Janusz Lewandowski: "PiS zachowuje się na Pomorzu jak kolonizator na podbitych terenach"

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
Karolina Misztal
Janusz Lewandowski: - Po roku 2015 rząd prowadzi wojnę z Pomorzem, na wielu frontach. Nie tylko dlatego, że większość nie głosuje po myśli Kaczyńskiego. Powód jest też inny

Napisał pan niedawno, że niepokorne Pomorze stanowi od lat podręcznikową ilustrację rozprawy PiS z „warczącymi” samorządami. A może to opinia nieco przesadzona?
„Warczące” regiony pochodzą ze słownika PiS. I kryje się w nich pogróżka - jesteście w niełasce, będziecie ukarani. Pomorze było niepokorne od lat, najpierw w czasach PRL, ale także po 1990 roku, w wolnej Polsce. Pamiętam rząd liberałów z Janem Krzysztofem Bieleckim jako premierem...

Gdański desant w Warszawie, jak się mówiło.
I też były napięcia na linii rząd - Pomorze, podobnie jak później za czasów rządu PO i PSL. Ale po roku 2015 rząd prowadzi wojnę z Pomorzem, na wielu frontach. Nie tylko dlatego, że większość nie głosuje po myśli Kaczyńskiego. Powód jest też inny. Pomorze od 2015 roku bardzo otwarcie staje po stronie rządów prawa, prawdy historycznej i tych wszystkich wartości, które wprowadziły nas do Unii Europejskiej i NATO.

Jakby pan zilustrował tę niełaskę?
PiS zachowuje się na Pomorzu jak kolonizator na podbitych terenach. Przyczółkiem zdobywców jest wojewoda, który ostrzegał, że Kaszubi czyhają na jednolitość naszego państwa, ale też nie był skory do pomocy dla ofiar nawałnicy z sierpnia 2017 roku.

Był wtedy na miejscu, doglądał strat, mówił o pomocy.
Był i były inne rządowe wizyty. Ale trzeba było wymusić na rządzie wniosek do Unii Europejskiej o uruchomienie Funduszu Solidarności, który służy pomocą w takich właśnie kataklizmach.

Mówi pan, że to co jest nazywane fuzją Lotosu z Orlenem jest zwyczajnie grabieniem Lotosu.
Nie tylko ja tak myślę, ale też związkowcy z Lotosu, a zwłaszcza spółek zależnych. Są powody, by na rzekomą fuzję patrzeć z głęboką nieufnością.

Dlaczego?
Dlatego, że przed Lotosem, łupem Orlenu padła inna kluczowa dla Pomorza firma - Energa. Przejęta w kwietniu 2020 r. przez Orlen za ułamek dawnej wartości. Przed „dobrą zmianą” notowana na giełdzie powyżej 20 zł. za akcję, przejęta za 8.35 zł. Jest dowodem skrajnej niegospodarności siedmiu zarządów, wmuszona w ratowanie górnictwa węglowego i nonsensowną budowę bloków węglowych w Ostrołęce. Stąd wzięły się miliardowe straty Energi, ale jednocześnie milionowe premie dla zarządu. I nie pomogło nawet zawierzenie Energi opatrzności Bożej. Teraz przyszła kolej na Lotos.

I nie wierzy pan w zapewnienia prezesa PKN Orlen - Daniela Obajtka, Człowieka Roku Forum Ekonomicznego 2020, że Lotos po przejęciu przez Orlen nie zniknie i będzie miał się dobrze?
Tak na marginesie... Też byłem Człowiekiem Roku na tym forum, zanim jeszcze ten tytuł przyznano Jarosławowi Kaczyńskiemu, Beacie Szydło i Mateuszowi Morawieckiemu. A Daniel Obajtek był uczestnikiem karuzeli stanowisk, które doprowadziły zyskowną Energę do obecnego stanu. Ale to nie jest jedyny powód nieufności. Skrajną naiwnością była wiara, że Unia Europejska pozwoli nam na całkowitą monopolizację rynku paliwowego w Polsce, czyli na fuzję Lotosu i Orlenu bez zaporowych warunków. Te warunki to wstrząsająca lektura, bo oznaczają zaprzepaszczenie wieloletniego dorobku Lotosu m.in. utratę 80 proc. stacji benzynowych, składów paliw, magazynów, udziałów w spółce dostarczającej paliwo lotnicze itp. Na tych kawałkach, istotnych dla wyniku finansowego Lotosu, wyrośnie konkurent zagraniczny, któremu trzeba jeszcze wybudować terminal w Szczecinie! Pomorze traci dwa gospodarcze „pulpity sterownicze”, zarazem mocnych mecenasów kultury i sportu w naszym regionie.

PiS drażni to, że samorządowcy z Pomorza nie uginają się i idą na zwarcie z władzą.
Dlatego widać pewną nadgorliwość w kontrolowaniu Urzędu Marszałkowskiego i marszałka Struka. Samorządy w całej Polsce są na celowniku PiS, podobnie jak niezależne media. Ale to co najbardziej wyróżniało Pomorze, to niezwykle brutalna nagonka mediów kierowanych przez Jacka Kurskiego, zresztą człowieka z Pomorza, na Pawła Adamowicza. Z wiadomym skutkiem. I to się teraz przeniosło na prezydent Aleksandrę Dulkiewicz. W skrajnie prawicowych mediach oskarżanej o to, że w jej zarządzaniu Gdańskiem kryje się jakaś opcja niemiecka. To jest najgorsze na tym froncie historyczno- światopoglądowym, który insynuuje „niepolskość” liderów Pomorza, co usprawiedliwia zabór miejsc uświęconych polską krwią, świętych dla Polaków, które powinny być wspólne, a nie partyjne.

Myśli pan o obchodach 1 września na Westerplatte?
Jestem pod wrażeniem zaboru Westerplatte...

PiS pyta dlaczego Westerplatte ma być tylko gdańskie, skoro powinno być polskie?
Było polskie, zarazem gdańskie i takie pozostanie. A PiS dokonuje zaboru miejsc i symboli.. Tandem ministrów: Gliński-Sellin zabrał się za ikony pomorskiej kultury i pamięci z wdziękiem godnym politruków PRL. Najpierw przejęli Muzeum II Wojny Światowej. Najmądrzejsze z wojennych muzeów, bo pokazywało wojnę jako śmierć i zniszczenie - czyli prawdę. Podobno „nie reprezentowało polskiego punktu widzenia”. Czyli insynuacja, że organizatorzy nie byli prawdziwymi Polakami.

Że ich patriotyzm jest lepszy, niż nasz?
Tak. Ale dla mnie hasło „Nigdy więcej wojny” najlepiej materializowało się właśnie w tym muzeum.

Śledzi pan walkę ministra Glińskiego z Europejskim Centrum Solidarności o historyczne tablice z Sierpnia 80?
Wcześniej były sankcje w postaci obniżenia subwencji dla ECS. Na szczęście wyrównane przez hojność Polaków. A teraz mamy spór o tablice. Trwa próba pisania historii na nowo. Te tablice tworzyli moi przyjaciele Aram Rybicki i Maciej Grzywaczewski. A teraz z ogromnym smutkiem patrzyłem na podzielone obchody 40-lecia Porozumień Sierpniowych.

Ale odeszliśmy od Westerplatte...
Trzeba przypomnieć, że inicjatorem czczenia heroizmu obrońców Westerplatte 1 września o godzinie 4.45 był Paweł Adamowicz. Od roku 1998 zapraszał na 1 września wszystkie najważniejsze postaci w kraju. Donaldowi Tuskowi udało się ściągnąć na Westerplatte w roku 2009 zarówno Angelę Merkel jak i Władimira Putina. Co było o tyle ważne, że dla Rosjan wojna zaczęła się dopiero 22 czerwca 1941 roku wraz z napadem Niemców na Związek Radziecki. Podobnie jak dla Amerykanów od ataku na Pearl Harbor. Obecność Putina przypomniała, że wojna zaczęła się 1 września 1939 roku, a pierwszym przejawem heroizmu w II wojnie światowej było właśnie Westerplatte. A teraz nie tylko Gdańskowi zabrano Westerplatte, ale jeszcze słyszę o pomyśle całkowitej rekonstrukcji tego miejsca. Nie rozumiem. Mnie wzruszają te ruiny wartowni i koszar. Bo to jest cała prawda o Westerplatte i o wojnie.

Ale PiS mówi, że miasto nie dbało o to miejsce i że to oni dopiero należycie o nie zadbali.
Jakoś muszą wytłumaczyć ten zabór Westerplatte.

Patrzy pan na Pomorze w minorowym nastroju.
A czy można inaczej? Pamiętam obietnice wyborcze prezydenta Dudy dla Pomorza. I widzę, że tylko jedna jest realizowana. Najbardziej nonsensowna, czyli przekop Mierzei Wiślanej. Na razie koszty rosną z 880 milionów do 2 miliardów złotych. Miała być przecież odbudowa przemysłu stoczniowego. Tymczasem nasze stocznie państwowe - Nauta, Stocznia Wojenna i Stocznia Gdańska są w opłakanym stanie. Miała być modernizowana flota wojenna, a jest w najbardziej rozpaczliwym stanie od czasu II Rzeczypospolitej. Cierpi też program drogowy. W grudniu 2019 roku uczestniczyłem w takim show u wojewody Drelicha, który 12 samorządowcom wręczał czeki na inwestycje drogowe. Potem się okazało, że te pieniądze mogą być wykorzystane tylko do końca... 2019 roku. Takie puste gesty. Trasa ekspresowa S6, kluczowa dla Pomorza, przez lata interesowała rząd na odcinku od Szczecina do Koszalina. Reszta miała być budowana w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego, co oznaczało, że będzie później i drożej. W czerwcu 2020 przyszło otrzeźwienie, znalazły się pieniądze rządowe , ale nie pojedziemy ekspresówką do Szczecina przed rokiem 2025. Zmienne są też losy Drogi Czerwonej, istotnej dla Gdyni. Pamiętam konferencję prasową ministra Horały, który w czasie kampanii prezydenckiej, po opowiedzeniu się prezydenta Gdyni po stronie Trzaskowskiego, posłużył się szantażem: wygra Trzaskowski, to nie będzie Drogi Czerwonej. Bo ta droga - mówił - jest elementem Centralnego Portu Komunikacyjnego, a jeśli wygra Trzaskowski to nie będzie CPK. Miała być kara dla miasta za polityczne sympatie!

A coś optymistycznego?
Nadzieje, że dotrze do rządzących, że jeśli PiS chce karać niepokorne Pomorze, które w większości nie głosuje na ich polityków, to trzeba pamiętać, że mieszkają tu też ich wyborcy. Tysiące ich zwolenników. I ta niełaska, te sankcje także spadają na nich.

Już w lipcu kasy fiskalne dla branży beauty ?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Janusz Lewandowski:...

Chociaż "konsultuje się z "profesorem" (Młynarczykiem), to zdeklarowany MASON !!!.

Dodaj ogłoszenie