Hospicjum dla dzieci potrzebowało pieluch. Zebrano zapas na dwa lata!

Dorota Abramowicz
123rf
Reakcja na apel Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci o podarowanie podopiecznym pieluch przekroczyła oczekiwania organizatorów zbiórki. W trzy tygodnie od apelu dziecięce hospicjum zebrało zapas pieluch na dwa lata.

Polacy z Kassel rzucali wyzwanie Polakom z Londynu. Rodacy z Holandii i Szwajcarii nie chcieli być gorsi. Zmobilizowały się szkoły, przedszkola, firmy i osoby prywatne z całego Pomorza - od Słupska i Bytowa, przez Kartuzy, Trójmiasto, Nowy Dwór i Malbork. Trzy tygodnie po zamieszczeniu na stronie społecznościowej Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci apelu o dostarczenie brakujących pieluch dla ciężko chorych dzieci magazyny fundacji zapełniły się po sufit nadsyłanymi i przywożonymi osobiście darami.

Czytaj też: Trudna sytuacja Domowego Hospicjum "Pomorze Dzieciom"

- Odzew jest niesamowity - mówi Paweł Ryta, koordynator wolontariatu w pomorskim hospicjum. - Już w tej chwili mamy zapas pieluch dla maluszków na dwa lata. Potrzebne są nam za to jeszcze pieluchomajtki dla starszych dzieci. Wśród naszych podopiecznych są także młodzi ludzie między 14 a 20 rokiem życia. Ważą 30 i więcej kilogramów i wszystkie muszą korzystać z pieluch. Narodowy Fundusz Zdrowia refunduje zaledwie dwie takie pieluchomajtki dziennie, a rodzin - w tym wielu samotnych matek, niepracujących z powodu całodobowej opieki nad chorym dzieckiem - zwyczajnie nie stać na ich zakup. Stąd nasz dodatkowy, gorący apel o pomoc.

Działalność hospicjów dziecięcych w ok. 40 proc. finansowana jest przez kontrakt z NFZ. Pozostałe pieniądze pochodzą z odpisów podatkowych w ramach jednego procenta oraz z ofiar darczyńców. Jeszcze w 2015 r. Pomorskie Hospicjum dla Dzieci nie musiało jednak zamieszczać dramatycznych próśb o pomoc. Od ubiegłego roku jednak gwałtownie wzrosła liczba nieuleczalnie chorych dzieci, wymagających opieki hospicyjnej.

- W ubiegłym roku pod opieką zespołu Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci znajdowało się 25-26 dzieci - tłumaczy Paweł Ryta. - W tym roku okazało się, że musimy pomóc już czterdziestu małym pacjentom, mieszkającym na terenie całego województwa. Dojeżdżamy do nich nawet ponad 100 kilometrów, od Człuchowa po Kwidzyn.

dorota.abramowicz@polskapress.pl

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pielegniarka

przyszłe pielegniarki z e
EUHE też wzięły udział i to nie mały więc nie zatrzymujmy się na Malborku

g
gość2

Tak już kiedyś było.

Dodaj ogłoszenie