Honor studenta z rapierem u boku

    Honor studenta z rapierem u boku

    Dorota Abramowicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Członkowi studenckiej korporacji nie przyszłoby do głowy, by z bronią w ręku wpadać do szkoły i robić tam masakrę. U nich nawet pojedynki reguluje kodeks, a honor jest wszystkim.
    Przystanek autobusowy w al. Niepodległości w Sopocie. Trójka nastolatków omawia głośno problemy szkolne. Nowa anglistka to zaj... kobieta. Z pozostałymi nauczycielami jest już gorzej. Zwłaszcza z matematyczką. Słowo k...a używane jest w charakterze przecinka.

    Kilkadziesiąt metrów dalej, w niewielkim domu tuż za przystankiem pięciu młodych mężczyzn w garniturach siedzi przy stole, pije herbatę. Nad drzwiami dewiza: "Honi soit qui mal y pense", czyli "biada temu, kto źle o tym myśli". Toczy się rozmowa o honorze i pojedynkach.

    - Nie dopuszczamy innej broni niż pistolety - wyjaśnia uprzejmie Marcin Wiszowaty, 1579. członek korporacji akademickiej Konwent Polonia. Jest oldermanem, wychowawcą kandydatów do korporacji (fuksów), mistrzem ceremonii i stróżem praw konwentu. - Starcie zbrojne jest ostatecznością. Ostatni pojedynek między członkami korporacji akademickiej w Polsce odbył się na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego stulecia.

    - Były ofiary?

    Olderman przecząco kręci głową, a Piotr Pacynko (numer 1586, barwiarz, czyli członek czynny konwentu, ale bez prawa głosu i piastowania ważniejszych urzędów) tłumaczy, że przed pojedynkiem ustala się, czy strony walczą do pierwszego trafienia, pierwszej krwi, drugiej krwi, do "więcej krwi", czy też aż do śmierci. Czasem wystarczy draśnięcie przeciwnika i honor jest uratowany.

    Niezależnie od zachowania drugiej strony dżentelmen na obrazę nigdy nie odpowiada obrazą. Kiedy ktoś obrazi kobietę przebywającą w jego towarzystwie, stanowczo żąda przeprosin.
    - Przepraszam, czy panowie cytują słynny "Polski Kodeks Honorowy" Władysława Boziewicza?
    - Nie. Kodeks Boziewicza pochodzi z 1919 roku. Nasz jest starszy.

    Konwent, grupujący ludzi różnych wyznań i przekonań, nie supremuje żadnej idei i przeciwstawia się uprzywilejowaniu którejkolwiek z nich kosztem innych (interpretacja Praw i Uzusów Konwentowych z 30 stycznia 1931 roku).

    Na wszystko są dowody. Ich kopie (oryginały można znaleźć m.in. w archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. W. Sikorskiego w Londynie) ozdabiają ściany sopockiej siedziby korporacji. Na pożółkłych fotografiach członkowie korporacji balują, uczestniczą w ślubach i pogrzebach, przyjmują ordery (na tym zdjęciu - pokazują gospodarze - odznacza sam marszałek Rydz-Śmigły).
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo