reklama

Jakiegoż to Gościa mieliśmy!

Dariusz SzreterZaktualizowano 
Robert Kwiatek
Dziś abp Tadeusz Gocłowski, gdyby był z nami, świętowałby 85 urodziny. Tę niezwykłą postać przypomni nam album „Gość” ze zdjęciami pomorskich fotoreporterów i opowieściami jego przyjaciół i znajomych.

Wszystko zaczęło się, jak przystało na XXI wiek - akcją na Facebooku. Krótko po tym, jak pojawiła się informacja o śmierci ks. abp. Tadeusza Gocłowskiego, Robert Kwiatek zamieścił na portalu społecznościowym kilka z niezliczonych zdjęć, jakie zrobił metropolicie gdańskiemu w czasach, kiedy pracował jako fotoreporter „Dziennika Bałtyckiego”. Szybko zyskały liczne polubienia, a inni fotoreporterzy dorzucali swoje zdjęcia abp. Gocłowskiego. Paweł Zbierski, wieloletni dziennikarz TVP Gdańsk, stwierdził, że byłby to materiał na niezły album fotograficzny upamiętniający tę, jakże znaczącą dla Pomorza i Polski, postać. Od razu też chóralnie wskazano autorkę: Katarzynę Żelazek, dziennikarkę i redaktorkę, przed którą gdańska kuria nie ma tajemnic. Już następnego dnia dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności, usłyszawszy o tych planach, zaproponował, że ECS będzie wydawcą albumu.

- Nie chciałam, żeby to była zwykła publikacja o znanym i zasłużonym człowieku, jego żywot spisany przez jednego autora - mówi Katarzyna Żelazek. - Chciałam pozwolić mówić wielu ludziom o swoich spotkaniach z arcybiskupem.
Do pomysłu entuzjastycznie odniósł się prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, obiecując dofinansowanie wydawnictwa. Zasugerował, żeby skontaktować się z prezydentami obu pozostałych miast trójmiejskiej aglomeracji.
Arcybiskup Gocłowski przywiązywał szczególną wagę do tego, by żadne z nich nie czuło się przez niego mniej docenione, szczególnie od czasu reformy administracji kościelnej w Polsce w 1992 roku, kiedy to Gdynia weszła w skład archidiecezji gdańskiej. Postrzegał Trójmiasto jako całość. Podobno irytował się nawet, z powodu opóźnień we wprowadzeniu biletu metropolitalnego. W końcu komuż miałoby na tym zależeć bardziej niż metropolicie?

Prezydenci Gdyni, Wojciech Szczurek, i Sopotu, Jacek Karnowski, także zdecydowali się przeznaczyć środki finansowe na wsparcie projektu. I - co ważne dla autorki - wszyscy oni zostawili jej wolną rękę w doborze rozmówców. A założenie było takie, że powinno to być jak najszersze spectrum.

- Abp Gocłowski nie odmawiał nikomu, kto go zapraszał. Dlatego tak wielu ludzi uważało, że metropolita jest „ich”. Nie wiem, jak mu starczało na to wszystko doby. Miał ewidentny dar sprawiania, że każdy czuł się najważniejszy. W czasie rozmowy miał zwyczaj chwytania rozmówcy za przedramię, przez co skracał dystans.

Początkowo miało to być 40 opowieści, ale szybko okazało się, że to za mało. Ostatecznie Katarzyna Żelazek zebrała relacje 80 osób, które nagrała, spisała, zredagowała i autoryzowała w iście ekspresowym tempie: w pięć tygodni. Wynikało to z założenia, by album znalazł się w sprzedaży 16 września, w dniu 85. urodzin abp. Gocłowskiego. Taki prezent od przyjaciół...
- Setki osób miały osobiste związki z arcybiskupem. W niektórych przypadkach była to wieloletnia zażyłość, którą moi rozmówcy nazywali przyjaźnią, ale niekiedy było to tylko jedno spotkanie, ale dla opowiadających bardzo ważne. W gronie moich rozmówców znalazły się zarówno osoby wierzące, jak i niewierzące, czy też „niepogodzone z Panem Bogiem”.
Opowieści pochodzą z całego okresu sprawowania posługi biskupiej. Pierwsza chronologicznie jest opowieść państwa Haliny i Jerzego Kiszkisów, którzy poznali ks. Gocłowskiego pół wieku temu, gdy piastował funkcję wicerektora gdańskiego seminarium. Najświeższe relacje pochodzą dosłownie z ostatnich tygodni życia arcybiskupa.
Katarzynę Żelazek najbardziej zaskoczyła skala ludzkiej życzliwości wobec metropolity.
- Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak wiele osób jego odejście pozostawiło w żałobie. Bardzo wiele osób „pielgrzymuje” do jego grobu w oliwskiej katedrze. To oddaje skalę tęsknoty.

W albumie ostatecznie znalazło się ponad sto fotografii (z nadesłanych ponad pięciuset) 40 autorów, począwszy od wyświęcenia na biskupa, którego udzielił mu ówczesny prymas Józef Glemp 17 kwietnia 1983 roku.
Założenie było takie, żeby wybrać tylko zdjęcia autorstwa pomorskich fotoreporterów. Odstąpiono od tego tylko w dwóch wypadkach. Jeden to zdjęcie agencyjne z obrad w Magdalence. Nie wpuszczano tam żadnych fotoreporterów, można się więc tylko domyślać, jakiej profesji był autor tej fotografii. Drugie, to zdjęcie wykonane pod ziemią w kopalni Polkowice-Sieroszowice na Dolnym Śląsku, gdzie abp Gocłowski pojechał jako duszpasterz środowiska ludzi pracy. Po minie metropolity widać jednak wyraźnie, że górnicze korytarze to nie było miejsce, gdzie czuł się komfortowo.
- Bezskutecznie szukaliśmy zdjęcia, jak arcybiskup wrzuca krzyż biskupi w beton pod fundamenty mostu wantowego. Nie był to chyba gest spontaniczny, ale nikogo o nim nie uprzedził, żaden fotoreporter nie był na to przygotowany - mówi Katarzyna Żelazek.

Większość fotoreporterów przekazała zdjęcia nieodpłatnie.
- Ten projekt przyniesie też bardzo wymierny skutek w postaci stypendiów dla stypendystów Fundacji Dzieło „Nowego Tysiąclecia”, tak drogich dla metropolity, ufundowanymi przez Europejskie Centrum Solidarności - uzupełnia Magdalena Mistat, szefowa Działu Promocji i PR ECS, która odpowiada za organizację i promocję tego projektu.
Siedzimy w jej gabinecie i oczekujemy na dostarczenie pierwszej partii wydrukowanego albumu. Obie panie są lekko podenerwowane. Wiadomo, że fotografie, które wyglądają świetnie na monitorze, na papierze mogą już nie być tak atrakcyjne. Szczególnie, że wiele ze zdjęć w „Gościu” to czarno-białe fotografie z epoki przedcyfrowej. W końcu jest! Otwieramy pierwszą paczkę. Każdy album jest w osobnym etui. Wyjmujemy, przeglądamy. Słyszę westchnienie ulgi: udało się.
Pozostaje jeszcze pytanie o tytuł.

- Nie było łatwo - słyszę, ale problem sam się rozwiązał, bo wśród nadesłanych przez fotoreporterów zdjęć było jedno, autorstwa Grzegorza Mehringa, które idealnie nadawało się na okładkę: abp Tadeusz Gocłowski w kasku na głowie, opatrzonym krótkim opisem „GOŚĆ”.
- To jedno zdjęcie oddaje w skrócie rolę metropolity w naszej społeczności - podsumował Mirosław Miłogrodzki, autor szaty graficznej albumu.

Chciałoby się powtórzyć za Miłoszem: „Jakiegoż to gościa mieliśmy”!

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

j
jas1612

Swoje czy publiczne?

P
Polihistor

Na temat spraw bieżących, oczywiście.
Są tacy specjaliści - i nie potrzeba im do tego nawet wirującego stolika.

e
efz

Zawiety , nienawidzacy wszystkich i wszstko (po za PiS-em) wylazi z Ciebie cala geba .

/ oksza

to nowa specjalność PEŁO. Przedtem GW, teraz wieśniaki z DB.
Gdyby tak żył jeszcze Jagiełło, miałby dzisiaj blisko 700 lat.
A Mieszko I, jeszcze więcej !

k
katolik - praktykujacy

Chcialoby sie miec kolejnego takiego metropolite - metropolite ktory jednoczy , namawia do zgody
i pojednania , wzajemnej milosci a do tego milego i sympatycznego , kiedy mozna i trzeba wesolego
i dowcipnego a kiedy mozna i trzeba dyskretnego polityka i spolecznika . To wielki dar i takiego wspominal bede i modlil sie do niego .
Jako gdanszczaanie musimy przeczekac metropolite obecnego ktory niestety ale publicznie judzi
Polakow na siebie ( vide: zdecydowane poparcie , skandalicznego wystapienia , prezydenta ? , Dudy
w Kosciele Mariackim ) . Smutne to ...ale coz ? Nie takie sytuacje Gdanszczanie przezywali . Damy rade .

1-2

1-2

szukaj na fb: k.z ns.zz so.lidarn.osc org.ani.stów (z do-PiS-kiem: 2; 3; 4 i 5 z OPUSZCZONYMI KROPKAMI między literami).

Resztę obejmije PiS – lamowska CENZURA!

1-2

Dodaj ogłoszenie