Janusz Steinhoff: Fuzja PGE z Energą to absurd

Redakcja
Z Januszem Steinhoffem, przewodniczącym Rady Krajowej Izby Gospodarczej, byłym wicepremierem i ministrem gospodarki, rozmawia Jacek Klein

Czy Grupa Energa powinna być prywatyzowana, czy sprzedaż większościowych pakietów akcji firm energetycznych nie zagraża bezpieczeństwu energetycznemu kraju?
Jestem zwolennikiem prywatyzacji zarówno w sektorze wytwarzania, jak i w sektorze dystrybucji energii. Nie widzę tutaj żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego państwa. Państwo powinno ograniczyć się do roli regulatora rynku i dbać o rozwój konkurencji. Bezpieczeństwo energetyczne osiąga się poprzez systemy regulacji i nadzór nad infrastrukturą przesyłową. Pozostałe podmioty działające na rynku powinny być prywatne i podlegać konkurencji. Co do sektora elektroenergetycznego uważam, że dokonany przed laty podział na cztery wielkie grupy energetyczne, dodatkowo zintegrowane pionowo z dominującą na rynku Polską Grupą Energetyczną, tej konkurencji nie sprzyja. Odnoszę wrażenie, że koncentrujemy się w ostatnim czasie na tworzeniu wielkich państwowych podmiotów, które wchłaniają kolejne. Nie sprzyja to racjonalizacji działalności i ograniczeniu kosztów, co miałoby pozytywny impuls cenowy na rynku. Konsolidacja jest działaniem wbrew konkurencyjności.

Wśród oferentów zainteresowanych przejęciem udziałów w Grupie Energa jest właśnie PGE?
Jestem bardzo zdziwiony tym faktem. Wstępna opinia Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów dotycząca takiej fuzji wskazuje na jednoznacznie negatywne stanowisko. I w pełni je popieram. W tej chwili PGE ma 40 proc. rynku wytwarzania energii i dyktuje na nim warunki. Posiada także 25 proc. rynku dystrybucji. Gdyby przejęła Energę, miałaby na nim 42 proc. udziału. Państwo powinno sprzyjać konkurencji, a nie budować podmioty, które nie miałyby chęci ani powodów do obniżenia kosztów. Za takie nieracjonalne działania wzrostem cen energii zapłacą klienci komunalni i przemysłowi. PGE powinno się raczej samo zrestrukturyzować i ograniczyć przerośnięte koszty. Zachęcam wszystkich do zapoznania się z analizami wydajności pracy w firmach energetycznych. Przejmowanie jednej państwowej firmy przez drugą i tworzenie z nich molocha to jakiś absurd.

Prezes PGE tłumaczył niedawno na Pomorzu, że takie połączenie pozwoli zbudować silną firmę, która byłaby w stanie konkurować z zagranicznymi koncernami na uwolnionym rynku energii Unii Europejskiej. Wówczas Polska byłaby taką małą jego częścią, że o monopolu nie mogłoby być mowy. Co Pan na to?
Chciałbym zwrócić uwagę, że prezes państwowej firmy, nawet tak dużej jak PGE, jest ostatnią osobą, która publicznie powinna się wypowiadać o przyszłości firmy. Od tego jest właściciel, czyli minister skarbu. Co do meritum: nie zgadzam się z jego argumentacją. Połączenie tych firm nie przyniosłoby efektu synergii, a tylko pod warunkiem jego osiągnięcia możemy mówić o konsolidacji. Nie widzę racjonalnych argumentów przemawiających za połączeniem. Nie widzę także powodu, aby zapewniać PGE możliwość sprzedaży wytwarzanej energii spółce od niej zależnej. Nie pojawiłby się impuls konkurencji cenowej. Jeżeli uważamy inaczej, to może w ogóle pójdźmy dalej i stwórzmy jedną grupę energetyczną, która zawładnęłaby całym rynkiem. Powtarzam - to absurd. Tak samo absurdalne są powracające co jakiś czas pomysły na połączenie Grupy Lotos i PKN Orlen i stworzenie firmy, która miałaby 80 proc. rynku, w związku z czym nie zależałoby jej na walce o klientów, bo z taką pozycją nie musiałaby o nich walczyć.
Pozostaje zatem strategiczny, zagraniczny inwestor lub prywatna polska firma.
Mieliśmy w historii wiele pozytywnych przykładów prywatyzacji z udziałem zagranicznych firm. Udanie dokonaliśmy konsolidacji polskiego hutnictwa, co pozwoliło na jego prywatyzację. Dzisiaj huty dzięki inwestycjom nowych właścicieli są jednymi z najnowocześniejszych. Jeżeli oferta zakupu Energi będzie dobra, wynegocjowany zostanie dobry pakiet inwestycyjny, to nie widzę przeszkód. Prywatyzacja przez giełdę, o której jest ostatnio bardzo głośno, nie zawsze jest najkorzystniejszym rozwiązaniem. Przy prywatyzacji firm energetycznych minister skarbu powinien kierować się szerszym spojrzeniem. Najważniejsze nie powinny być tylko kwestie fiskalne i doraźne zapewnienie wpływów do załatania dziury budżetowej. Zagwarantowanie wieloletniego programu inwestycyjnego jest niezwykle istotne.

Pojawił się także pomysł - przez niektórych oceniany jako ciekawy, przez innych jako niemający sensu - połączenia w holding Grupy Energa z Grupą Lotos. Uważa Pan, że ma to sens?

Jestem przeciwnikiem administracyjnego i na siłę łączenia państwowych firm. Jeżeli obie byłyby prywatne i okazałoby się to korzystne, nie miałbym nic przeciwko takiemu połączeniu.

Wspomniał Pan, że konsolidacji powinien bezwzględnie towarzyszyć efekt synergii. Gdzie widziałby go Pan tutaj?
Obie firmy działają na odmiennych i dość odległych rynkach: paliwowym i energetycznym. W dzisiejszych czasach mamy często do czynienia z dywersyfikacją działalności. Obie firmy należałoby dokładnie przeanalizować i jeżeli czynniki ekonomiczne wskazywałyby, że połączenie jest racjonalnym dla nich przedsięwzięciem, należałoby się nad tym zastanowić. Dzisiaj jednak, gdy obie firmy są wciąż państwowe, nie mamy o czym mówić.

Tak wygląda pierwszy, polski samochód elektryczny, Izera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie