Janusz Kupcewicz: Paradę Pułaskiego trzeba przeżyć [ROZMOWA]

Janusz Woźniak
Tomasz Hołod
Z Januszem Kupcewiczem, byłym piłkarzem reprezentacji Polski i Arki Gdynia, rozmawia Janusz Woźniak.

Wróciłeś z kolejnej podróży do USA. Czyżby Twoją bramkę w meczu Polska - Francja, o brązowy medal piłkarskich mistrzostw świata w Hiszpanii, bardziej pamiętali za oceanem niż w kraju?
Tego nie wiem, ale fakty są takie, że po raz kolejny otrzymałem zaproszenie od związku polonijnych klubów piłkarskich. Po raz pierwszy natomiast byłem 5 października gościem honorowym na 77 już Paradzie Pułaskiego w Nowym Jorku. To największe polonijne święto w USA. Słynna nowojorska Piąta Aleja wypełniła się dziesiątkami tysięcy polonusów. Tych, którzy brali udział w paradzie, jak i tych, którzy ją obserwowali. Naprawdę czułem się wyróżniony, pozdrawiając te tłumy ze specjalnej platformy, którą poruszali się honorowi goście parady. To trzeba przeżyć i zobaczyć, bo naprawdę trudno to opisać. Dlatego wdzięczny jestem Markowi Dąbkowskiemu, dyrektorowi SP nr 10 w Gdyni, który jako mój przełożony wyraził zgodę na urlop bezpłatny, pozwalający mi na wyjazd.

Kluby polonijne w Stanach Zjednoczonych mają się dobrze?
Może nie jest ich tak dużo, jak przed 20-30 laty, ale wciąż są to prężne ośrodki nie tylko życia sportowego amerykańskiej Polonii, ale też ośrodki kultywujące tożsamość narodową Polaków. Wokół nich toczy się także życie towarzyskie. Miałem okazję spotkać się z młodymi piłkarzami, porozmawiać, ale już wspólne zdjęcia były chyba cenniejsze dla ich rodziców, którzy pamiętali mnie jeszcze z boiska.

Piłkarzom Arki nadal kibicujesz?
Oczywiście, i jak wszyscy kibice martwię się ich postawą w tym sezonie. Hurtowa wymiana piłkarzy, jak się okazuje lepszych na gorszych, odbija się teraz czkawką. Arka, która nie potrafi wygrać na własnym boisku, nie może się podobać. Na szczęście wygrali w sobotę z Pogonią Siedlce. Może to będzie początek serii bardziej udanych spotkań żółto-niebieskich.

Znowu próbujesz flirtu z polityką. Janusz Kupcewicz znalazł się na listach PSL do Sejmiku wojewódzkiego.
To prawda. Pozytywnie zareagowałem na propozycję ludowców. Samorządy ciągle mają wiele do zrobienia. Ja nie jestem politykiem, ale żyję na Pomorzu i wiem z własnych doświadczeń, co trzeba zrobić, aby był to region bardziej przyjazny dla mieszkańców.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie