Jak w nowej rzeczywistości odnaleźli się parlamentarzyści, którzy musieli pożegnać się z karierą polityczną

Karol Uliczny
Karol Uliczny
Archiwum Polska Press
Udostępnij:
Objęcie sterów w Polskich Liniach Oceanicznych przez Dorotę Arciszewską - Mielewczyk, to dobry moment, by prześwietlić losy pomorskich polityków, pozbawionych mandatów w wyniku październikowych wyborów parlamentarnych. W nowej rzeczywistości szybko odnalazła się nie tylko była posłanka PiS.

Przewietrzenie Sejmu i Senatu dotknęło także pomorskie okręgi. W październiku br. z parlamentem pożegnali się zarówno zaprawieni w politycznym boju, m.in. Dorota Arciszewska-Mielewczyk (sześć kadencji), jak i debiutanci. W poselskich ławach zabrakło miejsca dla Ewy Lieder, Małgorzaty Zwiercan, Magdaleny Błeńskiej, Grzegorza Furgo, Jana Kiliana oraz Jana Klawitera. Nie dla wszystkich przegrana przy urnie skutkowała wyhamowaniem kariery. Wręcz przeciwnie.

Arciszewska-Mielewczyk dopiero co rozliczyła zakończoną kadencję, a już obejmuje obowiązki prezesa Polskich Linii Oceanicznych. Konkursowe sito w państwowej spółce okazało się łaskawe dla absolwentki Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni i córki kapitana żeglugi wielkiej Eugeniusza Arciszewskiego.

- To nowy etap w życiu, wytyczam nowe cele. Na pewno będę chciała wykorzystać dotychczasowe doświadczenie z jak najlepszym skutkiem. Zawsze z całą mocą angażowałam się w to co robię, dlatego zamierzam pracować dla PLO na wysokim poziomie - mówi świeżo upieczona pani prezes. - Cieszę się, że będę na miejscu, bo będę mieć więcej czasu dla dzieci. Niestety, bywało, że praca w Sejmie odbywała się kosztem życia osobistego. Teraz może się to zmienić - dodaje.

Była posłanka PiS spędziła w Parlamencie 22 lata, dlatego nie wyklucza, że kiedyś wróci na Wiejską. Szybkiego powrotu na parlamentarne korytarze z pewnością nie zakładał Grzegorz Furgo, startujący do Sejmu z 7. miejsca listy Koalicji Obywatelskiej. Wynik 1807 głosów był jednym ze słabszych na gdyńskiej liście KO. Gdy w połowie listopada obowiązki marszałka Senatu objął Tomasz Grodzki, były poseł dostał propozycję pracy na stanowisku dyrektora Centrum Informacyjnego Senatu.

W poparlamentarnej rzeczywistości odnalazła się również Małgorzata Zwiercan. Oskarżona o głosowanie „na dwie ręce” była posłanka Wolnych i Solidarnych, znalazła zatrudnienie w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów jako ekspert. Jej proces w sprawie z kwietnia 2016 r. dopiera nabiera rozpędu.

Polityczna aktywność zdecydowanie zwolniła w przypadku Jana Kiliana. W minionej kadencji działacz PiS z Kociewia pracował w komisji infrastruktury oraz łączności z Polakami za granicą, po wyborach zostało mu jedynie przewodniczenie w zarządzie powiatowym Prawa i Sprawiedliwości. Dodatkowo, odchodząca na emeryturę małżonka zamknęła aptekę, którą przez wiele lat prowadzili wspólnie w Starogardzie Gdańskim.

- Spokojna emerytura na pewno mi nie grozi - zapewnia były poseł. - Życie jest ciekawe i przynosi wiele niespodzianek. W dalszym ciągu prowadzę działalność polityczną, a jak wiadomo, w okresie powyborczym jest wiele spraw do uporządkowania. Znalezienie się w Sejmie, zwłaszcza w czasie, gdy kraj przechodził potężną zmianę w sposobie zarządzania, było dla mnie zaszczytem. Myślę, że wiele rzeczy wydarzyło się przy moim udziale.

Z perspektywy czasu, startu z ostatniego miejsca na liście KO żałuje Ewa Lieder z Nowoczesnej. Mówi o politycznym błędzie, który mógł przesądzić o utracie mandatu.

- Raz jest się na wozie, raz pod wozem. Do roli parlamentarzysty nie należy się nadto przywiązywać. Taka jest polityka. Mogłam tego miejsca nie przyjmować - mówi była posłanka. Od szefowej regionu .N słyszymy, że szykuję się do nowej pracy w Gdańsku, jednak przed podpisaniem umowy nie chce zdradzać szczegółów. Nie zamierza rezygnować z polityki. Ostatnio można było ją zobaczyć na proteście pod Sądem Okręgowym w Gdańsku. Z kolei byłego senatora Antoniego Szymańskiego zastajemy w trakcie opieki nad wnukami.

Osiągnąłem wiek emerytalny, ale nie poznałem jeszcze co znaczy prawdziwa emerytura

- Ostatnie tygodnie poświęciłem na dokończenie spraw związanych z funkcjonowaniem biura poselskiego. Teraz na pewno mam więcej czasu dla wnuków, niespełna rocznego Gabrysia oraz 4-letniego Leona. To wielkie wyzwanie. Muszę powiedzieć, że robię to z wielką przyjemnością - przyznaje Antoni Szymański. - Nie zamierzam rezygnować z zaangażowania w działalność z zakresu polityki społecznej i rodzinnej. Przykładem tego jest powołanie mnie do Rady Rodziny przy Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Jesteśmy już po spotkaniu dotyczącym projektu ustawy, którą rekomendujemy rządowi, dotyczącej ochrony dzieci przed treściami nieobyczajnymi. Zostałem również zaproszony do współpracy z senacką komisją rodziny jako jej ekspert. Zadań nie brakuje. Osiągnąłem wiek emerytalny, ale nie poznałem jeszcze co znaczy prawdziwa emerytura - kończy Szymański.

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosjanie atakują swoich

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Lby do wystawy w Izbie tortur w Katowni. Cesare Lombrozo

nie musial mierzyc czaszek, zeby uznac te szumowiny za urodzonych przestepcow.

G
Gość

Jak koty spadaja na cztery lapy , nie to co zwykly Kowalski .

Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie