Hospicjum bez kontraktu

    Hospicjum bez kontraktu

    Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Oferują opiekę medyczną, pielęgniarską i socjalną. Zapewniają psychologiczne i duchowe wsparcie. Jeżdżą do domów swoich pacjentów, dyżurują przy telefonie przez 24 godziny na dobę. Są na ich każde wezwanie.
    Lekarze, pielęgniarki i wolontariusze z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci od kilkunastu miesięcy towarzyszą nieuleczalnie chorym i ich rodzicom z całego niemal Pomorza. Utrzymują się dzięki sponsorom. Ci jednak mogą im pomagać, ale nie - finansować od A do Z w nieskończoność. A oni nie mają innego wyjścia - wbrew obietnicom oddziału Narodowego Funduszu w Gdańsku - Pomorskie Hospicjum dla Dzieci nie otrzymało na ten rok kontraktu.

    Powstało w kwietniu ub. roku. Założyli je lekarze i pielęgniarki od lat związani z Kliniką Pediatrii, Onkologii, Hematologii i Endokrynologii AMG, kierowanej przez prof. Annę Balcerską. Na co dzień do upadłego walczą z rakiem u swoich małych pacjentów, czasami jednak przegrywają. Rodzice chorych dzieci przeżywają tragedie. Wypis ze szpitala oznacza, że wszystkie możliwości medycyny zostały wykorzystane.

    - Jeszcze w szpitalu rodzice powoli się z tym oswajają - przyznaje mgr Beata Papiernik, pielęgniarka, psycholog, prezes Fundacji Pomorskie Hospicjum dla Dzieci. - Nie zdarzyło się jeszcze, by żałowali, że na ten ostatni okres życia zabrali swoje dzieci do domu.
    Bo tam zdarzają się cuda - niektóre objawy choroby ustępują, na udręczonych buziach pojawia się uśmiech.

    - Z pierwszą wizytą do domu naszego pacjenta jedziemy, gdy jeszcze jest on w szpitalu - relacjonuje dr med. Maciej Niedźwiecki, dyrektor hospicyjnego NZOZ.
    Dom musi być przygotowany na jego przyjęcie w potrzebną aparaturę i sprzęt, m.in. pompę infuzyjną, ssak, asystor kaszlu, koncentrator tlenu. Leki, cewniki, opatrunki, pieluchomajtki, specjalny wózek.

    Gdy chore dziecko jest już w domu, lekarz odwiedza je tyle razy, ile potrzeba. Bywa, że raz w tygodniu, bywa, że codziennie. Pielęgniarka jest przy nim nawet przez kilka godzin dziennie. W tym czasie mama (coraz częściej zdana na własne siły, bo ojcowie wyjeżdżają do pracy za granicę) może zrobić zakupy czy pozałatwiać sprawy w urzędzie.

    Kilkoro małych pacjentów ma zajęcia z rehabilitacji, doktor Maciej Niedźwiecki marzy, by w przyszłości mogły z nich korzystać wszyscy, którzy tego potrzebują. Z opieki domowego hospicjum korzysta aktualnie 25 dzieci. Z rakiem, z chorobami genetycznymi, metabolicznymi, neurologicznymi. Z Trójmiasta, Rybna za Wejherowem, Tczewa, Kartuz, Hopowa koło Kościerzyny.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo