Inflacja zawładnęła pandemicznym światem. Jakie są jej przyczyny i kiedy zacznie spadać?

Jacek Klein
Jacek Klein
Udostępnij:
Dwa lata trwa globalna walka z pandemią. Covid-19 zmienił praktycznie każdy aspekt naszej codzienności. Zmienił także światową gospodarkę, powodując zapaść w niektórych branżach, szybki rozwój innych, kryzysy gospodarcze wywołane lockdownami w obronie przed kolejnymi falami pandemii, wreszcie przyniósł odbicie pod wpływem pakietów stymulacyjnych. Gospodarka nie może wrócić do normalności i wciąż jest w pandemicznym szoku, czego przejawem jest rosnąca w tempie nieobserwowanym do dziesięcioleci inflacja.

Wysoka inflacja i ceny rosnące w tempie trudnym do zaakceptowania to nie tylko domena Polski. W listopadzie roczna stopa inflacji w strefie euro wyniosła 4,9 proc. z 4,1 proc. w październiku. Rok wcześniej wskaźnik wzrostu cen wynosił 0,3 proc. Roczna inflacja w Unii Europejskiej wyniosła w listopadzie 5,2 proc. w porównaniu z 4,4 proc. w październiku. Rok wcześniej wynosiła 0,2 proc. Najwyższy roczny wskaźnik inflacji odnotowano na Litwie (9,3 proc.), Estonii (8,6 proc.) i na Węgrzech (7,5 proc.).

Inflacja zawładnęła pandemicznym światem. Jakie są jej przyczyny i kiedy zacznie spadać?

Tuż za nimi według danych Eurostatu jest Polska z inflacją 7,4 proc. Według metodyki stosowanej przez GUS, wzrost cen w naszym kraju wyniósł w listopadzie aż 7,8 proc. Dane na koniec roku zgodnie z prognozami rynkowymi pokażą najprawdopodobniej, że ceny w grudniu poszybowały w tempie ponad 8 proc.

Inflacja zawładnęła pandemicznym światem. Jakie są jej przyczyny i kiedy zacznie spadać?

Źródło: GUS

Co to jest inflacja?

Inflacja to jak powszechny wzrost cen. W gospodarce rynkowej ceny produktów i usług zmieniają się nieustannie w wyniku oddziaływania popytu i podaży. Jeżeli wzrost cen jest powszechny, mówimy o inflacji. Może być ona wywołana wieloma czynnikami, które mają największą siłę oddziaływania. Inflację mierzy się na podstawie koszyka dóbr i usług. Najbardziej cenotwórcze, o największej wadze, są: energia, transport, wynagrodzenia. Do tego dochodzą wydatki sektora publicznego. Na wysoki w ostatnich miesiącach wzrost cen złożyły się wszystkie powyższe czynniki, a największy udział mają w tym horrendalnie ceny energii.

Energetyczny kryzys

Z danych Eurostatu wynika, że w listopadzie największy wkład w roczną stopę inflacji w strefie euro miała energia (+2,57 proc.
p.p.), czyli ponad połowę wzrostu cen. Inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych zbliżyła się do 7 proc. i osiągnęła poziom najwyższy od 30 lat. Bez uwzględniania cen energii, paliw i żywności wyniosła 4,9 proc. Ceny energii i paliw podobnie windują inflację w Polsce.

Inflacja zawładnęła pandemicznym światem. Jakie są jej przyczyny i kiedy zacznie spadać?

Źródło: GUS

Po wyłączeniu cen żywności i energii, według danych NBP inflacja bazowa wyniosła w listopadzie 4,7 proc. Nadal dużo, ale to pokazuje, jakie znaczenie ma obecny kryzys energetyczny, bo tak można nazwać to, co dzieje się na rynku energii.

Inflacja zawładnęła pandemicznym światem. Jakie są jej przyczyny i kiedy zacznie spadać?

Źródło: URE

Kontrakty zawierane na Towarowej Giełdzie Energii pokazują, że w ostatnim roku cena energii – zarówno z dostawą na rok 2022, jak i na kolejne lata - gwałtownie rośnie. Jeszcze w listopadzie 2020 r. cena energii w kontraktach terminowych oscylowała na poziomie 242 zł/MWh, by w listopadzie br. osiągnąć poziom 470 zł/MWh. Ceny te obecnie nadal rosną. Drugim czynnikiem znacząco przekładającym się na ceny energii w Polsce, są koszty zakupu uprawnień do emisji dwutlenku węgla (CO2). Nasza energetyka w większości oparta jest bowiem na tym paliwie: 80 proc. wyprodukowanej w tym roku w kraju energii elektrycznej pochodziło właśnie z węgla. Koszty uprawnień w okresie od maja 2019 r. do listopada br. wzrosły od 100 do 310 zł za tonę i obecnie nadal rosną.

Inflacja zawładnęła pandemicznym światem. Jakie są jej przyczyny i kiedy zacznie spadać?

Źródło:URE

Efektem są podwyżki cen energii. Dla gospodarstw domowych o kilkadziesiąt procent, ale dla firm czy instytucji kupujących na wolnym rynku może być już ona droższa nawet o kilkaset procent. Horrendalnie wysokie ceny energii będące po części pokłosiem m.in. polityki Zielonego Ładu i systemu handlu emisjami, zaczynają budzić strach w biznesie. Pierwsze firmy w Europie i kraju decydują się wstrzymać produkcje, ponieważ koszty je najzwyczajniej przerastają. Dotyczy to m.in. energochłonnych hut.

Paliwa i polityczny gaz

Niespotykane wzrosty na rynku energii zostały wsparte niekorzystnymi wydarzeniami na rynku paliw. Drożejąca z powodu ożywienia wychodzenia światowej gospodarki z kryzysu ropa naftowa spowodowała wzrosty cen paliw silnikowych. Nie tylko na polskich stacjach, ale w całej Europie czy w USA. Pod koniec 2020 r. cena baryłki ropy brent kształtowała się na poziomie około 50 dolarów, natomiast w listopadzie 2021 r. wzrosła do 85 dolarów. W Polsce na rosnące ceny paliw wpływ ma słabnąca złotówka. Dolar amerykański, waluta transakcyjna na rynku ropy, kosztuje 4,10 zł, 50 gr więcej niż rok temu. Rezultat - średnie ceny litra paliwa osiągnęły w kraju 6 zł.

Ceny paliw na krajowych stacjach benzynowych

Inflacja zawładnęła pandemicznym światem. Jakie są jej przyczyny i kiedy zacznie spadać?

Źródło: autocentrum.pl

- Etap taniego paliwa w Polsce się skończył. Szykując się do koniecznej transformacji energetycznej, trzeba pamiętać też o nowych technologiach. Żeby je wdrażać, musimy mieć na to środki. Żebyśmy kiedyś mieli zielony transport, dziś zarabiamy na ropie. A za to ostatecznie płaci gdzieś jednak konsument – mówił prezes Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego Leszek Wiwała podczas podczas debaty o inflacji zorganizowanej przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. - W ciągu najbliższej dekady ceny paliw będą stale rosły, ale to po to, abyśmy za 20-30 lat nie musieli już korzystać z paliw ropopochodnych. Taki jest plan Komisji Europejskiej.

Z notowaniami ropy naftowej bezpośrednio związane są ceny gazu ziemnego. A mają one niebagatelne znaczenie, ponieważ np. w UE to paliwo odpowiada za kilkanaście procent produkcji energii elektrycznej. Rynek gazu tymczasem zdominowało napięcie na linii Rosja-UE. Niedobory na rynku gazu podgrzewane wstrzymywaniem dostaw paliw przez Gazprom wywindowało ceny surowca do poziomu 116 euro za 1MWh, czyli ponad 10-krotnie wyższych niż na początku pandemii.

Według ekonomistów ceny paliw i energii stały się nieprzewidywalne, co utrudnia walkę z inflacją.

- One nie zawsze wynikają z natury kryzysu, choć współistnieją. To, że Rosja podniosła ceny gazu, nie ma nic wspólnego z pandemią koronawirusa; to wydarzenia spoza modelu gospodarczego, spoza modelu symulacyjnego, których się nie da przewidzieć, a które przyłożyły się do tej inflacji - uważa dr Wojciech Paczos z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN i Fundacji "Dobrobyt na Pokolenia".

(Po)pandemiczny szok

Początek 2020 roku przyniósł obawy o zapaść światowej gospodarki. Masowe lockdowny i pandemiczne restrykcje zaowocowały głębokim spadkiem światowego PKB, turbulencjami w światowym transporcie i zaopatrzeniu w surowce i komponenty do produkcji, spadkiem dochodów mieszkańców wielu państw. Widmo recesji stało się realne. Zostało rozwiane przez równie szybkie odbicie i powrót produkcji do poziomów sprzed pandemii. Gwałtowność tych procesów do tej pory jednak odbija się na gospodarce, a widocznym tego efektem jest m.in. inflacja.

Pandemia mocno zakłóciła dostawy drogą morską. Zamknięte przez tygodnie porty w wielu krajach, głównie w Chinach, spowodowały przerwy w dostawach wielu produktów, części czy surowców. Po powrocie popytu nastąpiło spiętrzenie zamówień rozładowywane do tej pory. Wiele sektorów, jak elektronika czy motoryzacja, ogranicza produkcję m.in. z powodu braków półprzewodników, stali, rzadkich metali. Nie są w stanie zaspokoić popytu, przez co ceny rosną.

W sposób niepokojący wzrosły także ceny frachtu morskiego odpowiadającego za większość wymiany międzynarodowej. W ciągu roku stawki za przewiezienie kontenera z towarem z portów azjatyckich do europejskich wrosły około sześciokrotnie do poziomu 10 tys. dolarów. Zrozumiale jest, że taki skok musiał przełożyć się na finalne ceny producentów.

- Zamknięcia portów chińskich w trakcie pandemii spowodowały, że powstały ogromne kolejki. Na to polska polityka monetarna wpływu nie ma, podobnie jak na ceny energii na świecie. To jednak czynniki tymczasowe. O ile światowa gospodarka wróci do normy, to ceny będą spadać - dodaje dr Wojciech Paczos.

Stymulacja i presja płacowa

Powrót na ścieżkę wzrostu nie byłby możliwy bez pompowania setek miliardów, a nawet bilionów w postaci pakietów stymulacyjnych, których celem było utrzymanie tysięcy firm i zapewnienie dochodów obywateli. Pomoc nakierowana na utrzymanie popytu, przy jednoczesnej niepewności co do rozwoju sytuacji, zaowocowała wzrostem konsumpcji, przy spadku nakładów inwestycyjnych. Liczne programy społeczne, koszty związane z programami pomocowymi mającymi przeciwdziałać skutkom pandemii COVID-19, czy skup obligacji Skarbu Państwa doprowadziły do dodatkowej podaży pieniądza na rynku.

Zdaniem głównego ekonomisty Związku Przedsiębiorców i Pracodawców dr hab. Piotra Korysia, wysoką inflacją finansujemy tarcze covidowe, które miały na celu pomoc przedsiębiorcom przetrwać pierwszą falę pandemii. Jednak jest to tylko jedna ze składowych wzrostu cen.

- Mamy trwały deficyt do pokrycia, nie mamy środków na wydatki rozwojowe. Potrzebne jest takie ukształtowanie polityki budżetowej, żeby rosły inwestycje sektora prywatnego, który jest na dramatycznym poziomie - uważa Sławomir Dudek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Wysokiej inflacji sprzyja także wzrost płac, napędzany m.in. ... wysoką inflacją. Pracownicy chcą więcej zarabiać, bo więcej kosztują ich codzienne wydatki, a im więcej zarabiają, tym więcej kupują, i ceny rosną. Spirala się nakręca. Firmy tymczasem są skłonne do dawania podwyżek, ponieważ na rynku brakuje wykwalifikowanych pracowników w wielu zawodach. Przedsiębiorstwa, mimo zawirowań, m.in. dzięki pakietom pomocowym, są w dobrej kondycji finansowej pozwalającej sprostać wyższym kosztom pracy.

Pakiet antyinflacyjny i polityka pieniężna

Inflacja jest obecnie najważniejszym tematem dla ekonomistów i polityków. Jej poziom stał się niebezpieczny dla wzrostu gospodarczego. Z początkiem roku w życie wejdzie "Tarcza Antykryzysowa". Przewiduje szereg rozwiązań ograniczających skutki podwyżek cen energii i paliw dla obywateli i firm oraz tymczasowe obniżki VAT na niektóre towary oraz akcyzę.

- Tarcza antyinflacyjna jest działaniem w dobrym kierunku. Ważniejsze jednak jest to, żebyśmy się przygotowali na różne okoliczności i żebyśmy działali w sposób odpowiedzialny, świadomie i starannie kształtując politykę komunikacyjną. Aby znów nie zaskoczyły nas nagłe informacje o wzroście cen paliw. Potrzebujemy planu. Sama tarcza to pójście w dobrą stronę, ale to jeszcze nie wszystko – ocenił Leszek Wiwała, prezes Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

Znaczenie w skutecznej w walce z inflacją mają instrumenty polityki pieniężnej będące w gestii Narodowego Banku Polskiego. NBP relatywnie późno w porównaniu do innych banków centralnych zareagował podwyżką stóp procentowych. W październiku i listopadzie dwie podwyżki wywindowały stopę referencyjną do poziomu najwyższego od siedmiu lat. Jaki jest cel podwyżek? "Wyjęcie" pieniądza z rynku poprzez wzrost kosztów jego pożyczania, wzrost kosztów spłaty zadłużenia, a tym samych obniżenie środków na konsumpcję. Wzrosnąć ma także atrakcyjność oszczędzania.

Wiele opinii mówi, że podwyżki stóp procentowych nastąpiły za późno.

- Problemem jest to, że inflacja tak nas zaskoczyła. To duży błąd w polskiej polityce monetarnej. Ten koszt trzeba było zapłacić, ale nie musiał być tak wysoki – uważa Piotr Koryś, główny ekonomista Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

- Tym, co na pewno by się przydało, jest poprawienie komunikacji - ona jest narzędziem wpływania na gospodarkę przez bank centralny, to jest narzędzie stabilizowania inflacji i oczekiwań. Prezes i członkowie rady powinni być w radiu i telewizji i tłumaczyć nam, na czym polega kryzys podaży światowej, w jaki sposób ceny paliw i frachtu wpływają na polską inflację i kiedy te czynniki wygasną. Wtedy moglibyśmy lepiej przygotować się na wzrost inflacji, dzięki czemu zmiany nie byłyby tak zaskakujące – podkreślał dr Wojciech Paczos z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN i Fundacji “Dobrobyt na Pokolenia.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy ocenił natomiast, że mieszane sygnały inflacyjne i kryzys pandemiczny mocna utrudniał decyzje, nie tylko w odniesieniu do Polski, kiedy należy rozpocząć podwyżki stóp procentowych.

- Patrzyliśmy na wiele wskaźników inflacji bazowej. Przez wiele miesięcy dawały one mieszane sygnały, (...) jednak wraz z upływem czasu, w ostatnich miesiącach, widzieliśmy, że różne wskaźniki zaczynają przyjmować jednoznaczną rosnącą tendencję(...). Nie sądzę, że można byłoby powiedzieć, że oni (NBP) byli spóźnieni, ponieważ zmieniały się dane - powiedział Alfredo Cuevas, szef misji MFW do Polski.

Stopy pójdą w górę

Szczyt inflacji jeszcze przed nami. Według najnowszych, wstępnych prognoz NBP średnioroczna inflacja w 2022 r. wyniesie 7,6 proc. wobec 5,1 proc. w 2021 r. a szczyt w czerwcu osiągnie ponad 8 proc. Za połowę wzrostu cen będzie odpowiadać droga energia i paliwa. Wzrost cen wyhamuje w drugiej połowie przyszłego roku.

Kolejne podwyżki stóp procentowych są nieuniknione. Jaka może być ich skala? Według ekonomistów referencyjna stopa może osiągnąć poziom 4 proc. Stóp procentowych nie można podnosić jednak bez końca, ponieważ grozi to spowolnieniem PKB. Trwałe wygaszenie inflacji zależy od zahamowania lub spadku cen energii na świecie, zwłaszcza w Europie. Szok cenowy staje się nie do zaakceptowania przez firmy i konsumentów. Pierwsze energochłonne zakłady, jak huty stali, zaczynają wstrzymywać produkcję.

Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK), syntetycznie opisujący obecne tendencje konsumpcji indywidualnej, wyniósł w grudniu - 27,3 pkt i był o 4 pkt. proc. niższy w stosunku do poprzedniego miesiąca - podał właśnie GUS.

- Głównym motorem spadku nastrojów konsumentów, tych obecnych, jak i przyszłych, jest inflacja. Mimo, że większość wskaźników makroekonomicznych gospodarki świadczy o bardzo szybkim odbiciu postpandemicznym i poprawie w wielu sektorach, to nadal najważniejsza dla Polek i Polaków jest inflacja. Postrzeganie rosnących cen wielu produktów przełożyło się na spadek wszystkich składowych głównego wskaźnika ufności konsumenckiej. Największe spadki odnotowano dla ocen obecnej możliwości dokonywania ważnych zakupów oraz aktualnej sytuacji ekonomicznej kraju. Równie krytycznie konsumenci oceniają najbliższą przyszłość. Wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej (WWUK) spadł o 1,6 pkt. proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca i ukształtował się na poziomie -19,7. Mimo wszystko jest to wynik znacznie lepszy niż przed rokiem, kiedy to wskaźnik był niższy aż o 4,5 pkt. proc. Największe obawy wzbudza przyszła sytuacja gospodarcza kraju – poważnie zagrożona nowymi wariantami koronawirusa oraz możliwymi restrykcjami gospodarczymi – i obawa o sytuację finansową własnego gospodarstwa domowego - komentuje Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rośnie poczucie zagrożenia cyberprzestępczością

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie