Interwencja na Biskupiej Górce. Oskarżeni policjanci oskarżą, proces nie może się zacząć

Jacek Wierciński
Sytuację na ulicy Biskupiej po zdarzeniu z 30 sierpnia 2014 r. nagrywali telefonami komórkowymi sąsiedzi rodziny L. Możliwe, że również ich zeznania okażą się pomocne w wyjaśnieniu sprawy
Sytuację na ulicy Biskupiej po zdarzeniu z 30 sierpnia 2014 r. nagrywali telefonami komórkowymi sąsiedzi rodziny L. Możliwe, że również ich zeznania okażą się pomocne w wyjaśnieniu sprawy Fot. kadr z wideo
Matka i jej synowie oskarżeni są o przemoc wobec interweniujących funkcjonariuszy. Ci sami policjanci mają proces za użycie przemocy wobec rodziny, którą oskarżają.

Na ławie oskarżonych zasiedli wczoraj za rzekome szarpanie, kopanie i wyzywanie policjantów Mariusz K. i rodzina L. z Biskupiej Górki. Mundurowi Adam J. i Piotr P. będą teraz oskarżycielami posiłkowymi przed tym samym sądem, gdzie od miesięcy toczy się postępowanie, w którym to oni zostali oskarżeni o zastosowanie przemocy i przekroczenie uprawnień w tym samym zdarzeniu.

Anna L. i jej dwaj synowie Dawid i Patryk oraz 24-letni Mariusz K. oskarżeni są o to, że stosując przemoc, wywierali wpływ w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego do „zaniechania prawnej czynności służbowej” oraz (oprócz Patryka) o znieważenie funkcjonariuszy. Wszystkim czworgu grozi teraz do trzech lat więzienia.

Czytaj więcej na temat: Interwencja na Biskupiej Górce

Dokładnie taki sam wyrok grozi policjantom Adamowi J. i Piotrowi P. Ich „lustrzany” proces, równolegle, za zamkniętymi drzwiami toczy się przed tym samym Sądem Rejonowym Gdańsk-Południe. Obaj oskarżeni są o przekroczenie uprawnień i naruszenie nietykalności Anny L. i jej sąsiadki, u której mieli spowodować „uszkodzenia ciała na okres nieprzekraczający 7 dni”.

Do dramatycznego zdarzenia, którego dotyczą oba procesy, doszło ponad rok temu. W sobotę, 30 sierpnia, około godziny 14 na ulicy Biskupiej policjanci, jak twierdzą, prowadzili pościg za podejrzewanym o udział we włamaniu 23-letnim wówczas Mariuszem K. Mężczyzna, zbiegając w dół ulicy, miał krzyczeć: „Ratunku, biją!”. Usłyszała go rodzina L., a dwóch synów niespełna 40-letniej Anny wybiegło z mieszkania za uciekającym i goniącymi go funkcjonariuszami.

Wersje tego, co się działo dalej, przedstawiane przez rodzinę L. i funkcjonariuszy, diametralnie się różnią: Anna L. i jej dwaj (wówczas 17- i 20-letni) synowie twierdzą, że bez powodu zostali zaatakowani i potraktowani paralizatorem, a 38-latka oraz jej sąsiadka były bite na klatce schodowej kamienicy, w której mieszkają.

Śledztwo przeciw funkcjonariuszom (by uniknąć posądzeń o brak bezstronności) prowadziła Prokuratura Rejonowa w Pruszczu Gdańskim, a przeciw rodzinie L. i Mariuszowi K. - Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście, której podlega Biskupia Górka.

Więcej na ten temat czytaj w najnowszym, piątkowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" (18.12.2015 r.).

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kobieta
Co ciebie zacofany typie obchodzi co ta Pani ma i z kim , popatrz na życie celebrytów ile mają dzieci i każde z innym ojcem. Tak się w życiu układa ,a ta Pani o której mowa w artykule nie jest wyjątkiem i nie znaczy ,żeby policja ją dyskryminowała ponieważ oni powinni przestrzegać prawa które ich obowiązuje .Nie są do wymierzania kary cielesnej ,a ich interwencje to nie w taki sposób jaki wykonali w tym przypadku.
I
Igor
To czysta patologia ,. Ta Pani ze zdjęcia , ma każde dziecko z innym ...
Dodaj ogłoszenie