"Jak pokochałam gangstera" w Netflix. Historia słynnego wybrzeżowego przestępcy Nikodema Skotarczaka z Lechią Gdańsk w tle

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Maciej Polny wraz z przyjaciółmi na planie zdjęciowym filmu "Jak pokochałam gangstera" na stadionie przy Traugutta
Maciej Polny wraz z przyjaciółmi na planie zdjęciowym filmu "Jak pokochałam gangstera" na stadionie przy Traugutta archiwum Macieja Polnego
Udostępnij:
5 stycznia 2022 roku platforma streamingowa Netflix przedstawi film Macieja Kawulskiego "Jak pokochałam gangstera". To kryminał, dramat, inspirowany faktycznymi historiami z Wybrzeża, gdzie w latach 80. i 90. dzielił i rządził słynny mafioso Nikodem Skotarczak. Jakie były związki popularnego "Nikosia" z Lechią Gdańsk? W jaki sposób pomagał biało-zielonym w jej powrocie do ekstraklasy?

"Jak pokochałam gangstera" w Netflix od 5 stycznia 2022 roku

Nikodem Skotarczak barwną postacią był. Był też przede wszystkim gangsterem. Człowiekiem, przed obliczem którego miękły kolana. Z pasją oddawał się kradzieżom samochodów zza zachodniej granicy, głównie w RFN i Austrii. Dorobił się na tym fortuny, którą lubił się obnosić. Lubił też Lechię Gdańsk, w której pierwsze kroki stawiał jako rugbista, a następnie jako obrotny działacz piłkarski. Nie jest tajemnicą, że w latach 80. dzięki jego "inspiracjom" sędziowie byli biało-zielonym przychylni. Przed meczami i po meczach wspomniani arbitrzy nie opuszczali Wybrzeża z pustymi rękami. A legendą obrosły już opowieści, że kantorek kierownika Lechii Gdańsk był lepiej wyposażony niż markowe w tamtych czasach sklepy Peweksu.

- Mówi się, że w Lechię Gdańsk Nikodem Skotarczak zainwestował 1 milion ówczesnych marek. Dla zobrazowania tej kwoty trzeba dodać, że średnie miesięczne wynagrodzenie w tamtych czasach wynosiło ok. 60 marek - mówi Krzysztof Juras, dziennikarz "Dziennika Bałtyckiego", pasjonat historii gdańskiego klubu.

Jaki był Nikodem Skotarczak, kiedy pojawiał się na trybunach stadionu przy Traugutta? Jedną z osób, która poznała "Nikosia" osobiście jest Janusz Woźniak, dziennikarz sportowy z wieloletnim doświadczeniem.

- Wiedziałem, że "Nikoś" robi lewe interesy i że handluje samochodami, ale wówczas to była cała moja wiedza na jego temat. Poznałem go, kiedy był zawodnikiem rugby, działaczem w Lechii Gdańsk. Był wówczas dla klubu takim "dobrym wujkiem". Później się jednak okazało, że kilku rugbistów miało przez niego kłopoty z prawem, ponieważ ściągał na nich samochody. Rozmawiałem z nim kilka razy w życiu. Sprawiał wówczas wrażenie eleganckiego gangstera, tak bym to ujął. Zawsze był dobrze ubrany, zawsze przyjeżdżał dobrym samochodem. W życiu bym jednak nie pomyślał, że jest taką figurą w świecie przestępczym. O jego "dokonaniach" dowiedziałem się z gazet, ale już po zabójstwie w agencji towarzyskiej w Gdyni - wspomina Janusz Woźniak.

Z Lechią Gdańsk Nikodem Skotarczak radził sobie na tyle dobrze, że zyskał uznanie w oczach ówczesnego prezydenta miasta Kazimierza Rynkowskiego, który uhonorował go odznaką "Zasłużony dla Gdańska". Piłkarski klub był dla gangstera kolejną możliwością pomnażania majątku, a przede wszystkim tzw. prania pieniędzy. Mógł też wyjeżdżać na Zachód, gdzie wyszukiwał luksusowych samochodów. Wykazywał się w tym względzie wyjątkową kreatywnością.

- Krążyły opowieści o tym, jak Lechia umiała ustawić się z sędziami. Arbitrzy "częstowani" byli najpierw filmami pornograficznymi, a później usługami prostytutek i podobno część tych działań brał na siebie właśnie "Nikoś". Może być sporo prawdy w tym, że ten proceder przysłużył się klubowi walczącemu o awans do I ligi (wówczas najwyższej klasy rozgrywkowej - przyp.). Musiały to być nieewidencjonowane pieniądze i możliwe, że Skotarczak maczał w tym palce - dodaje Janusz Woźniak.

Starsze pokolenia kibiców Lechii Gdańsk barwne, zamierzchłe czasy pamiętają i wspominają po dziś dzień. Dla młodszych fanów Nikodem Skotarczak może przywodzić inne skojarzenia. Jego historię w najnowszym filmie przedstawia Maciej Kawulski, czyli znany współzałożyciel federacji Konfrontacji Sztuk Walki. Jego film kryminalny oparty na faktach zadebiutuje na platformie Netflix 5 stycznia 2022 roku.

Maciej Polny, były dziennikarz, kibic Lechii Gdańsk, a obecnie promotor żużlowy był w grupie osób, które pojawiły się jako statyści na planie zdjęciowym filmu Kawulskiego. Z innymi fanami Lechii w połowie kwietnia 2021 roku spędził jeden dzień zdjęciowy na specjalnie przygotowanych do tego trybunach stadionu przy ul. Traugutta.

- Nieraz spotykałem się z opiniami, że "Nikoś" to był ktoś. W obecnych czasach, kiedy dzieciaki kreują sobie bohaterów, a także mają powszechny dostępie do gier, Nikodem Skotarczak zaczyna być kojarzony bardziej pozytywnie, niż negatywnie. Dla mnie osobiście było dużym przeżyciem uczestniczyć w tym filmie. Zadałem sobie trud, biorąc udział w zdjęciach na planie, aby pewne mecze, fakty z tamtych czasów skojarzyć. Mówię o pamiętnym wywalczeniu Pucharu Polski, czy sławnym meczu z Juventusem Turyn. To był czas spędzony z przyjaciółmi, którzy Lechii kibicują od lat. Z mojego kręgu znajomych chętnych do udziału w tej produkcji było bardzo dużo. Na ostatnią chwilę udało się wcisnąć dwie osoby. Niektórzy do dzisiaj mają do mnie żal, że mając taką propozycję nie wspomniałem im o tym - wyjaśnia Maciej Polny.

Nasz rozmówca śmieje się, że z racji fryzury w jego przypadku charakteryzacja nie musiała być karkołomna. Scenarzyści postarali się, aby oddać klimat lat 80. na stadionie Lechii. Statyści byli ubrani w stroje z epoki, odwzorowywali dawne przyśpiewki.

- Każdy postarał się pogrzebać w szafach u babci, czy u rodziców. Paru moich kolegów błysnęło tym, że praktycznie przyszli na plan ubrani od stóp do głów. Największym problemem było dopasowanie fryzur. Klimat się czuło i wspomnienia są niesamowite. Dyskusje o tamtych czasach trwały od rana do wieczora - uchyla rąbka tajemnic z planu filmowego Maciej Polny.

W filmie w postać Nikodema Skotarczaka wciela się aktor Tomasz Włosok. Przy Traugutta zagrał m.in. były piłkarz Jarosław Bieniuk, ale także znakomici Eryk Lubos, czy Piotr Cyrwus. Coraz mniej jest kibiców Lechii Gdańsk, którzy pamiętają "Nikosia". Coraz więcej będzie osób, które poznają go i zaczną o nim czytać dzięki produkcji Macieja Kawulskiego.

- Kiedy dzisiaj wspomina się postać "Nikosia", to sam do końca nie wiem, ile jest w tym prawdy. Ja nigdy go nie poznałem, ponieważ wtedy byłem kurduplem. Starsi kibice wiele rzeczy na jego temat opowiadają. Przy takim filmie, przy takim wydarzeniu, wielu z nich mówi, że się o niego "otarło", widziało w Sopocie. Trudno to weryfikować. Mój ojciec był wychowany na Lechii i pewnie mógłby wiele rzeczy mi powiedzieć, ale nigdy go o to nie zapytałem. Skotarczaka przedstawia się dzisiaj jako szanowanego człowieka, ale wiadomo, w jakich okolicznościach jego pozycja była budowana i w jaki sposób zyskał sławę. Co by jednak nie mówić, jest to jakaś legenda Wybrzeża i warto takie historie przybliżać. Kibice Lechii cały czas z szacunkiem wypowiadają się na jego temat, chociaż nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, co to była za postać - mówi Maciej Polny.

A jedną z legend miejskich dotyczących Nikodema Skotarczaka jest stwierdzenie, że żaden zagraniczny samochód na Wybrzeżu nie mógł zniknąć z parkingu bez jego wiedzy. Podobno "przypadkowe" zniknięcia importowanych aut dawało się także odkręcić dzięki znajomościom z "Nikosiem".

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie