Janusz Śniadek: Rząd PO wobec Unii zachowuje się jak lokaj [ROZMOWA]

rozm. Ryszarda Wojciechowska
Wstańmy wreszcie z kolan i brońmy naszego interesu narodowego - namawia  Janusz Śniadek, poseł PiS.
Wstańmy wreszcie z kolan i brońmy naszego interesu narodowego - namawia Janusz Śniadek, poseł PiS. Tomasz Bołt
Janusz Śniadek krytykuje rząd Donalda Tuska. Zdaniem posła Prawa i Sprawiedliwości premier zachowuje się jak lokaj Unii Europejskiej.

Nasze polityczne problemy w porównaniu z trzęsieniem na Ukrainie wydają się niczym. Zwłaszcza te jałowe dyskusje wokół debaty i tego, kto jest większym tchórzem, a kto mniejszym.
Spór o debatę to temat zastępczy. Ma odwracać uwagę od dobrego programu PiS. Ale to, co się dzieje na Ukrainie, jest tak ważne dla Polski, że w sposób oczywisty przesłania bieżące spory w kraju. Patrząc na Ukrainę, mam wrażenie, że obserwuję powtórkę z tego, co przeżywaliśmy w Polsce.

Chce Pan to porównać do stanu wojennego?
Nie mówię o pełnej analogii. Ale to, co się dalej będzie działo na Ukrainie, może przypominać lata 80. w Polsce.

Które zakończyły się Okrągłym Stołem.
Bo było na to przyzwolenie Rosji, która w obliczu zapaści ekonomicznej - nie mając wyjścia - zdecydowała się na ,,pierestrojkę" nawet za cenę rozpadu całego bloku sowieckiego. Sytuacja na Ukrainie jest o tyle gorsza, że Rosja w dużo lepszej sytuacji gospodarczej, nie godzi się na dalsze ograniczanie swojej strefy wpływów.

Premier Tusk wezwał do nałożenia sankcji na ekipę Janukowycza, mówiąc, że za ofiary odpowiada władza. Czy PO i PiS będą mówić w tej sprawie jednym głosem?
Te ważne zdania, pokazują, że zaczynamy mówić jednym głosem, bo do nałożenia sankcji dzień wcześniej wezwał Jarosław Kaczyński...

No i zaczyna się licytacja - kto i co pierwszy oświadczył...
Ale to pani zaczęła, cytując tylko Donalda Tuska, a pomijając wcześniejsze oświadczenie prezesa Kaczyńskiego.

Głos premiera jest chyba jednak ważniejszy niż lidera opozycji.
Ważny, ale różnica jednej doby to na Majdanie bardzo dużo. Natomiast Donald Tusk powiedział inne, ważne słowa, po których Jarosław Kaczyński pierwszy bił brawo.

Które słowa premiera ma Pan na myśli?
Otóż premier kategorycznie stwierdził, że dzisiaj pełna odpowiedzialność za użycie siły na Ukrainie spada na władzę. Kiedy tak twardo i dobitnie mówił o odpowiedzialności władzy za załamanie się dialogu, jako człowiek Solidarności, nie potrafiłem oprzeć się innemu skojarzeniu...

Jakiemu?
Zgadzam się, że za załamanie się rozmów oraz za użycie siły na Ukrainie całą odpowiedzialność ponosi rząd. Tak samo w Polsce, za dewastację dialogu społecznego również winę ponosi władza. Przecież dialog społeczny w naszym kraju został kompletnie zdemolowany. Komisja Trójstronna nie funkcjonuje. To hipokryzja - przykładanie innej miary do siebie i do innych.

Do tej retoryki PiS nas już przyzwyczaiło. Przekonując, że w Polsce za rządów premiera Tuska jest tak źle, jak jeszcze nie było.
O tym, że tak źle z dialogiem, jak jest teraz, mówią wszyscy partnerzy społeczni w Komisji Trójstronnej, związkowcy i pracodawcy.

Ale ja myślę o ogólnej ocenie PO wystawianej przez PiS. Słyszymy, że kraj jest w zapaści. A chyba nie jest tak najgorzej, skoro Platforma nadal ma ponaddwudziestoprocentowe poparcie.
Tendencja od pewnego czasu jest taka - daj Boże nieodwracalna - że przewaga PiS nad PO powoli rośnie.

Ale cały czas jest ten szklany sufit, czyli trzydzieści parę procent, którego PiS nie jest w stanie przebić.

Ten szklany sufit, to pobożne życzenia niektórych dziennikarzy i Platformy Obywatelskiej.

O programie Prawa i Sprawiedliwości głośno od kilku dni. Ale wielu ekonomistów i publicystów, nawet prawicowych, opatrzyło ten program złośliwym hasłem "Jarosław w krainie czarów".
Program dotyczy najważniejszych spraw dla Polski i Polaków: zdrowia, pracy i rodziny. I rysuje w tych obszarach jasny plan działania. Jako człowiek, dla którego ideały Solidarności były i są drogowskazem, nie od dziś powtarzam: obecna Polska jest całkowitym zaprzeczeniem naszych marzeń i ideałów Sierpnia. W tej chwili rewolucję Solidarności trzeba zacząć od początku.

Powtórką z Sierpnia '80?
Nie powtórzymy Sierpnia. Dzisiaj, ta rewolucja musi się dokonać przy urnach wyborczych. Wierzę w ludzi i robię wszystko, żeby wrócić do budowy Polski naszych marzeń i sprawiedliwości społecznej.

Można skwitować - nikt ci tyle nie da, ile PiS obieca.
Ja z kolei skwituję - nikt nie obieca ci więcej, niż obiecuje Platforma od siedmiu lat.

Wszyscy politycy przyzwyczaili nas do populizmu. Ale przy programie PiS łatwiej wymienić to, czego partia nie obiecuje, niż co obiecuje. Niższy VAT, dłuższe urlopy macierzyńskie, krótszy wiek emerytalny, wyższa płaca minimalna, tańsze leki, krótsze kolejki do lekarzy, darmowe przedszkola, po 500 złotych na drugie i trzecie dziecko, milion dwieście tysięcy miejsc pracy, miliardy na wieś, edukację i armię. Jest ktoś, komu zapomniano coś obiecać?
Prawda, że program nawiązuje do postulatów Sierpnia? Ale to Donald Tusk jest niczym mityczny król Midas, który - jak wiadomo - wszystko, czego dotknął, zamieniał w złoto. Niestety, z tą różnicą, że PO i premier, czego nie dotkną, zamieniają to w swoje przeciwieństwo. Przypomnijmy rodowód Platformy Obywatelskiej. Powstawała m.in. pod hasłem odebrania państwa politykom i zwrócenia go obywatelom. A teraz weszła w taki autorytaryzm rządu, jaki nigdy po 1989 roku nie miał miejsca. Podobnie służba zdrowia, finanse publiczne, umowy śmieciowe…

Trudno się jakoś Pana partii odkleić od Donalda Tuska. Nawet w waszym programie jest on głównym bohaterem. Ktoś wyliczył, że nazwisko premiera pojawiło się aż 80 razy.

To chyba naturalne, że partia opozycyjna odnosi się do tych, którzy rządzą Polską. Znacznie śmieszniej jest, kiedy rządząca ponad sześć lat Platforma nieustannie odwołuje się i porównuje swoje dokonania z niespełna dwuletnim okresem rządów Prawa i Sprawiedliwości. Już nawet najstarsi ludzie słabo pamiętają rządy tamtej chwiejnej, sznurkami wiązanej koalicji z Samoobroną i LPR. Doskonale pamiętam z Komisji Trójstronnej permanentne przesilenia w ówczesnym rządzie, ze zmianą premiera włącznie. To Platforma, mająca od sześciu lat stabilną większość w Sejmie i ostatnio ,,swojego prezydenta" jest żałosna, nieustannie porównując się z rządami PiS.

Skąd pieniądze na realizację takiego socjalnego programu? Gdyby to było proste znalezienie tego biliona złotych, to pewnie Donald Tusk by szukał. Bo przecież jego partia też jest już w kampanii.
Gdzie szuka Donald Tusk, pokażę na przykładzie wieku emerytalnego. Prognozy wskazują, że spadek populacji w Polsce następować będzie dopiero po 2030 roku. Platforma, pomimo ogromnych protestów społecznych, z jednej strony podnosi wiek emerytalny, a z drugiej obniża wiek obowiązku szkolnego. To wydłuża okres aktywności zawodowej Polaków średnio o ponad 4 lata.

Co to oznacza? Naturalna wymiana, odchodzący na emerytury zwalniają miejsca pracy dla absolwentów kończących szkoły, zostanie zablokowana. To jest wyrok - bezrobocie albo emigracja dla czterech roczników absolwentów, kończących naukę i gotowych podjąć pracę. Te 4 i pół rocznika to ponad milion ludzi. Naszą specjalnością eksportową jest i będzie tania siła robocza. Dlatego ustawę o podwyższeniu wieku emerytalnego trzeba cofnąć.

Ale co z tym bilionem złotych, które Jarosław Kaczyński cudownie odnalazł?
W programie jest to ściśle wyliczone, odsyłam. Ja wołam o konieczność uszczelniania systemu emerytalnego. Umowy śmieciowe to dosłownie przejadanie naszej przyszłości. To nędza przyszłych emerytów oraz ogromny spadek ich siły nabywczej, czyli popytu. Nowy minister finansów Mateusz Szczurek oświadczył niedawno w wywiadzie, że Polski nie stać na dalsze wyniszczanie stosunku pracy.

