Janusz Popiel: Zaostrzanie kar to żaden bat na nietrzeźwych kierowców [ROZMOWA]

Maciej Pietrzak
Janusz Popiel, prezes stowarzyszenia Alter Ego
Janusz Popiel, prezes stowarzyszenia Alter Ego Archiwum
Rozmawiamy z Januszem Popielem ze stowarzyszenia Alter Ego, które pomaga ofiarom wypadków drogowych

Powróciliśmy do koszmarnych czarnych statystyk sprzed 10 lat, kiedy średnio w wypadkach drogowych dziennie ginie 15-16 osób - mówią policjanci po tegorocznym okresie świąt wielkanocnych. Jest Pan zdziwiony tym tragicznym bilansem ostatnich kilku dni?

Zacznę od tego, że obrazu stanu bezpieczeństwa na naszych drogach nie można kształtować na podstawie danych z tak krótkiego okresu. W tym roku szczególnie tragiczna była Wielka Sobota, przy czym dane podawane przez policję są tylko danymi wstępnymi. To, że na miejscu zginęło 16 osób, nie oznacza, że tyle naprawdę było ofiar śmiertelnych. Ogólnie przyjęta definicja dotyczy bowiem nie tylko zgonów na miejscu zdarzenia, ale również uczestników wypadków, którzy umierają w ciągu 30 dni od zdarzenia. Prawdopodobnie za miesiąc dowiemy się, że rzeczywista liczba ofiar śmiertelnych będzie o około 20 procent wyższa.

Czytaj: W Pucku 29-latek potrącił pieszych idących do kościoła. Dwie osoby nie żyją [ZDJĘCIA, WIDEO]

To dane, które przerażają...

Ryzyko śmierci Polaka w wypadku drogowym było w zeszłym roku prawie trzy razy większe niż Szweda czy Brytyjczyka. Zamiast szwedzkiego programu Wizja Zero, mamy polskie Zero Wizji. Dziwi mnie co innego. Mimo raportu NIK policja nadal nic nie robi, aby przekazywane społeczeństwu dane dotyczące stanu bezpieczeństwa na drogach były wiarygodne. W porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej na polskich drogach mamy stosunkowo mało wypadków i... ogromną liczbę zabitych.

Na Pomorzu do najtragiczniejszego wypadku doszło w te święta w Pucku. 29-latek wjechał w grupę osób idących do kościoła. Dwie z nich nie żyją. Lepsze drogi, coraz trudniejsze egzaminy na prawo jazdy i surowsze kary na piratów drogowych nic nie dają?

Żeby poprawić bezpieczeństwo ruchu drogowego, trzeba mieć rzeczywiste dane, które pozwolą na dokonanie prawidłowych analiz dotyczących przyczyn wypadków i podejmowania działań. Takich danych nie mamy. Najłatwiej winę za stan bezpieczeństwa zwalać na nietrzeźwych i prędkość. Tyle że w Polsce zaledwie około 5,5 procent wypadków następuje z udziałem nietrzeźwych kierujących pojazdami mechanicznymi. We Francji to ponad 30, a w USA ponad 31 procent. Oczywiście, jeżeli można nawet nieznacznie ograniczyć liczbę tragedii ludzkich, należy to robić. Tyle że z głową. Naprawdę ludziom dotkniętym skutkami wypadków wszystko jedno, czy sprawca był nietrzeźwy, czy trzeźwy. W 2014 roku mieliśmy podobno 15,4 miliona kontroli na zawartość alkoholu, w trakcie których ujawniono nieco więcej niż 75 tysięcy nietrzeźwych kierujących pojazdami mechanicznymi. W USA corocznie aresztowanych jest około 1 milion 200 tysięcy pijanych kierowców. Zamiast zastanawiania się nad przyzwoleniem społecznym dla kierujących na podwójnym gazie, pomyślmy, jak stworzyć program ograniczający skalę różnych ryzykownych zachowań.

Co zatem radziłby Pan decydentom?

Zaostrzanie kar to żaden bat na nietrzeźwych kierowców czy piratów drogowych. Chodzi raczej o populizm penalny. Koncentrujemy uwagę społeczeństwa na nietrzeźwych za kierownicą, a trzeźwi sprawcy większości tragedii przeważnie pozostają bezkarni. Zapadają wyroki, w większości z zawieszeniem wykonania kary. Nawet zakazy prowadzenia pojazdów stosowane są okazjonalnie. Przepis dotyczący zatrzymywania prawa jazdy za przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km na godzinę nie uwzględnia chociażby sytuacji, w której pomiar został dokonany wadliwym urządzeniem. Podstawą wszystkich działań powinna być edukacja komunikacyjna, i to zarówno w szkołach, jak i w mediach. To, co się dzieje na naszych drogach, w zasadniczy sposób wpływa na jakość naszego życia. Skutki wypadków drogowych to nie tylko indywidualne tragedie - i z tego w końcu powinni sobie zdać sprawę decydenci.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sławomir Pytel

Jestem ekspertem z zakresu analiz wypadków drogowych. Potwierdzam, że z mojego punktu widzenia, wypowiedź Pana Popiela jest słuszna w całej swej rozciągłości.
Jeżeli chodzi o wadliwe dane na temat przyczyn wypadków drogowych w Polsce, to podkreślę, że eksperci mojej grupy zawodowej mogą dostarczyć dalsze dowody potwierdzające ten fakt. Dowody cięższe zarówno ilościowo jak i jakościowo niż te, o których mówi Pan Popiel.
Reasumując, powodów nieprawdziwych danych na temat przyczyn wypadków drogowych, jest po prostu więcej.

Dodaj ogłoszenie