Hokejowy wynik w Nowym Sączu. Chojniczanka z Sandecją zagrały ofensywnie, więc bramkarze mieli bardzo dużo pracy

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Zaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Fortuna I liga. Toni Conejo, Emil Drozdowicz, Mateusz Bartosiak i Mateusz Kuzimski zdobywali w piątkowym meczu w Nowym Sączu bramki dla Chojniczanki. Czasami jednak nawet taka kanonada nie wystarczy, aby cieszyć się ze zwycięstwa. Wszystko dlatego, że Sandecja również znalazła cztery razy sposób na obronę i bramkarza "Chojny".

To był szalony wieczór na stadionie w Nowym Sączu. Sandecja zremisowała z Chojniczanką 4:4, a prowadzenie w tym spotkaniu zmieniało się niczym w kalejdoskopie. Za sprawą Toniego Conejo "Chojna" wyszła na prowadzenie już w pierwszej minucie meczu. Później do głosu doszli jednak podopieczni Tomasza Kafarskiego i nasi piłkarze musieli gonić wynik. Przegrywali już 1:3, ale zdołali wyszarpać cenny punkt.

- Długo nie graliśmy na wyjeździe (od 9 sierpnia w Grudziądzu - przyp.). Ostatni mecz na wyjeździe wygraliśmy 5:3 z Olimpią. Dobrze weszliśmy w ten mecz. Niestety, szybko straciliśmy - można powiedzieć - bardzo ładną bramkę na 1:1. W tym momencie Sandecja przeważała w meczu i w efekcie straciliśmy znów szybko dwie kolejne bramki. Wiara w chłopakach była jednak nadal i chcieli coś w tym meczu jeszcze zrobić. Myślę, że za drugą połowę muszę zawodnikom podziękować, bo zagrali naprawdę dobre 45 minut. Mecz mógł się skończyć wygraną Sandecji, ale i wygraną naszą. A zakończył się remisem - powiedział na pomeczowej konferencji Josef Petřík junior, drugi szkoleniowiec Chojniczanki.

- Ta pierwsza bramka otworzyła mecz. Mieliśmy widowisko, z którego kibice powinni być zadowoleni, bo rzadko zdarza się, żeby w meczu padło osiem bramek, a sytuacji było trzy razy więcej, niż bramek. Musimy na chłodno ocenić ten mecz, bo drużyna, która prowadzi dwa razy, powinna zachować się bardziej odpowiedzialnie. Bramki na 2:3 i 4:4 straciliśmy po takich samych wyjściach. Trochę zabrakło nam odpowiedzialności. Wydaje mi się, że ten mecz miał mordercze tempo, które wytrzymaliśmy - podsumował mecz trener Tomasz Kafarski.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie