Jacek Taylor: Adwokat "gęgaczy"

    Jacek Taylor: Adwokat "gęgaczy"

    Barbara Szczepuła

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Mecenas Jacek Taylor kończy dziś 70 lat. Barbara Szczepuła przypomina niektórych spośród więźniów politycznych, których bronił
    Jacek Taylor został opozycjonistą z winy dziadka, słynnego ekonomisty Edwarda Taylora. Uczniem profesora i jego doktorantem na uniwersytecie w Poznaniu był bowiem przed wojną Zdzisław Jeziorański. Jeziorański bywał w domu u swego promotora i zaprzyjaźnił się z jego synem Leonem.

    Gdy na początku lat siedemdziesiątych Leon Taylor pojechał ze swoim synem Jackiem na tydzień w Alpy, do domku Jeziorańskich, gospodarz na wstępie nakazał Jackowi, by nazywał go wujem i przez te kilka dni indoktrynował go tak, że młody prawnik wrócił do kraju jako przekonany wróg socjalizmu.
    Jacek Taylor mówi, że został kimś pomiędzy ordynansem a adiutantem Jana Nowaka-Jeziorańskiego, dyrektora sekcji polskiej Radia Wolna Europa. Odwiedzał go kilkakrotnie, także w Monachium, zawsze jednak z dala od siedziby RWE, która była pod stałą obserwacją polskiego wywiadu. Robił nawet korektę "Kuriera z Warszawy".

    ***

    Kontakty Jacka Taylora z Wolnymi Związkami Zawodowymi Wybrzeża (o których usłyszał w Wolnej Europie, oczywiście) zaczęły się od obrony przed sądem Andrzeja Gwiazdy, któremu zrobiono sprawę o pobicie dziecka. Dał klapsa chłopakowi, który przed blokiem złamał nowo posadzone drzewko. "Anioł stróż" Gwiazdy z SB był motorem postępowania karnego i świadkiem w sądzie. A Taylor wykazywał, że świadek oskarżenia to nie oburzony sąsiad ani przypadkowy przechodzień, ale esbek. Mimo to Gwiazda został skazany.

    Aleksandrowi Hallowi, który przysłuchiwał się rozprawie, z miejsca spodobał się odważny adwokat. - Wprawdzie był wtedy związany z WZZ, ale miał pozytywne nastawienie do wszystkich odłamów opozycji. Zaprzyjaźniliśmy się - wspomina Hall.

    Stał się jednym z najbardziej znanych obrońców w procesach politycznych w Polsce. Bronił opozycjonistów i robotników. Zaprzyjaźnił się z Zofią i Zbigniewem Romaszewskimi, z Jackiem Kuroniem, współpracował z Biurem Interwencyjnym KOR, którego celem było gromadzenie i przekazywanie opinii publicznej wiedzy na temat łamania prawa w Polsce przez władze państwowe oraz niesienie ofiarom represji pomocy prawnej, finansowej i lekarskiej. Robił to razem z innymi znakomitymi obrońcami: Władysławem Siłą-Nowickim, Janem Olszewskim, Stanisławem Szczuką i Andrzejem Grabińskim. Jego mieszkanie na Żabiance stało się miejscem spotkań, na których Janusz Szpotański czytał swoje teksty, a Kuroń opowiadał anegdoty, bo życie "gęgaczy" nie ograniczało się przecież tylko do knucia przeciw "cichym" i ich mocodawcom.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jacek Taylor

    Radek Costa-Sarnicki (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 152 / 146

    Jestem jednym z tych nazwisk wymienanych w artykule. Nazwisko troche me sie zmienilo (chcialem zobaczyc usmiech na twarzy mojej zony), ale dalej jestem "rozpoznawalny". To ze mecenas Jacek Taylor...rozwiń całość

    Jestem jednym z tych nazwisk wymienanych w artykule. Nazwisko troche me sie zmienilo (chcialem zobaczyc usmiech na twarzy mojej zony), ale dalej jestem "rozpoznawalny". To ze mecenas Jacek Taylor and mecenas Sila-Nowicki byli moimi obroncami w czasie procesu kwidzynskiego, bylo niesamowitym przezyciem samym w sobie dla osiemnastoletniego chlopaka. Legendy staly na sali sadowej w mojej obronie, w moim imieniu. To bylo i jest i bedzie ze mna zawsze, chociaz szczegoly powoli sie zamazuja. Tak czy inaczej: panie Jacku - dziekuje!

    Z powazaniem,

    Radek Costa-Sarnicki zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo