Jasnowidz z Człuchowa, Krzysztof Jackowski odpowiada na listy [PRZEPOWIEDNIE DLA CZYTELNIKÓW]

Tadeusz WoźniakZaktualizowano 
Krzysztof Jackowski
Krzysztof Jackowski Archiwum
Krzysztof Jackowski, jasnowidz z Człuchowa, co tydzień odpowiada na listy Czytelników. Zapraszamy do korzystania z naszego pośrednictwa - tel. 889 239 323 lub t.wozniak@prasa.gda.pl. Adres do wysyłki: Tadeusz Woźniak, Urząd Pocztowy Gdynia 24, ul. 2 MPS 11, 81-624 Gdynia, skr. 21

Krzysztof Jackowski, jasnowidz z Człuchowa, co tydzień na naszych łamach odpowiada na listy Czytelników

Bartosz L.: Jako stały czytelnik „Dziennika Bałtyckiego” chciałbym za pośrednictwem gazety zadać dwa pytania Panu Krzysztofowi Jackowskiemu, którego pozdrawiam. Jedno dotyczy mojej osoby, a mianowicie jaką Pan widzi dla mnie przyszłość w sprawach zawodowych i finansowych. Drugie pytanie, jakie chcę zadać, dotyczy dziewczyny ze zdjęcia. Bardzo się nawzajem kochamy i w niedługiej przyszłości będziemy się starać o dziecko. Jaką Pan widzi dla nas przyszłość?

Krzysztof Jackowski:- Ja myślę, że świetność zawodową i finansową, niestety, ma Pan już za sobą. Od kilku lat, trzech lub czterech, postępuje w Pana sytuacji tendencja spadkowa i taka będzie się utrzymywać w najbliższych latach. Jeśli chodzi o Pana związek z tą młodą kobietą, doradzałbym większą ostrożność. Pana deklaracje są szczere, Pan rzeczywiście chciałby z nią stworzyć rodzinę, natomiast ta dziewczyna nie do końca jest szczera wobec Pana. Radzę, niech Pan nie forsuje na siłę swoich planów, bo może Pan poważnie skomplikować sobie sytuację życiową. Niech Pan spokojnie czeka na rozwój wydarzeń.

***

Anna E.: - Przesyłam Panu zdjęcie domu moich dziadków. Spadkobierca, czyli wujek, zdewastował go i zrujnował. Sprzedał, co mógł, nawet kaloryfery, na złom. Zaraz po tej dewastacji nagle zmarł. Zarówno po śmierci dziadka w 1990 r., jak i po śmierci babci ten spadkobierca szukał wartościowych rzeczy. Ponoć dziadkowie mieli i ukryli gdzieś w domu złoto i broń. Czy rzeczywiście te mury coś kryją? Czy mam szukać, zanim buldożery zrównają dom z ziemią? Co stało się z relikwiami świętymi, które stały obok krzyża? Czy wuj je sprzedał tak jak inne przedmioty?

Krzysztof Jackowski: - Ludzka fantazja często „zakopywała” jakieś mityczne skarby w piwnicach, w murach starych domów lub w okalających je ogrodach, natomiast w ruinach koniecznie ukazywały się albo i straszyły duchy tragicznie zmarłych przodków. Takie opowieści ubarwiały szarą rzeczywistość, wzbogacały o emocjonalne wątki. Mogę Panią solennie zapewnić, że ani w tych murach, ani też w najbliższych okolicach tej budowli nie ma ukrytych skarbów. Co do relikwii, to wujek je przehandlował za marne grosze, które przeznaczył na alkohol. Żeby Panią uspokoić, powiem, że to nie były wartościowe relikwie, to też był wytwór ludowej wyobraźni, sakralny gadżet.

Na podstawie rozmiarów dewastacji tego domu odnoszę wrażenie, że ktoś już szukał skarbów w jego murach. Szkoda, bo to był ładny domek i przed tymi działaniami były szanse, żeby go odremontować.

***

Elżbieta P.: - O napisaniu listu do Pana myślałam już od dawna. Moje pytanie dotyczy kwestii mojego małżeństwa, a tym samym przyszłości mojej i dzieci. Chodzi o to, że mój mąż jest dla mnie bardzo przykry. Robi wszystko, abym czuła się upokorzona i poniżona. Z naszego konta „znikają” spore sumy pieniędzy. Mój mąż uważa, że jeśli on zarabia, to może robić z pieniędzmi ,co chce. Niestety, tak samo uważają jego matka, siostra i brat. Mój mąż jako kawaler utrzymywał swoje rodzeństwo i ciągle uważa, że nadal musi im pomagać. Cała sytuacja jest dla mnie niezrozumiała, ponieważ wszyscy w rodzinie męża pracują. Przez tę jego „dobroczynność” ciągle się kłócimy. Ja myślę, że mojemu mężowi bardziej zależy na rodzeństwie niż na mnie. Dom traktuje jak hotel, a mnie jak osobistą służącą. Przez 13 lat małżeństwa nigdy nie byliśmy na wspólnym urlopie. On mnie nigdzie nie zabiera, nawet do swego rodzinnego domu. Uważa, że powinnam siedzieć przy garach. Dwa razy podjął się leczenia odwykowego. Niestety, po pychiczną, aby wytrzymać tyle lat z takim kłamcą i manipulantem. Czy nie czekając dłużej, powinnam wystąpić o alimenty? Mam dwoje dzieci, nie zarabiam, nie wiem, czy sobie poradzę. Czy warto walczyć o coś, co nie daje właściwej perspektywy? Niech Pan mi powie, jaka czeka mnie przyszłość?

Krzysztof Jackowski: - W większości spraw dotyczących konfliktów małżeńskich, jakie do mnie trafiają, widzę rację po stronie żon i w swoich odpowiedziach opowiadam się po ich stronie. W przypadku Pani i małżonka muszę wypowiedzieć się nietypowo - uważam, że rzecz ma się inaczej, aniżeli ją Pani przedstawia. Przede wszystkim mąż Pani jest porządnym człowiekiem. Jego rzekome wady, które Pani przedstawia, a mianowicie odnoszenie się do rodziny, ja kwalifikuję jako zalety. Czy jego szczerość wobec rodziny jest zbyt daleko posunięta? Być może, że tak bywa, trochę jest to robione na złość Pani, za jej niechęć wobec rodziny męża. Z rodzinnych relacji niepotrzebnie powstały między wami bariery. Niewłaściwie Pani reagowała na przejawy jego więzi rodzinnych. Uważam, że gdyby wasze relacje się poprawiły, mąż przestałby nadużywać alkoholu.

***

Jolanta K.: - Mam do Pana pytanie odnośnie do córki - czy ten mężczyzna na zdjęciu jest odpowiednim człowiekiem do założenia rodziny? Co Pan o nim sądzi? Czy chce córkę wykorzystać materialnie i finansowo? Czy żywi uczciwe zamiary wobec niej? Czy córka ułoży sobie życie z kimś odpowiedzialnym? Kiedy wyjdzie za mąż i czy będzie miała dziecko? Czy wszystkie sprawy ułożą jej się dobrze, po jej myśli? Kiedy skończą się kłopoty, czy zmieni pracę? I jak z jej zdrowiem?

Krzysztof Jackowski:- Na ogół bez zbytniego szacunku traktuję tego rodzaju obawy i pytania matek, bo cóż szczególnego można powiedzieć? Scenariusze dalszego życia bywają podobne, najczęściej banalne, podobnie jak pytania i obawy mam. Ten przypadek jest inny. Wybranek Pani córki jest człowiekiem o trudnym charakterze, z psychiką depresyjną. Córka powinna się mocno zastanowić, czy rzeczywiście chce być z tym mężczyzną, czy poradzi sobie, czy będzie w stanie sprostać jego nastrojom. On nie jest łatwym partnerem, jest skryty, zamknięty w sobie, wymagający współtowarzyszenia, a zarazem odpychający pomoc. Ważne, żeby córka wiedziała, na kogo i na co się decyduje. Z tym partnerem łatwego życia mieć nie będzie.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
k23

witam panie Krzysztofie.mam pytanie ; mianowicie czy nasi bliscy ,ci ktorzy odeszli z tego swiata czekaja na nas? i czy my pozniej po odejsciu z tad rozpoznamy ich jako nasza rodzine ....?

Dodaj ogłoszenie