Janusz Wiśniewski: Ja mężczyzn tworzę - innymi i piękniejszymi [ROZMOWA]

rozm. Ryszarda Wojciechowska
Janusz Wiśniewski: Niedawno przyszedł do mnie klient, który powiedział: Pan mi szył smoking do ślubu i czy Pan wie, że ja w nim jeszcze 25-lecie tego ślubu obskoczyłem?
Janusz Wiśniewski: Niedawno przyszedł do mnie klient, który powiedział: Pan mi szył smoking do ślubu i czy Pan wie, że ja w nim jeszcze 25-lecie tego ślubu obskoczyłem? Tomasz Bołt
Mam takich klientów, którym szyłem ubranka do Pierwszej Komunii Świętej, a dzisiaj szyję ich wnukom takie ubranka - zdradza nam Janusz Wiśniewski, jeden z najbardziej znanych nie tylko w Trójmieście, ale i Polsce krawców, który - jak mówi - już pięćdziesiąty drugi rok "bawi się krawiectwem". Co słychać u mistrza z Gdyni i którego z polskich polityków by chętnie "skroił" ?

Ktoś napisał, że polityka to interes brzydki, więc powinien być ładnie opakowany. Kto ma to lepiej wiedzieć, jeśli nie krawiec... premierów, jak Pana media nazwały?
Patrząc na to okiem krawca, można powiedzieć, że idzie ku lepszemu. Właściwie raczej sunie. Ale nadal wielu mężczyzn, nie tylko w polityce, nie czuje bluesa w ubiorze. To są zmiany, które muszą przetrawić całe pokolenia. Powiem żartobliwie, trzeba mieć tego dziadka, który nauczy wiązać krawat i babcię, która pokaże, jak trzymać widelec. Z drugiej strony mamy polityków, którzy chcą być piękni. I w tych swoich staraniach, stają się wręcz cukierkowi i sztuczni. Wyjątkiem jest Janusz Palikot, który świetnie czuje kolor.

A Leszek Miller?
Powiedziałbym, że modowo pozostał jeszcze w PRL. Chociaż bywają dużo gorzej od niego ubrani panowie. Najważniejsze w ubraniu męskim, nie tylko polityka, są proporcje. A co my widzimy? Marynary za długie albo za szerokie. Rękawy, które przykrywają pół dłoni. I większość ma za nic to, że moda teraz zaleca marynarki krótsze, bliżej ciała. O tym jednak warto wiedzieć.

Kogo by Pan chciał "skroić" z tej naszej sceny politycznej? Na kim by dobrze leżał Pana garnitur?
Wolę trudniejszych mężczyzn do ubierania, z brzuszkiem, pochyłymi plecami. Wie Pani, wystarczy pójść na plażę i zobaczyć panów bez ubioru, żeby potem docenić krawca. Ja mężczyzn tworzę - mam taką nadzieję - innymi i piękniejszymi. Te brzuszki są w garniturze do zamaskowania. Nieważne, czy brzuch jest pod brodą czy całkiem nisko, w obu przypadkach trzeba właściwie ubiór skroić. A jak się taki człowiek jak ja już 52 rok bawi krawiectwem, to wie, co mówi...

Niechętnie Pan mówi o swoich znanych klientach.
Wiem, że media lubią nazwiska. Niedawno byłem w programie "Kawa czy herbata" i tam też mnie o to pytano - a dla kogo Pan szyje? Powiedziałem więc, że rozpiętość mojej klienteli jest szeroka, od profesora Jerzego Buzka po Michała Wiśniewskiego, któremu szyłem ubranie do czwartego ślubu.

Wśród Pana klientów byli też Marek Belka czy Włodzimierz Cimoszewicz. Ale, prawdę powiedziawszy, co to za sztuka szyć, na przykład, dla Jerzego Buzka, który ma niezłą sylwetkę?
Jest sztuka, bo nawet przy takiej sylwetce, muszę się popisać znajomością mody. Kiedy nikt nie chodził w dwurzędówkach, ja szyłem profesorowi Buzkowi garnitury dwurzędowe, żeby się w Brukseli wyróżniał.

To wymagający klient?
Inaczej się szyje dla kogoś, kto ma dla krawca otwarte serce. Wtedy szyję z uśmiechem.

Nie ma w takim kliencie niecierpliwości? Te długie przymiarki...
Przy takim kliencie stoję na baczność. Nie tylko ja, cała pracownia, dziesięciu ludzi stoi na baczność. Ale to ogromna satysfakcja, bo tacy ludzie potrafią czyjąś pracę docenić. Podobnie było z brytyjskim lordem, członkiem Izby Lordów, który przyjechał do filii naszego zakładu w Warszawie. Chciał, żeby mu uszyć płaszcz.

Może w Polsce szyje się taniej? Nawet lord chce zaoszczędzić.
Możliwe, że taniej, ale lord wiedział, że nie gorzej. My już mamy dzisiaj dostęp do najlepszych materiałów, jakie są tylko produkowane na świecie. A dla lorda uszyliśmy model na podpince z piżmowców z karakułowym kołnierzem. Zrobiłem zdjęcie płaszcza na pamiątkę.

