Igor Michalski: Sukces to sprawa pomysłu na teatr [ROZMOWA]

rozm. Grażyna Antoniewicz
- Sukces to sprawa kontynuacji i pomysłów na teatr, jaki mieli poprzedni dyrektorzy - mówi Igor Michalski (na zdjęciu na próbie  spektaklu "Profesjonalista" w Teatrze Wybrzeże)
- Sukces to sprawa kontynuacji i pomysłów na teatr, jaki mieli poprzedni dyrektorzy - mówi Igor Michalski (na zdjęciu na próbie spektaklu "Profesjonalista" w Teatrze Wybrzeże) grzegorz mehring / archiwum
Rozmowa z Igorem Michalskim, który 1 stycznia obejmie funkcję dyrektora Teatru Muzycznego w Gdyni.

Jakie to uczucie zostać dyrektorem największego teatru muzycznego w Polsce?
Jeszcze to do mnie nie dociera, dopóki nie dotknę, nie zobaczę, nie spotkam się z zespołem, jest to dla mnie temat absolutnie abstrakcyjny.

Czy nie lęka się Pan?
Nie chcę mówić, że już Papież powiedział: nie lękajcie się (uśmiecha się). Tylko człowiek bez wyobraźni, który nie zdaje sobie sprawy, jak znakomity to teatr, nie obawiałby się. Mam świadomość, że jest to ogrom ludzi i ludzkich spraw.

Poprzedni dyrektor Maciej Korwin osiągnął sukces artystyczny i finansowy. Jednocześnie widzowie chodzili do teatru.

Teatr ten założyła w Gdyni Danuta Baduszkowa. Początkowo mieścił się on w budynku przy ul. Bema. Baduszkowa również odniosła ogromny sukces, bo nie tylko przyciągnęła widzów, ale też zbudowała nowy budynek. Pamiętam ją, jak na niedokończonej jeszcze widowni reżyserowała "Borysa Godunowa". Świetnym czasem teatru była dyrekcja Jerzego Gruzy. Sukces to sprawa kontynuacji i pomysłów na teatr, jaki mieli kolejni dyrektorzy.

Odejście Macieja Korwina...
Przerwało etap pięknego, mądrego myślenia o teatrze muzycznym. Przez osiemnaście lat tworzył on swój teatr. Cóż, ja nie śmiałbym prosić o osiemnaście lat, ale chciałbym wspólnie z zespołem utrzymać wysoki poziom artystyczny. Repertuar jest fantastyczny, nowy, piękny budynek, wierna publiczność, teraz tylko trzeba to wrażliwie kontynuować. Może coś próbować dodawać, może zachęcić widza do trudniejszych rzeczy. Ten teatr ma, pamiętajmy, trzy sceny, więc otwierają się różne możliwości. Na pewno będziemy wspólnie o tym myśleli.

Podsumowując : rewolucji nie będzie, raczej ewolucja.
Rewolucja niszczy...

Czy zdradzi Pan, co się Panu marzy w nadchodzącym sezonie?
Na pewno będę kontynuował współpracę z Wojtkiem Kościelniakiem, bo już spotykałem się z nim dwukrotnie w Kaliszu, będąc tam dyrektorem przez prawie siedem lat. Jestem po rozmowach z Wojtkiem i nawet mamy ustalony termin realizacji. Jaka to będzie pozycja, nie zdecydowaliśmy jeszcze. Jestem również po rozmowie z Mikołajem Grabowskim, którego do współpracy miał zamiar zaprosić Maciej. Prawdopodobnie będzie to "Wesele Figara" z muzyką Mozarta. Jestem również po rozmowie z Agatą Dudą-Gracz.

Najbliższy sezon jest "ułożony", zapięty.
Premiery premierami, ale przecież są spektakle, które trzeba wygrać. Nie wolno bez przerwy tylko produkować, kiedyś trzeba grać. Mam akurat trochę czasu, żeby się zastanowić, co będzie dalej. Uważam, że warto pokazać na Wybrzeżu "Metro" (Józefowicza i Stokłosy). To jedyny polski musical, który został zagrany ponad tysiąc razy i jest nadal w repertuarze Teatru Buffo. Będę chciał korzystać z naszych rodzimych twórców, kompozytorów i autorów tekstu.

Czy Teatr Muzyczny w Gdyni nie ma zbyt dużego zespołu?
Nie, zdecydowanie nie. Jeżeli teatr w Kaliszu, w stutysięcznym mieście, ma prawie siedemdziesiąt etatów - to teatr, który jest dziesięć razy większy, musi mieć tyle etatów, ile ma, żeby realizować przedstawienia na trzech scenach, czasem równocześnie.

Co z Festiwalem Teatrów Muzycznych?
Na pewno będziemy starali się kontynuować ten pomysł, bo jest świetny, tylko trzeba się mu przyjrzeć od strony finansowej. Być może opuścimy ten rok, bo teatr w nowym budynku dopiero ruszył, sprawdza się, jak działa, jakie są możliwości wypełnienia dużej sali. Przypominam, to 1070 miejsc, w drugiej sali 300 miejsc na widowni i w małej 150 miejsc. To wszystko jest nowe.

Nie startował Pan w konkursie, ale czy myślał o teatrze w Gdyni?
Chciałbym rozwiać wszelkie plotki: nie myślałem o Teatrze Muzycznym. Mam podpisany kontrakt z teatrem w Kaliszu do sierpnia 2017 roku. Dopiero jak konkurs nie został rozstrzygnięty, ktoś wpadł na pomysł, żeby ze mną porozmawiać. Podjąłem te rozmowy, uprzednio pytając marszałka mojego województwa, czy on ewentualnie zgodzi się mnie z tego kontraktu zwolnić za porozumieniem stron. Pomyślałem sobie, żeby przyjąć to wyzwanie. A poza tym wracam do domu. To tu upłynęła moja teatralna młodość, to rodzinne, sentymentalne miejsce, bo wszyscy wiedzą, że w Gdańsku jest moja mama, żona i córka (Dorota Kolak i Katarzyna Michalska - aktorki Teatru Wybrzeże), więc pomyślałem - trzeba spróbować. Mam też świadomość, że nie będę tam w Gdyni sam. Po śmierci Macieja Korwina przez rok teatr funkcjonował. Po to są ludzie w teatrze, żeby to wszystko dźwignąć, bo jedna osoba nie da rady.

Od kiedy obejmuje Pan dyrekcję?
Z dniem 1 stycznia. Rozmawiamy przed świętami, więc chciałbym życzyć wszystkim widzom Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku. I zapraszam do teatru w Gdyni, nie tylko największego, ale też najlepszego teatru muzycznego w Polsce.

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kasia Wender

O pomyśle na Teatr Muzyczny w Gdyni w kontekście międzynarodowym opowiadał mi Jerzy Jeszke - wybitna postać musicalu. Treść wywiadu znaleźć w internecie - "Od śpiewogry do musicalu. Z Gdyni na Broadway"
Niestety pan marszałek Struk nie znalazł czasu na rozmowę z panem Jeszke.

Dodaj ogłoszenie