie odbiera telefonu. Czyżby przyczyniła się do tego jej córka, która nie darzy mnie sympatią dlatego, że matka pod moim wpływem w końcu zaczęła dbać o siebie, a nie o nią? Pytałam ją, powiedziała że wie, iż nasze relacje się popsuły, ale ona nie wie, dlaczego i nie będzie się wtrącać. Czy będziemy jeszcze w dobrych relacjach? Serdecznie pozdrawiam i dziękuję. Krzysztof Jackowski: - Uważam, że Pani córka powinna zdecydować się na wyjazd. W Polsce ona sobie daje radę, ale to jest prawie wegetacja. Co gorsza, ona przyzwyczaiła się już do takiego życia, jej nawet jest tu dobrze, ale tam poczułaby się dowartościowana, lepiej by jej się tam żyło. Ale niech Pani jej nie zmusza do wyjazdu, niech sama zdecyduje.Pyta Pani, czy córka wreszcie znajdzie chłopaka? Przecież ona go nie szuka. Córka nie myśli o małżeństwie, o założeniu rodziny.Czemu dziwi się Pani koleżance? Wiadomo, że dobry mąż musi mieć trzy cechy na „ł”, między innymi powinien być „łobcy”. No więc koleżance ten „łobcy” mąż się spodobał i przestało jej przeszkadzać, że był alkoholikiem. Niech Pani się nie denerwuje, z tego związku nic nie będzie, koleżanka szybko do niego się zniechęci i znowu będziecie w dobrej komitywie, niezależnie od antypatii jej córki. Myślę, że jeszcze w tym roku wasze relacje wrócą do normy. archiwum db
Krzysztof Jackowski, jasnowidz z Człuchowa, co tydzień na naszych łamach odpowiada na listy Czytelników. Zapraszamy do korzystania z naszego pośrednictwa - tel. 889 239 323 lub [email protected] Adres do wysyłki: Tadeusz Woźniak, Urząd Pocztowy Gdynia 24, ul. 2 MPS 11, 81-624 Gdynia, skr. 21.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
arek

Chyba niepotrzebnie pan "pojechał" tej Beacie od lokalu z lat 70. Praca sprzątaczki to nie są ambicje - to brutalna rzeczywistość w Polsce, a własny biznes to nie teczuszka, laptop, białe mankiety od koszuli i mercedes, tylko wytarty drelich, fartuch i zapierdziel od rana do wieczora.

Dodaj ogłoszenie