Wracając do naszych polityków, Ryszarda Kalisza chciałby Pan ubrać?

Bardzo, bo jeszcze nigdy nie widziałem go w dobrze skrojonym garniturze. A przecież on bywa nie tylko w kuluarach sejmowych, ale też na salonach. Ma obowiązek dobrze wyglądać.

Ale co zrobić, jak polityk raz chudnie, raz tyje...
Od tego jest krawiec, żeby robić poprawki. Ale do poprawek Polacy jeszcze nie są przyzwyczajeni. Mam też żal do Polaków, że kolorystycznie nie jesteśmy rozwinięci. Statystyczny rodak wybiera między garniturem szarym, granatowym albo czarnym. Inne kolory dla niego nie istnieją.

Polak jest praktyczny.
Praktyczny, ale czy elegancki? Oczywiście mam takich klientów z wysokiej półki, którzy szyją sobie w ciągu roku nawet dziesięć garniturów i wychodzą poza tę skromną bazę kolorów.

Mężczyzna w krawacie jest mniej awanturujący się. To z "Misia". Ale czy jest w tym trochę prawdy?
Ja dzisiaj nie założyłem krawata. I na moim 50-leciu, hucznie obchodzonym, też miałem jedwabną koszulę bez krawata. Ale to musi być odpowiednia koszula, z odpowiednim zapięciem. Nie wszystkim pasuje to rozchełstanie pod szyją. Ale w tym powiedzeniu jest trochę prawdy. Ubiór zobowiązuje. Garnitur i krawat powoduje, że człowiek staje się bardziej szarmancki i tak się próbuje zachować.

Ma Pan klientów z 50-letnim stażem?
Mam takich klientów, którym szyłem ubranka do Pierwszej Komunii, a dzisiaj szyję ich wnukom takie ubranka. Niedawno przyszedł do mnie klient, który powiedział: Pan mi szył smoking do ślubu i czy Pan wie, że ja w nim jeszcze 25-lecie tego ślubu obskoczyłem?

Co musi umieć dobry krawiec?
Musi się umieć zaprzyjaźnić ze swoim klientem. Ja tak mam. Teraz każdemu daję swoją książkę w prezencie, rozmawiamy o naszych rodzinach. Moi klienci zapraszali mnie do swoich krajów. Na zaproszenie pojechałem do Chin. W Indiach gościł mnie mój klient Hindus.
To aż zazdroszczę, że nie jestem krawcem.
Widzi pani, a nikt nie chce się uczyć tego fachu. Ostatnio przyszła do nas dziewczyna, żeby się uczyć krawiectwa. Ale tylko dlatego, że jest córką mojego pracownika. A chłopcy nie garną się. Nie chcą być teraz krawcami. Chociaż ja uważam, że to oni są dobrymi krawcami, podobnie jak kucharzami.

Pan już od 52 lat bawi się krawiectwem. Nie nudzi to Pana?
Czuję zmęczenie materiału, zwłaszcza teraz, kiedy mnie ogarnęła pasja pisania. Chciałbym mieć tyle pieniędzy, żeby móc synowi przekazać całą firmę, a samemu siedzieć i pisać.

Na garniturach chyba nadal się lepiej zarabia niż na książkach.
Na książkach się nie zarabia. Na razie wydano moje "Życie skrojone na miarę". Ale mam kilka kolejnych do wydania.
Janusz "Krawiec" Wiśniewski. A ten "Krawiec", bo... Bo jest Janusz Leon Wiśniewski, bardzo znany pisarz. Dużo bardziej niż ja.

Na pewno napisał i wydał dużo więcej książek niż Pan.
Ale zaczynam go gonić. Napisałem już sześć książek. Tylko tych ostatnich nie ma mi kto wydać. Jest powieść o latach dwudziestych, czyli "Frak w pierwszym pokoleniu". Akcja toczy się w cukierni gdańskiej, którą zakłada Niemiec, do którego Kaszub przychodzi na naukę. To dopiero początek opowieści, dalej to się dopiero dzieje. Jest dużo seksu, jak to u mnie... Mam też opowiadania pod wspólnym tytułem "Papierówka".

Słuchając Pana myślę, że pisanie, tak jak krojenie, przychodzi Panu łatwo.
Może to nieskromnie zabrzmi, ale chwalą mnie nawet pisarze. Reżyser Janusz Majewski po przeczytaniu mojego "Życia skrojonego na miarę" powiedział, że to niezłe mięso na film.

No tak, ale praw autorskich do scenariusza nie chciał Pan sprzedać.
Bo kwota, jaką mi proponowano, była po prostu dość śmieszna. Więc się tanio nie sprzedałem. Chociaż z drugiej strony może byłby już film na podstawie mojej książki.

Zarejestruj się i czytaj wybrane artykuły Dziennika Bałtyckiego www.dziennikbaltycki.pl/piano

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dama66
Wielki szacunek i podziw dla Pana umiejętności i zasad. Niestety odchodzi w zapomnienie prawdziwa elegancja i nie tylko w modzie.
Dodaj ogłoszenie