Premier zapowiada walkę z umowami śmieciowymi, ale w Sejmie robi się coś dokładnie przeciwnego. Zgłosiłem projekt prostej ustawy, która ma tylko poprawić egzekucję już obowiązującego prawa. Inspekcja Pracy alarmuje od lat, że nie jest w stanie ścigać plagi pracy na czarno bez wprowadzenia obowiązku zawarcia umowy na piśmie przed dopuszczeniem do pracy. Proponuję taki nakaz oraz wzmocnienie kompetencji, co do stwierdzania o istnieniu stosunku pracy. Platforma stara się za wszelką cenę odrzucić tę ustawę. To pokazuje hipokryzję jej zapowiedzi o walce z umowami śmieciowymi i z pracą na czarno.

Jest coś, z czym by się Pan w tym programie PiS nie zgodził? Czy to może pytanie niesłusznie zadane?
Program PiS to mój program. Uzasadnienie dla konieczności zapowiedzianego w nim obniżenia wieku emerytalnego, albo likwidacji śmieciówek właśnie dopowiedziałem. W programie wyborczym nie powinno się straszyć ludzi. Dlatego teraz powtarzam do znudzenia, że tolerowanie śmieciówek to zjadanie naszej przyszłości.

Przejście w tym roku na nowy system emerytalny, tzw. zdefiniowanej składki, oznacza w najbliższych latach drastyczny spadek wysokości emerytur. W ślad za tym wzrośnie bieda przyszłych emerytów. Nastąpi spadek siły nabywczej społeczeństwa i zahamowanie gospodarki.

To już słyszymy nie tylko z ust PiS. Ale czy Prawo i Sprawiedliwość zagwarantuje nam emerytury pod palmami?
PiS nigdy tego nie obiecywało. Ale będzie robić wszystko, żeby poziom życia emerytów ratować poprzez uszczelnienie systemu emerytalnego.

Pan wie, że zawsze łatwiej być recenzentem, niż rządzić.
Mam tego świadomość. Ale to wszystko, co się dzieje, spędza mi sen z oczu. I tym głośniej krzyczę o tych zagrożeniach. Ostatnio w Sejmie byłem inicjatorem powołania Parlamentarnego Zespołu do spraw Obrony Ideałów Solidarności. Zespół będzie zabiegać o to, aby przesłania i ideały Solidarności znalazły się w obecnie stanowionym prawie. Pierwszym prelegentem był u nas Andrzej Kołodziej, jeden z sygnatariuszy porozumień sierpniowych, wówczas przywódca związkowy w Stoczni im. Komuny Paryskiej.

Skoro mowa o stoczni, to co będzie z Gdańską?
O czarnych chmurach nad stocznią głośno nie od dziś. Dodatkowy niepokój co do jej losów musi budzić sytuacja na Ukrainie. Przecież właścicielem stoczni jest konsorcjum ukraińskie.

PiS miałoby jakiś sposób na to, żeby stocznia przetrwała?

Mówienie w tej chwili o receptach jest przedwczesne. Ale jednym z przesłań naszego programu jest reindustrializacja Polski. Niedawno swoją wypowiedzią zaskoczył nas prezydent Bronisław Komorowski. Podkreślał, że błędem było odejście od polityki przemysłowej. Ale nie wiadomo czemu przypisał to zjawisko całej Unii Europejskiej. A przecież ono dominowało w Polsce. Bo, na przykład, Niemcy rękami i nogami bronili swoich miejsc pracy. Dotknęliśmy przemysłu stoczniowego. Polskie stocznie musiały upaść po to, żeby mogły przetrwać stocznie niemieckie. Rząd PO wobec Unii zachowuje się jak lokaj, który robi wszystko, żeby tylko nie rozgniewać pana.

Ach, o to chodzi.
O to, żebyśmy powstali z kolan i bronili swojego interesu narodowego, tak jak to robią Niemcy czy Francuzi. Polacy zasługują na taki rząd.

r.wojciechowska@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kaszub

Piękne zdjęcie lokaj - parasolnik Śniadek z parasolem nad łepetyną Kaczyńskiego

C
CC

Kolejna " madrosc " wypowiedziana przez p osla :-)

K
Katarzyna
Polska jest już od kilku dobrych chwil częścią składową Unii Europejskiej
i Śniadek znowu wali jak ten przygłup
J
Jack

Ten gość może się najwyżej wypowiadać jak trzymać parasol nad prezesem. Pozostałe dziedziny przekraczają jego możliwości intelektualne.

Dodaj ogłoszenie