18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Instytut ks. Jankowskiego sprzedaje biuro w stolicy

Karolina KulaszewiczZaktualizowano 
Ks. Jankowski odciął się już od spraw związanych z instytutem jego imienia
Ks. Jankowski odciął się już od spraw związanych z instytutem jego imienia Grzegorz Mehring
Ku końcowi zbliża się likwidacja Instytutu im. księdza Henryka Jankowskiego. Jego rada zamierza sprzedać biuro, które instytucja sygnowana nazwiskiem duchownego kupiła przed dwoma laty w warszawskiej Zielonce. Lokal miał być nową siedzibą władz instytutu, tymczasem pieniądze uzyskane z jego sprzedaży przeznaczone zostaną na spłatę długów.

- Na sprzedaż biura zdecydowaliśmy się przede wszystkim dlatego, że trwa proces likwidacji instytutu. Jest to zatem normalna procedura, trzeba bowiem zamknąć również majątek tej instytucji. Faktem jest, że musimy też uregulować wszystkie należności względem wierzycieli - tłumaczy Ryszard Walczak, prezes Instytutu im. księdza Henryka Jankowskiego.

Ks. Henryk Jankowski zdecydował się zamknąć instytut swojego imienia w maju 2008 roku. Duchowny podjął taką decyzję po licznych skandalach z udziałem byłego prezesa instytutu, Mariusza Olchowika, który w kwietniu 2008 roku został odwołany ze swojego stanowiska.

Kilka tygodni przed odwołaniem ówczesnego prezesa w telewizji pokazano, jak Mariusz Olchowik groził i wulgarnie odzywał się do jednego z kontrahentów - Grzegorza Kalickiego, który zgłosił się po należne mu pieniądze. Kalicki był menedżerem firmy Cechini Muszyna, która w 2006 roku zajęła się produkcją wody mineralnej z wizerunkiem ks. Jankowskiego. W mediach pojawiały się także informacje o długach instytutu, a także o tym że jego pracownicy korzystali z usług agencji towarzyskich.

Prałat Jankowski zapewniał wówczas, że nic nie wiedział o długach, a decyzję o zamknięciu instytucji podjął ze względu na wysokie koszty jej utrzymania.

Nieoficjalnie wiadomo, że do zamknięcia instytutu prałata Jankowskiego nakłonił ks. arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, który w kwietniu 2008 roku przejął urząd metropolity gdańskiego. Kilka miesięcy później nowy hierarcha gdańskiego Kościoła cofnął księdzu Jankowskiemu zakazał głoszenia kazań, który w 2004 roku nałożył na prałata ks. arcybiskup Tadeusz Gocłowski.
Dziś ks. prałat Jankowski nadal mieszka jako rezydent w parafii św. Brygidy w Gdańsku. Sprawy zamknięcia instytutu pozostawił w gestii Rady Instutu i jej prezesa Ryszarda Walczaka.

- Ksiądz prałat odciął się od tej kwestii. Jak sam powiedział, działania zmierzające do definitywnego zamknięcia instytucji powierzył osobom świeckim i w te sprawy się nie wtrąca - zaznacza Ryszard Walczak.

Prezes Ryszard Walczak podkreśla również, że długów instytutu nie należy przypisywać księdzu Jankowskiemu. - To dwie odrębne sprawy - zaznacza. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że na kupno biura w Zielonce są już chętni. Ryszard Walczak nie chce jednak zdradzać szczegółów. - Wolałbym o tym nie mówić, by nie przestraszyć potencjalnych kupców - podkreśla.
Lokal wystawiony na sprzedaż nie jest w całości własnością instytutu księdza Jankowskiego. Jego część należy do właściciela prywatnego.

- Wspólnie zadecydowaliśmy o sprzedaży tych pomieszczeń. Zresztą nie jest to decyzja nagła. Prace w tym kierunku prowadzimy już od listopada ubiegłego roku. To stary budynek. By znaleźć dobrego kupca, musieliśmy w niego trochę zainwestować. Zaznaczam jednak, że przede wszystkim ze względów finansowych były to raczej kosmetyczne poprawki - wyjaśnia Ryszard Walczak.
Czy instytut będzie kontynuował swoją działalność? Ryszard Walczak twierdzi, że zgodnie z życzeniem ks. Jankowskiego, stara się "małymi kroczkami i bez specjalnego rozgłosu" doprowadzić do zamknięcia działalności.

- Nie jesteśmy jednak bezczynni. Jakiś czas temu wystąpiliśmy między innymi w obronie pracowników polskich stoczni, którzy mają stracić pracę - zaznacza Walczak.

Instytut ks. Jankowskiego zasłynął z kontrowersyjnych pomysłów

Instytut planował otworzyć w całej Polsce sieć klubokawiarni. W lokalach o nazwie "Bardzo miła atmosfera jest" miały być sprzedawane wino i woda z wizerunkiem prałata Jankowskiego, a także literatura wydawana przez ks. Jankowskiego, m.in. książki o nim samym i koszulki ze zdjęciem duchownego.

W lokalach instytutu miała być serwowana limitowana seria wódek "Prałacka" z wizerunkiem ks. Jankowskiego i piwo ze zdjęciem Benedykta XVI.

Instytut zamierzał wydawać specjalne plastikowe karty dla kierowców. Na jednej stronie miał się znajdować tekst modlitwy, na drugiej informacja "Jestem katolikiem. W razie zagrożenia mojego życia wezwij księdza" oraz miejsce na wpisanie nazwiska i grupy krwi. Dochód ze sprzedaży miał wesprzeć działalność wydawniczą instytutu.

Instytut Księdza Jankowskiego zamierzał namówić Mela Gibsona do wyreżyserowania filmu o prałacie. Film miałby kosztować kilkanaście milionów złotych, a pieniądze mieli wyłożyć prywatni sponsorzy. Prałat nie wykluczał, że sam zagra w filmie główną rolę.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

N
Nairam

Tekst z poprawką.
To dobra decyzja. Prałat Jankowski, z uwagi na jego wiek i stan zdrowia, nie jest w stanie należycie nadzorować działalność tego Instytutu, na którym żerować chciałyby ludzie typu Olchowika. Postępki tych ludzi niszczyłyby dobre imię wielce zasłużonego ks. Jankowskiego. Bez wątpienia abp Głódż przyłożył do tego rękę. Tak postąpić powinien każdy
dobry gospodarz. A nie tak jak prześladowca Jankowkiego abp. Gocłowski, który rezerwował sobie wyłączne prawo do jedynie słusznych wypowiedzi w sprawach społeczno-politycznych.

N
Nairam

To dobra decyzja. Prałat Jankowski, z uwagi na jego wiek i stan zdrowia, nie jest w stanie należycie nadzorować działalność tego Instytutu, na którym żerować chciałyby ludzie typu Olchowiaka. Postępki tych ludzi niszczyłyby dobre imię wielce zasłużonego ks. Jankowskiego. Bez wątpienia abp Głódż przyłożył do tego rękę. Tak postąpić powinien każdy
dobry gospodarz. A nie tak jak prześladowca Jankowkiego abp. Gocłowski, który rezerwował sobie wyłączne prawo do jedynie słusznych wypowiedzi w sprawach społeczno-politycznych.

Dodaj ogłoszenie