"Jack Strong" w kinach. Tajny agent szarpie nerwy [RECENZJA]

Henryk Tronowicz
Mat. prasowe
"Jack Strong" - ten szpiegowski thriller pozostawia niedosyt. Tchu w piersiach nie zapiera.

Publiczność odczuwa dojmujący niedosyt prawdy historycznej. Toteż nie dziwi, że polski thriller szpiegowski "Jack Strong" od kilku dni budzi w kinach sensację. Władysław Pasikowski, biorąc na warsztat szokującą historię pułkownika Ryszarda Kukliń- skiego, zaryzykował skok na głęboką wodę. Skok udał się połowicznie.

Pasikowski słynie z tego, że potrafi wyciskać na widowni silne dreszcze. Sęk w tym, że robota szpiegowska to przede wszystkim domena dyskrecji. Agent popełniający fałszywy krok, płaci nieuchronnie głową. Zdawał sobie doskonale z tego sprawę płk Kukliński. I oto Pasikowski otwiera film od swoistego motta. Przypomina w nim - dobrze znany Kuklińskiemu - czarny los Olega Pieńkowskiego, oficera GRU, który w roku 1962 został przyłapany na wyjawieniu Ameryce tajnego planu Sowietów związanego z bazami rakietowymi na Kubie, zapobiegając wybuchowi światowego konfliktu.

Kukliński ma świadomość niebezpieczeństwa wpadki. W filmie groza czai się jednak poza kulisami inscenizowanych obrazów. W "Jacku Strongu" strach na ekranie sieją tylko wrzaski butnych sowieckich oficerów. Figury z moskiewskiego świecznika Pasikowski fotografuje co prawda głównie w krzywym zwierciadle. Twardogłowy marszałek Kulikow - potraktowany przez Breżniewa jak krnąbrne dziecko - traci przytomność i wali się na dywan jak kukła. Tenże Kulikow beszta gen. Jaruzelskiego za zgodę na legalizację Solidarności. A kiedy dochodzi do wycieku supertajnej informacji o terminie wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, wpada w szał.

Pasikowski o uczciwości pułkownika Kuklińskiego przekonał się przy lekturze odtajnionych akt. Chwała reżyserowi za celne odtworzenie klimatu politycznego zakłamania PRL-u. Chwała równie wielka za wykreowanie wiarygodnego portretu Jacka Stronga - postaci wzorowanej na wizerunku płk. Ryszarda Kuklińskiego (tę wybitną rolę zagrał Marcin Dorociński). Chwała Pasikowskiemu wreszcie za logiczną wykładnię dojrzewania Kuklińskiego do decyzji na rzecz współpracy z CIA.
A jednak ten szpiegowski thriller pozostawia niedosyt. Tchu w piersiach nie zapiera. Niemrawo wypadają sceny spotkań płk. Stronga z amerykańskim agentem w katakumbach. Kiedy zaś po wykryciu istnienia szpiega, kilku przerażonych oficerów debatuje nad konsekwencjami wsypy, z siedzącego przy stole Stronga spływają strugi potu. Jak na dreszczowiec, na ekranie za dużo banalnych skrytek typu ruchoma cegła w murze. Za mało chwytów z arsenału technik tajnych służb.

Poetyka thrillera wymaga też żelaznej dyscypliny w scenach ucieczek i pogoni, kluczenia, mylenia tropów. Na ekranie chwila elektryzującego napięcia pojawia się bodaj jedynie na punkcie kontroli granicznej między NRD a RFN, gdy ukrytym na ciężarówce bohaterom grozi dekonspiracja. Ale i z tego epizodu można było wydobyć silniejsze emocje. Nie rozumiem też, jak doświadczony reżyser mógł ulec ogranej manierze filmowania ostrej jazdy samochodów ścigających się po ulicach. Zero napięcia. Żeby było śmieszniej, Pasikowski ustawia na zaśnieżonym skrzyżowaniu czarnoskórego obserwatora, każąc mu co chwilę nerwowo spoglądać na zegarek.

Kiedy pętla podejrzeń wokół płk. Stronga się zaciska , łapie za szyfrograf, aby wezwać agenta CIA z prośbą o pomoc w ewakuacji. Lecz elektroniczny aparat się zacina . To zabieg mylący. Ewakuację rodziny Kuklińskich przeprowadzono bezszelestnie (a Jaruzelski o zniknięciu płk. Kuklińskiego dowiedział się trzy dni po fakcie).

Film kończy plansza informująca, że płk. Kukliński - skazany w roku 1984 na śmierć - został w roku 1997 uniewinniony przez Naczelną Prokuraturę Wojskową. Brakuje informacji, że - mimo upływu blisko dwóch dekad - dokumentu motywującego akt uniewinnienia pułkownika nie odtajniono. Publiczność może odczuwać niedosyt prawdy.

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Luiza

Byłam na tym filmie. Możliwy, podobał mi się. Warto go obejrzeć. Akcja dobra tylko, że to kino nie zbyt dobre, w którym byłam - Charlie. Nie polecam tego kina, nawet popcornu nie raczyli dać!

M
Magdalena

w chwili kiedy wszyscy Kuklińscy są na lodowisku Kukliński twierdzi że ...psa zostawimy u Izy i powiedz że na "weekend" wyjeżdżamy. ten "weekend" to naleciałość tych czasów -wtedy mówiło się "na sobotę i niedzielę wyjeżdżamy. A w sztabie, gdzie Kukliński rozwala sobie nos o ścianę -koledzy używają takiego wyzwiska ("aleś j....ł") gdzie w tamtych czasach, niestety ale też tak się nie wypowiadało. Używało się wulgaryzmów ale taki wyraz "społeczeństwo" później sobie "zaskarbiło". Poza dwoma wpadkami FILM JEST OK. JA GORĄCO POLECAM!!

D
Domin

"Jak na dreszczowiec, na ekranie za dużo banalnych skrytek typu ruchoma cegła w murze. Za mało chwytów z arsenału technik tajnych służb. " - z tego zdania leje do teraz ze śmiechu.. Autor recenzji na pewno zna się na technikach szpiegowskich lat 70/80'tych :-)

g
gość

Pan Dorocinski nie miał co zagrać tym filmie i to nie jest wybitna rola. Obiektywną recenzje napisał Tomasz Raczek.

G
Gość

Pułkownik Ryszard Kukliński, wbrew próbom wmówienia opinii publicznej, nigdy nie został uniewinniony. Uchylono jedynie ośmieszający polski wymiar sprawiedliwości wyrok kary śmierci z "dodatkami", zwrócono sprawę do ponownego postępowania prokuratorskiego a prokuratura wojskowa postępowanie to umorzyła.

b
bootleg

Płk Kukliński został zrehabilitowany i uniewinniony w majestacie prawa dopiero w 1997 roku przez Sąd Najwyższy Rzeczypospolitej Polskiej, w osiem lat po upadku PRL.

b
bootleg

Nie przypominam sobie faktu , aby Prokuratura kogokolwiek uniewinniła. Zrobił to raczej Wysoki Sąd uchylając wyrok kary śmierci wydany na Pułkownika.

Dodaj ogłoszenie