Henryk Sikora: Bez porozumienia nie ma przyszłości ECS

Henryk Sikora
Konsekwencje bezkompromisowych działań w obsadzaniu stanowiska dyrektora ECS są opłakane w skutkach. Trudno sobie wyobrazić dalszą działalność ECS bez Lecha Wałęsy, który zrezygnował z zasiadania w Radzie ECS. Przerwana została ciągłość pokoleniowa w ECS.

Środowiska założycieli Solidarności były odsuwane i eliminowane od projektu ECS, aby w końcu tych ludzi publicznie poniżać, co najtrafniej wyłożył Zbigniew Bujak w swoim artykule zatytułowanym "Wściekłość bez dumy" ("Gazeta Wyborcza" 14 kwietnia br.). Działania te doprowadziły do stanu, że dzisiaj uczestnictwo w ruchu Solidarność może być przez wielu ludzi pokolenia Solidarności odczuwane jako "zbędny bagaż ideowy", dyskwalifikujący w życiu publicznym. Dzisiaj należy pilnie szukać wyjścia z tej sytuacji. Osobiście widzę możliwość wyjścia z tego pata na dwóch płaszczyznach: programowej i zmiany prawno-organizacyjnej ECS.

Wszystko na temat Europejskiego Centrum Solidarności

Pierwszym istotnym krokiem, niewymagającym ani czasu, ani nakładów, powinna być publiczna, szeroko zakrojona debata nad programem dla ECS. Nie do przyjęcia jest bowiem, aby o dziedzictwie Solidarności decydował wyłącznie lokalny polityk. ECS jest zbyt ważną instytucją, nie tylko dla promowania dziedzictwa Solidarności, ale dla interesów Polski.

ECS, jak napisali założyciele i byli przywódcy ruchu Solidarność w artykule "Światowe centrum czy miejska instytucja kultury?" (GW, 21 grudnia 2010), "…nie może ograniczać się tylko do organizowania wątpliwej jakości drogich imprez rocznicowych. Nie może również poprzestać na pracach archiwalnych i oczywiście potrzebnej działalności naukowo-badawczej. ECS powinno być flagowym okrętem promocji Polski, ale nie tylko nośnikiem wiedzy historycznej o polskim wkładzie w obalenie komunizmu, lecz powinno być realnym polskim wkładem w budowę lepszej, solidarnej wspólnoty europejskiej".

To założenie powinno stać się drogowskazem do budowy wspólnego programu ECS. Program powinien uwzględniać wiele konkretnych, dużych, a zarazem trwałych projektów, a nie tylko wzniosłe deklaracje ideowe. ECS musi stać się instytucją taką, jak zapisali "Ojcowie Założyciele" w "Akcie Erekcyjnym ECS", czyli światowym centrum krzewienia idei wolności, demokracji i solidarności. Cel ten należy osiągać poprzez edukację, kulturę i promocję. Dlatego ECS nie może podejmować żadnych lokalnych projektów, bo to sytuuje go natychmiast jako miejską instytucję kultury. Lokalizacja ECS i historyczna rola Gdańska sama w sobie promuje Gdańsk i ECS nie może być instrumentem w rękach lokalnych polityków do promocji ich samych i miasta.

Działania krajowe ECS powinny mieć charakter ogólnopolski, powinny angażować do współpracy jak największą liczbę środowisk, szczególnie młodego pokolenia, począwszy od gimnazjów. ECS powinno wziąć na siebie rolę inicjatora projektu kształcenia młodego pokolenia w dziedzinie najnowszej historii Polski, gdyż od wielu lat szkoły średnie opuszczają kolejne roczniki "analfabetów", nieznające tej historii. Powstały projekty programów wdrożenia nauczania o Solidarności w sieci uniwersytetów krajowych, europejskich i na innych kontynentach. Ale to ECS powinno być ich promotorem.
Na arenie międzynarodowej aktywna działalność wymaga współpracy z wieloma organizacjami pozarządowymi i instytucjami międzynarodowymi. ECS powinno być istotnym instrumentem promocji, budującym wspólnotę europejską w oparciu o te uniwersalne wartości Solidarności, które stały się fundamentem tego ruchu i w sposób pokojowy poszerzyły granice wolności i przyczyniły się do zmiany obrazu świata.

Wszystko na temat Europejskiego Centrum Solidarności

Drugim fundamentalnym warunkiem usprawniającym ECS musi być zmiana prawno-organizacyjna tej instytucji. Obecna formuła ECS sytuuje je jako jedną z kilkuset instytucji kultury, które działają w oparciu o ustawę o instytucjach kultury i w oparciu o zasady obowiązujące administrację państwową i samorządową. Zasady te tworzą swoisty kaganiec biurokratyczny, w znacznym stopniu ograniczający aktywność ECS. Drugim niekorzystnym elementem przyjęcia tej formuły dla ECS jest uzależnienie od politycznej konstelacji, czego dowód w przypadku ECS jest nazbyt jaskrawy.
Wreszcie trzecim, ale również istotnym negatywnym czynnikiem obecnej formuły jest prestiż tej instytucji. Nie może być bowiem tak, aby instytucja, której celem jest promocja i utrwalanie wartości ruchu Solidarność, była jedną z wieluset, przy całym szacunku dla każdego muzeum i każdej innej instytucji kultury. Rola Solidarności w latach 1980-1989 była bowiem nieporównywalna do jakichkolwiek innych wydarzeń. A ponadto ECS nie ogranicza się tylko do przeszłości, powinno, jak wyżej napisałem, stać się elementem budowy solidarnej wspólnoty europejskiej.

Dlatego niezwykle istotnym postulatem pozostaje uchwalenie przez Sejm RP specjalnej ustawy o fundacji Europejskie Centrum Solidarności. ECS w nowej formule prawnej byłoby pełnoprawnym spadkobiercą obecnego ECS jako instytucji kultury. Należy podkreślić, że ustawa ta nie wykluczałaby założycieli i "udziałowców" ECS, lecz przenosiłaby ECS na poziom narodowy. Mówienie w odpowiedzi na ten postulat o nacjonalizacji ECS jest nieodpowiedzialnym zabiegiem propagandowym. Odpowiednie zapisy w samej ustawie i statucie nadawanym przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego uniezależniałyby ECS od bieżących ciągotek jakichkolwiek polityków do wykorzystywania dziedzictwa Solidarności do bieżących celów politycznych.

Bez współpracy i porozumienia nie widzę przyszłości dla tej niezwykle ważnej instytucji. Wynieśliśmy tę podstawową naukę z Solidarności. Zdała ona egzamin w sprawach najwyższej wagi. To właśnie porozumienie i dialog przyniosły naszej Ojczyźnie wolność, suwerenność i demokrację. Realnego porozumienia nie zastąpią fety z okazji wbudowania kamienia węgielnego pod budowę ECS. Takie działania są tylko zabiegami pijarowskimi. Dialog i porozumienie są jedynym kluczem dla przyszłości ECS.

Autor artykułu był między innymi organizatorem strajków w kopalniach w sierpniu 1980 i grudniu 1981 roku, członkiem Biura Koordynacyjnego NSZZ "S" za Granicą z siedzibą w Brukseli oraz jednym z organizatorów oficjalnych obchodów 25 rocznicy powstania Solidarności.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Roman

Sikora to znany powszechnie lizydupek Bolka i Bula. Ohydna postac bez godnosci.