reklama

Hel - Warszawa: Wądołowski zeznaje, teraz pora na urzędników

K.Miśdzioł, R.KościelniakZaktualizowano 
Mirosław Wądołowski złożył pierwsze oświadczenie w procesie karnym toczącym się w Warszawie. - W zasadzie potwierdził najważniejsze wątki, które przedstawiła w swoich zeznaniach pani Beata Sawicka. Drobne uzupełnienia dotyczyły szczegółów, np. okoliczności spotkań z funkcjonariuszami Centralnego Biura Antykorupcyjnego - powiedział nam dr Jacek Potulski, obrońca Wądołowskiego z gdyńskiej kancelarii prawniczej.

Przypomnijmy, że w październiku, po dwóch latach od wybuchu głośnej afery, rozpoczął się proces karny przed Sądem Okręgowym w Warszawie, gdzie na ławie oskarżonych zasiedli była posłanka Platformy Obywatelskiej Beata Sawicka i zawieszony obecnie burmistrz Helu Mirosław Wądołowski. W 2007 r. mieli oni przyjąć łapówki od funkcjonariuszy CBA podających się za biznesmenów, którzy zainteresowani byli zakupem działki na Helu. Wśród nich był osławiony już agent Tomek, który nawiązał z Sawicką znajomość także o dość romantycznym podłożu.

Tak przynajmniej była posłanka zeznawała podczas dwóch pierwszych rozpraw. Wądołowski odmówił wówczas składania wyjaśnień, oznajmiając, że będzie się ustosunkowywał do kolejnych przedstawianych dowodów w trakcie następnych posiedzeń.

Kilka kolejnych terminów rozpraw zostało odwołanych i po sześciu tygodniach wznowiono obrady. Wądołowski odniósł się do tego, o czym w październiku mówiła Sawicka, czyli m.in. o okolicznościach, w jakich ją poznał i swoich kontaktach w Helu z funkcjonariuszami CBA. Były to dla niego zwyczajne rozmowy z potencjalnymi inwestorami, jakich przeprowadzał wiele, przedstawiając zalety miasta. Wśród jego ówczesnych rozmówców był także właśnie "polski Jamens Bond", jak chcą jedni, czy "Romeo z CBA", jak to przedstawiają inni komentatorzy.

Przesłuchani zostali także pierwsi świadkowie. Były to osoby biorące udział w szkoleniu dla członków rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa. To tam właśnie poznali się Beata Sawicka i agent Tomasz.
Termin następnej rozprawy wyznaczony został na najbliższy poniedziałek. Jak udało nam się ustalić, po raz pierwszy zostać mają przesłuchani świadkowie z Helu.
- Wezwania otrzymało kilku urzędników naszego magistratu - powiedział nam wczoraj burmistrz Helu Jarosław Pałkowski. - Będą zeznawać w poniedziałek. Ja też dostałem wezwanie do sądu, ale na rozprawę zaplanowaną na czwartek.

W poniedziałek rano przesłuchany ma zostać m.in. sekretarz miasta Marek Dykta. To on pamiętnego 2 października 2007 r., tuż po zatrzymaniu Mirosława Wądołowskiego, spędził noc w Urzędzie Miasta Helu z agentami i prokuratorami.
- Byłem przesłuchiwany niejako na ochotnika - żartuje Marek Dykta. - Pojawiłem się w naszym urzędzie, gdy okazało się, że jest tam prowadzone przeszukiwanie. Wyjaśniałem wtedy funkcjonariuszom, na czym polegają nasze procedury przetargowe, w jaki sposób odbywa się licytacja miejskich nieruchomości wystawianych na sprzedaż.

Łapówka dla Wądołowskiego miała być zapłatą za ustawienie przyszłego przetargu na działkę przy ul. Leśnej. Zarówno on, jak i Beata Sawicka nie przyznają się do winy. Grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie