Jak płynnie dojechać nad morze

    Jak płynnie dojechać nad morze

    K. Miśdzioł, R. Kościelniak

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Codziennie, nie tylko w weekendy, kierowcy nad morzem stoją po kilka godzin w zatorach drogowych. Wczoraj przejechanie odcinka niespełna 10 kilometrów z Jastrzębiej Góry do Władysławowa zajmowało dwie godziny.
    Równie długo trzeba czekać, aby wydostać się z jedynej szosy biegnącej przez Półwysep Helski.

    Henryk Matea, kierownik Rejonu Dróg Wojewódzkich w Pucku przyznaje, że największe korki tworzą się na drogach dojazdowych do ronda we Władysławowie.

    - Wszystko przez to że natężenie ruchu przekroczyło zakładaną przepustowość naszych dróg - uważa Henryk Matea. - Ponadto wielu kierowców nie umie się poruszać na tego typu skrzyżowaniach.

    - Tu trzeba się wykazać refleksem, wykorzystywać każdą lukę, by włączyć się do ruchu. Często tacy niezdecydowani kierujący niepotrzebnie tamują ruch.

    Tymczasem wielu turystów nie korzysta ze znakomitego skrótu z Jastrzębiej Góry w kierunku Pucka. Nakładem ponad 29 mln zł trasa łącząca kurort z Gnieżdżewem została w całości wyremontowana. Zmotoryzowani mogliby szybciej dotrzeć do Jastrzębiej Góry czy wrócić znad morza, z pominięciem Władysławowa. Jednak ten skrót świeci pustkami.

    - Nie wiem, dlaczego tak się dzieje - przyznaje Janusz Nowak, dyrektor Zarządu Drogowego dla powiatów puckiego i wejherowskiego. - Może większość jadących od strony Redy kieruje się na Półwysep Helski lub zamierza dotrzeć do Władysławowa? Przecież w okolicach Gnieżdżewa są informacje na tablicach, którędy łatwiej dotrzeć do Jastrzębiej Góry czy Karwi.

    Henryk Matea twierdzi, że być może takich informacji jest jeszcze zbyt mało. - Myślę, że warto by postawić jeszcze tablice z sugestią korzystania ze skrótu - mówi drogowiec. - Przyjrzymy się w najbliższym czasie, co jeszcze można by poprawić.
    Zdaniem drogowców, wielu kierowców jedzie przez Władysławowo, gdyż... tak robią inni.

    - To taki owczy pęd - śmieje się Matea. - Żaden z nich się nie zastanawia, czy jest inna możliwość dojechania do celu, tylko pcha się tam, gdzie inni jadą. To też jest jedna z przyczyn korków.
    Specjaliści zajmujący się drogami powiatowymi dodają z przekąsem, że jest jeden plus tej sytuacji - nowa trasa nie jest tak mocno obciążona, a tym samym nie zniszczy się tak szybko.
    Jest i dobra wiadomość dla kierowców.

    We wrześniu drogowcy zamierzają przerobić władysławowskie rondo. - Jego przepustowość powinna się zwiększyć o 40 procent - zapewnia Henryk Matea. - Koszt przebudowy będzie niewielki, cała operacja potrwa dwa tygodnie. O jej wykonanie zabiega mocno Mieczysław Struk, wicemarszałek województwa.



    Taki sezon...


    Problemy z dotarciem na plaże występują nie tylko w powiecie puckim. Podobne zatory tworzą się w okolicach Mierzei Wiślanej, o czym pisaliśmy we wczorajszym wydaniu "Polski Dziennika Bałtyckiego".

    Kierowcy jadący na plaże mierzei mogą napotkać korki na kilku skrzyżowaniach. Dzieje się tak zazwyczaj w weekendy, kiedy zmieniają się turnusy wczasowe oraz gdy na skutek załamania pogody wszyscy chcą szybko opuścić plaże.

    Tu także drogowcy sugerują omijanie newralgicznych miejsc bocznymi trasami. Rozważane jest również ograniczenie ruchu na Półwyspie Helskim oraz Mierzei Wiślanej. Wówczas turyści mogliby jechać przez cypel publicznymi środkami transportu. To jednak wymaga przygotowania parkingów o odpowiedniej pojemności.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo