Igrzyska olimpijskie Pjongczang 2018. Michał Kłusak: U nas też na pewno znajdzie się jakiś Svindal albo Jansrud

Przemysław FranczakZaktualizowano 
27-letni Michał Kłusak pochodzi z Kościeliska Pawel Relikowski / Polska Press
Pjongczang 2018. - I tak mało dostałem po tyłku za to, co porobiłem na trasie - mówił po olimpijskim zjeździe Michał Kłusak, który zajął 42. miejsce. Mistrzem olimpijskim został Norweg Aksel Lund Svindal, który wyprzedził swojego rodaka Kjetila Jansruda i Szwajcara Beata Feuza.

Patrzy Pan na wyniki i…
...I myślę, że i tak mało dostałem po tyłku za to, co porobiłem na trasie. Byłem przekonany, że dużo więcej stracę, bo na jednym z największych skoków wypadł mi kijek z ręki, odchyliłem się, w ogóle ledwo to ustałem i pojechałem bardzo szeroką linią. Chciałem walczyć do samego końca, choć i tak myślałem, że będzie dużo gorzej.

Na trzecim pomiarze czasu było nieźle – niespełna sekunda straty.Poważnie? No to teraz jestem jeszcze bardziej zły na siebie. O rany… Nie chcę przeklinać. Ten nieszczęsny skok był właśnie zaraz za tym pomiarem.

Igrzyska to mimo wszystko przygoda życia? Czy jednak nastawiał się Pan na lepszy wynik? Wyniki mogłyby być lepsze. Ale na pewno jest to spełnienie moich marzeń. Ciesze się, że w ogóle tu jestem. Sam fakt, że mogłem wystartować w zjeździe, w tej niesamowitej konkurencji, na igrzyskach, jest wspaniały.

I w takim towarzystwie.
Jasne, ci goście naprawdę nie żartują (śmiech).

W piątek jest jeszcze supergigant.Na pewno będzie trzeba zaryzykować na120 procent, żeby jakiś fajny wynik zrobić. Ja nigdy nie odpuszczam, a cóż, czasem wychodzi jak wychodzi.

Można powiedzieć, że dzięki igrzyskom zwiększył Pan swoje – mówiąc językiem nowych mediów – zasięgi. Przez lata pisało i mówiło się Panu niewiele, teraz nawet youtuberzy robią o Panu programy.Patrząc na kartkę z wynikami to nie ma o czym mówić za bardzo. Jednak za tymi wszystkimi mistrzami tutaj stoi sztab ludzi i potężne pieniądze. A ja co? Ja mam skromny rodzinny budżet, można powiedzieć, że w moim teamie są ludzie, którzy pracują, bo mają taką chęć i cieszą się, że możemy coś razem przeżyć. Ciężko porównywać się z tymi najlepszymi. Nie mówię tego, żeby się usprawiedliwiać, ale takie są fakty.

Liczy Pan, że ta większa rozpoznawalność może coś zmienić, znaleźć sponsora, który dorzuci się do tego rodzinnego budżetu?Mam nadzieję, ale nie ukrywajmy, mimo tego że nie jestem tutaj najstarszy, to ja już jestem trochę zmęczony tą partyzantką, którą ciągle muszę uprawiać. Nie powiem, że pracuję dwa razy ciężej niż zawodnicy z czołówki, ale mam dwa razy więcej obowiązków. Kiedy oni odpoczywają, ja siedzę w narciarni kilka godzin i przygotowuję sobie sprzęt. Czasem mam dość.

Będzie więc kolejny sezon startów?
Plan mam taki, że chcę zebrać pieniądze na kolejny rok i wystąpić na mistrzostwach świata w Aare. Na pewno chciałbym też pomóc polskiego narciarstwu. Amatorskie jest bardzo popularne, a zawodnicze zapomniane przez działania Polskiego Związki Narciarskiego. Chciałbym to zmienić.

Ma Pan na to jakiś pomysł, czy to na razie tylko idea?Na razie idea. Myślę jednak, że skoro zrobiłem się trochę, powiedzmy, popularny - może nie przez wyniki, ale inne rzeczy - to postaram się to wykorzystać. Zrobię wszystko, żeby ludzie nie zapomnieli o narciarstwie. Wiele osób kocha ten sport.

Ile lat musi upłynąć, żebyśmy w olimpijskim zjeździe zobaczyli polskiego zawodnika, jadącego z pierwszymi numerami startowymi, wśród najlepszych?
Widać po skoczkach – jeżeli jest sztab szkoleniowy, jeżeli jest zaplecze, szkoły sportowe, kluby i wszyscy chętnie pracują, to są wyniki. Podobnej bazy brakuje w narciarstwie alpejskim. Stwórzmy ją, a potem wymagajmy rezultatów.

Tyle że w narciarstwo trzeba o wiele więcej inwestować niż w skoki.Wiadomo, ważne są pieniądze i kompetentni ludzie. W Polsce strasznie jesteśmy do tyłu, jeżeli chodzi po narciarstwo alpejskie. Myślę, że potrzeba jakiegoś dobrego trenera z zewnątrz, który zbudowałby od podstaw cały system. My mamy zaplecze w postaci młodych zawodników, setki dziewczyn i chłopaków ściga się w zawodach, tylko że potem nie mają perspektyw. Nie każdego rodzica stać na tę pasję, więc oni szybko kończą kariery. Szkoda, bo jesteśmy tak dużym krajem i tak dużo ludzi jeździ na nartach, że jestem pewny, iż jest tam jakiś przyszły Svindal albo Jansrud.

Transmisje najważniejszych wydarzeń z Zimowych Igrzysk Olimpijskich Pjongczang 2018, w tym starty Polaków, w Eurosporcie 1 i Eurosporcie 2. Całe igrzyska w Eurosport Player

10 transmisji z Igrzysk w Pjongczangu, których nie możesz przegapić!

**Magazyn Sportowy24 na

Igrzyska Olimpijskie 2018 w Pjongczangu

**

Więcej wideo na Youtube Sportowy24 - zasubskrybuj i nie przegap!

Wideo

Materiał oryginalny: Igrzyska olimpijskie Pjongczang 2018. Michał Kłusak: U nas też na pewno znajdzie się jakiś Svindal albo Jansrud - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marek

W 2015 roku z numerem 1 na mistrzostwach świata startował Maciej Bydlinski

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3