Janusz Lewandowski: Rząd wetuje budżet UE, ale zapłacą za to Polacy. Samobójcza strategia Morawieckiego

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Janusz Lewandowski: Przedstawiciele rządu są już mentalnie poza Unią Europejską. W sprawie weta okłamują polskie społeczeństwo
Janusz Lewandowski: Przedstawiciele rządu są już mentalnie poza Unią Europejską. W sprawie weta okłamują polskie społeczeństwo Piotr Hukało/Archiwum Polskapress
- Weto Morawieckiego pozbawi Polaków pieniędzy. Najpierw Zbigniew Ziobro wyprowadził Polskę z przestrzeni prawnej Unii Europejskiej, teraz szykują nam budżetowy polexit – mówi Janusz Lewandowski, europoseł Koalicji Obywatelskiej, niegdyś komisarz UE ds. budżetu i programowania finansowego.

Jaka jest atmosfera w Parlamencie Europejskim po zapowiedziach polsko-węgierskiego weta budżetowego?

Łatwo ją sobie wyobrazić, w Brukseli, w instytucjach unijnych.

Ale zapowiedź weta to deklaracja wojny wypowiedziana przez polski rząd wszystkim stolicom państw UE, za wyjątkiem Budapesztu, a przede wszystkim milionom beneficjentów nowego, unijnego budżetu. Mam nadzieję, że jest to strategia negocjacyjna, a nie samobójcza. Nawet jeśli tak jest, to nasze machanie szabelką budzi irytację we wszystkich zakątkach Europy.

Wszyscy czekają nie tylko na fundusze z wieloletniej perspektywy finansowej na lata 2021-2027 ale też na bezprecedensowy program walki z skutkami pandemii, wart 750 mld euro. To wszystko jest tym mniej zrozumiałe, że wetować chce główny beneficjent tych budżetów, a tylko dlatego, by być wolnym od ograniczeń w niszczeniu rządów prawa i instytucji demokracji. Stąd zdumienie i wkurzenie.

Czytaj także

Premier Morawiecki tłumaczy zapowiedź weta tzw. unijną uznaniowością dotyczącą praworządności w Polsce, która miałaby być powiązana z dostępnością do pieniędzy unijnych.

Nie jest to "mocna" regulacja, umożliwiająca bez woli politycznej zawieszenie funduszy dla jakiegokolwiek kraju, łamiącego reguły wspólnoty – ale taka wola jest! To jest swego rodzaju prototyp, który przejdzie egzamin praktyczny.

Moim zdaniem, zapisy są dość precyzyjne. Wiążą zarządzanie funduszami unijnymi z zagrożeniami wynikającymi ze stanu praworządności, w tym niezależnością sądownictwa. Natomiast propaganda PiS-u ukrywa przed polskim społeczeństwem zapisy, które mówią że UE pod ochronę weźmie beneficjentów funduszy. Beneficjenci nie powinni cierpieć przez "błędy na górze". Nawet jeśli jakaś część środków zostanie zawieszona na uzgodnione wcześniej programy, to na rząd spadnie obowiązek ich wypłaty, np. przedsiębiorstwom, uczelniom. gminom itp.

Wprawdzie nadużycia władzy PiS i Orbana inspirowały nową regulację, ale jest ona adresowana do wszystkich członków wspólnoty.

Czy jeśli jest to rzeczywiście strategia negocjacyjna Polski i Węgier, i weta ostatecznie nie będzie, to ta sprawa przejdzie we Wspólnocie bez echa?

Będzie nam bardzo trudno odbudować wiarygodność na arenie europejskiej, nawet jeśli do weta nie dojdzie. Polska długo budowała swoją pozycję w instytucjach europejskich. Szczytem tych starań byli Jerzy Buzek jako pierwszy prezydent Parlamentu Europejskiego spoza żelaznej kurtyny, Donald Tusk jako przewodniczący KE, pierwszy spoza kręgu zachodniej Europy oraz wyjątkowo szczodry dla Polski budżet na lata 2014-2020, który jest jeszcze konsumowany. Polskie inicjatywy, m.in. Partnerstwo Wschodnie czy Unia Energetyczną stawały się programami całej UE. Można było forsować polskie interesy pod flagą UE, z uwagi na rosnącą wiarygodność naszego kraju. Po roku 2015 pozytywna agenda Polski zamieniła się w negatywną. W roku 2017 był to haniebny zamach na Tuska, czyli rodaka (wynik głosowania to 1:27). W czasie ubiegłorocznych rozdań kadrowych w instytucjach unijnych PiS zabiegał tylko o jedno: żeby utrącić kandydaturę Timmermansa na szefa Komisji Europejskiej. W efekcie, cała Europa Środkowo- Wschodnia nie uzyskała żadnego stanowiska. To samo jest teraz przy budżecie. Polska jest na „nie”. Płaci za to polskie społeczeństwo. Wiele interesów codziennych, np. polskich czy węgierskich przedsiębiorstw jest rozgrywanych z Brukselą, a tam PiS zapracował na brak życzliwości…

Nasuwa się oczywiste pytanie, o perspektywę polexitu.

Ja tego słowa nie nadużywam, ale mamy niestety do czynienia z niezadeklarowanym polexitem. Spójrzmy, Zbigniew Ziobro, już od jakiegoś czasu wyprowadza nasz kraj z przestrzeni prawnej wspólnoty. Nie wnikam w wewnętrzne porachunki w obozie władzy, ale w jego niedawnym wystąpieniu był szantaż wobec premiera Morawieckiego: "wetuj pan budżet, albo opuszczam koalicję rządzącą". To dowód napięć w Zjednoczonej Prawicy, które przenoszą się na politykę europejską. Było to wystąpienie człowieka, który jest już mentalnie poza Unią Europejską, a chciałby pociągnąć za sobą cały kraj, czyli pozbawić nas europejskiej przyszłości. Konferencja Ziobry i jego współpracowników, w dniu 16 listopada była popisem antyunijnej, kłamliwej propagandy. Podpierając się wątpliwym autorytetem Saryusza-Wolskiego, twierdzili, że weto nie oznacza niczego złego, bo będzie skutkowało przedłużeniem ostatniego roku Perspektywy Finansowej 2014-2020, co będzie to lepsze niż nowy budżet 2021-2027.

Po tej konferencji pojawiły się rzeczywiście komentarze, że szef Solidarnej Polski pochwalił polityków opozycyjnych.

Bo niechcący Ziobro docenił nasz dorobek. Zgodzę się, że ten "mój" budżet jest lepszy o ponad 100 mld zł od tego, który wynegocjował rząd Morawieckiego na lata 2020-2027. Tyle prawdy. Dalej jest nieprawda.

Jeżeli będzie weto, to stracimy wszystkie pieniądze z dodatkowego, awaryjnego funduszu. który ma być receptą na zwalczanie skutków pandemii, a to jest około 28 mld euro dla Polski. Weto oznacza wprowadzenie tzw. prowizorium budżetowego w roku 2021, co pozwala finansować jedynie wydatki administracyjne instytucji unijnych oraz dopłaty bezpośrednie dla rolników.

Cała reszta, czyli najistotniejsze dla Polski fundusze strukturalne, Fundusz Rozwoju Obszarów Wiejskich, stypendia Erasmusa etc, wymagają nowych podstaw prawnych, bo obecne wygasają 31 grudnia 2020 r. A to nie takie proste. Ziobryści okłamują polskie społeczeństwo.

Czytaj także


Jeden z sondaży wskazywał, że spora część Polaków weto popiera.

Sądzę, że to efekt owego propagandowego kłamstwa. Powtórzę. Polskich beneficjentów funduszy UE nie pozbawi związek z praworządności, bo są chronieni. Rząd musi im to rekompensować, skoro zawinił. Pozbawi ich tych funduszy tylko weto Morawieckiego. On, wraz z Orbanem mogą pozbawić funduszy całą Europę, która dramatycznie ich potrzebuje w czasie pandemii. To szantaż europejski, z fatalnymi skutkami wizerunkami dla Polski – niegdyś symbolu solidarności! I jeszcze jedna nieprawda propagandy rządowej…


Dotycząca weta i jego przyczyn?

Tak, a dokładniej praworządności. Powiązanie funduszy z praworządnością jest przesądzone, będzie dotyczyło wszystkich wydatków od roku 2021. Prezydencja niemiecka ma większość kwalifikowaną by wprowadzić te regulacje. Tego procesu nie da się zablokować, bez względu na to, jak protestować będą Orban z Morawieckim, Kaczyńskim i Ziobrą.

Donald Tusk mówił o odspawywaniu przez PiS Polski od UE. Pan wyobraża sobie nasz kraj poza strukturami Wspólnoty?

Nie wyobrażam sobie Polski powracającej do strefy pomiędzy Rosją Putina a Unią Europejską. To dla przywódcy Rosji wymarzony scenariusz, bo traktuje naszą część Europy jako utraconą strefę wpływów, którą można odzyskać.

Po stuleciach tragicznych dla poprzednich pokoleń, Polska zawinęła do bezpiecznej przystani - najpierw NATO w 1999 r., a później Unia Europejska w roku 2004. To jest nasze bezpieczeństwo i nasze szanse cywilizacyjne. Uwolniliśmy się od geopolityki, która była przekleństwem poprzednich pokoleń. Gdyby ktoś chciał wyprowadzić Polskę z UE - byłaby to współczesna targowica. Zaprzeczenie polskiej racji stanu.

Choć irytacja Polską PiS-u i Węgier Orbana narasta, to nikt nas z Unii nie wyrzuci. Nie ma takiej możliwości, bo wyprowadzka musi być inicjowana przez kraj członkowski. Tak zrobili, na swoje nieszczęście, Brytyjczycy. Natomiast w Polsce jest coraz mniej Unii. Jak wspomniałem, Ziobro zrobił wiele, by wyprowadzić nasz kraj z przestrzeni prawnej wspólnoty. Neo-KRS nie jest uznawana w sieci europejskich rad sądownictwa, są problemy z ekstradycją przestępców do Polski, wycofują się inwestorzy z obawy o brak praworządności. Mamy więc polexit prawno-ustrojowy, teraz szykują nam polexit budżetowy. Jesteśmy formalnie w Unii, ale jakby nas nie było.

Przedstawiciele Zjednoczonej Prawicy podkreślają, że zdominowana przez "lewackie" myślenie UE narzuca konserwatywnym rządom w Polsce i na Węgrzech, demokratycznie wybranym, swoją wolę.

Propaganda rządowa stara się od 2015 r. obrzydzić Unię Europejską. To, na razie, nie działa. Polacy mają instynkt samozachowawczy - wiedzą, że Unia to bezpieczeństwo i szanse rozwojowe. Spodobała im się Europa bez granic. Jednak antyunijna propaganda PiS robi swoje. Podobnie jak ta, która fałszowała bilans obecności Wielkiej Brytanii w UE, co zgotowało nieszczęsny brexit. Oby to samo nie zaważyło na polskim losie.

Nieruchomości najlepszą lokatą kapitału w dobie kryzysu?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pchlebow

Jeśli celem jest uchwalenie budżetu to wystarczy usunąć tę wkrętkę i problem znika, tyle że nie to jest celem. Europejscy biurokraci w typie Janusza Lewandowskiego bardzo chcieliby mieć nieograniczoną władzę. Wykorzystując propagandowo pandemie szantażują nas wszystkich, co łudząco przypomina zachowanie Jarosława Kaczyńskiego w sprawie ustawy aborcyjnej.

M
Marian

Co to za bukiet, nie macie kogo wstawiać, bezmózg lewacki

G
Gość

Ten co niszczył polski przemysł, handel i banki zabiera głos.