Günther Oettinger: Roczny budżet UE może się zmniejszyć nawet o 13 mld euro. To wymusza cięcia

Agaton Koziński
AFP/EAST NEWS
Jestem optymistą. Przy układaniu budżetu UE na lata 2021-2027 Polska będzie nie kłopotem, tylko rozwiązaniem kłopotu. Nie sądzę, żeby doszło do sytuacji, w której kraj przyjmujący mniej migrantów miał otrzymać mniej pieniędzy - mówi Günther Oettinger, komisarz UE ds. budżetu i zasobów ludzkich.

Za dwa lata kończy się obecny, siedmioletni budżet UE. Ruszają prace nad nowym. Też na lat siedem?
Tak. W maju przedstawimy propozycję nowej perspektywy finansowej. Chcemy, żeby obowiązywała od początku 2021 r. do końca roku 2027.

To przesądzone? Bo Parlament Europejski chciałby, żeby nowy budżet został rozpisany na pięć lat, nie siedem.
Jestem przekonany, że to powinno być siedem lat. Pod tym względem mam wsparcie innych członków Komisji Europejskiej, także w raporcie Parlamentu Europejskiego wspomina się o takim okresie, więc wydaje mi się, że to już się nie zmieni.

W maju przedstawi Pan pierwszy projekt podziału pieniędzy w ramach nowej perspektywy finansowej. Jaki jest Pana pomysł na ten budżet? Co Pan chce osiągnąć za jego pomocą?
Chodzi w nim o przyszłość Europy i o znalezienie sposobu na finansowanie projektów, które są naszą wspólną europejską odpowiedzialnością. Proszę pamiętać, że w UE pojawiły się nowe wyzwania, nieobecne wtedy, gdy trwały dyskusje nad perspektywą finansową na lata 2014-2020. Choćby kwestia migracji, sprawy związane z ochroną wspólnych granic czy zagrożeniem ze strony terrorystów. Dochodzą dodatkowe wyzwania związane ze wspólną polityką obronną. A przecież pozostają też tradycyjne programy, które zawsze zajmują dużą część unijnego budżetu.

Chodzi o politykę spójności i wspólną politykę rolną. To przekrojowe programy obejmujące wszystkie kraje UE. Jak ważne one będą w nowej perspektywie finansowej?
Polityka spójności jest ponadczasowa, także polityka rolna jest potrzebna, europejscy rolnicy na nią czekają, choć trzeba w niej postawić nowe cele środowiskowe. Układając nową perspektywę finansową, trzeba znaleźć równowagę między nowymi wyzwaniami europejskimi a tymi starymi, które są cały czas bardzo ważne.

Tak ważne, że w nowej siedmiolatce zostaną obcięte?
Proszę pamiętać, że doszło do brexitu, ważny kraj europejski opuszcza Unię. To zmienia reguły gry - przede wszystkim dlatego, że roczny budżet UE może się zmniejszyć nawet o 13 mld euro. To zmusza nas do cięć.

Ale dlaczego akurat w tych projektach?
Moim zdaniem tylko dwa programy powinny mieć gwarancję tego, że nie zostaną zmniejszone. Jeden to „Erasmus plus”, a drugi to „Horyzont post 2020”. Inne mogą zostać zmniejszone. Ważne, żeby te cięcia nie zniszczyły istoty tych programów. Dlatego zależy mi, by polityki spójności i rolna - nasze największe i najważniejsze programy - zostały zmniejszone o nie mniej niż 5, ale nie więcej niż 10 proc.

Rząd polski chce, żeby - mając na uwadze brak brytyjskiej składki - zwiększyć narodowe kontrybucje do budżetu. Proponuje, żeby składka wynosiła 1,2 proc. produktu narodowego netto (PNN). Popiera Pan to rozwiązanie?
Jestem wdzięczny za tę propozycję. Polska proponuje 1,2 proc. Parlament Europejski idzie nawet dalej i mówi o 1,3 proc. PNN. Ja w propozycji budżetu wpiszę 1,1x proc.

Rozumiem, że ten „x” to pozostawienie przestrzeni do negocjacji wysokości składki?
Tak. 1,1x proc. to nie jest dużo mniej, niż proponuje polski rząd. Jednocześnie jest kilka krajów, które proponują, żeby ta składka wynosiła 1,0 proc. A proszę pamiętać, że nowy budżet UE musi zostać uchwalony jednomyślnie. Potrzebna jest więc równowaga pomiędzy wszystkimi państwami członkowskimi - tym bardziej że musimy znaleźć fundusze na nowe wyzwania w UE. One powinny być finansowane z nowych pieniędzy. Mam nadzieję, że brak składki brytyjskiej zostanie zniwelowany w połowie przez zastrzyk świeżych pieniędzy, a w drugiej połowie przez cięcia wydatków.

Z drugiej strony, to zawsze Brytyjczycy blokowali możliwość powiększenia budżetu UE. Teraz nie biorą udziału w negocjacjach dotyczących nowej perspektywy finansowej. Czemu nie skorzystać z szansy i nie powiększyć unijnego budżetu?
Potrzebna by była do tego zgoda wszystkich krajów. A przypominam, że podczas poprzednich negocjacji budżetowych powstała koalicja państw sprzeciwiających się wyższej składce. Byli w niej m.in. Niemcy. Dziś Berlin jest skłonny wydawać więcej, podobnie Paryż.

Czyli szansa na wyższy budżet rośnie.
Ale potrzebujemy do tego poparcia wszystkich 27 państw.

Czy dziś jest Pan gotów zapewnić, że następny budżet europejski będzie większy od obecnego?
On musi być większy - choćby po to, żeby można było się wywiązać z nowych zobowiązań. Gdyby rzeczywiście w negocjacjach się okazało, że składka będzie wynosić 1 proc., to przecież takiego budżetu nie zaakceptuje Parlament Europejski.

Jakie są szanse na to, że Wielka Brytania będzie się dokładać do budżetu UE również po brexicie?
Michel Barnier prowadzi negocjacje w tej sprawie. Jest niemal pewne, że Brytyjczycy będą dalej ponosić koszty wszystkich zobowiązań, których się podjęli do roku 2020, czyli do końca obecnej perspektywy finansowej. Później to kwestia negocjacji. Nie można wykluczyć, że Wielka Brytania będzie współpracować z Unią Europejską.

Jak Norwegia czy Szwajcaria.
Londyn może wspierać program „Horyzont post 2020” czy finansowanie pomocy rozwojowej. To cały czas kwestia otwarta, wymagająca negocjacji.

"Polityka rolna i fundusze na rozwój infrastruktury". M. Morawiecki wskazał polskie priorytety w nowym budżecie UE

TVN24/x-news

POLECAMY:

Ale wygląda na to, że Wielka Brytania nie wycofa się całkowicie z projektów europejskich po 2020 r.
Przecież program wspierający badania naukowe „Horyzont post 2020” obejmuje także Wielką Brytanię. Jeśli ten kraj będzie w nim uczestniczył, to pieniądze z niego będą także trafiać do Cambridge czy Oxfordu. Brytyjska składka na ten program nie byłaby więc prezentem, tylko transakcją.

Jaka będzie logika konstrukcji nowego budżetu UE? Dominować w nim będą projekty ponadnarodowe, skupione wokół pojedynczych zadań, czy też większość pieniędzy zostanie włożona do kopert narodowych?
Trzeba będzie do tego podejść w sposób elastyczny - bo przecież na końcu negocjacji potrzebne jest poparcie i wszystkich państw członkowskich, i Parlamentu Europejskiego. Nie ma wątpliwości, że stare programy UE są cały czas aktualne. Jednocześnie trzeba znaleźć sposób, żeby znaleźć finansowanie na nowe wyzwania. Jestem po serii spotkań w Polsce, rozmawiałem z premierem, przedstawicielami Sejmu, Senatu - i po tych rozmowach jestem optymistą, że Polska będzie nie kłopotem, tylko rozwiązaniem kłopotu przy układaniu nowego budżetu.

Jak Pan ocenia sposób wydatkowania przez Polskę funduszy z obecnej perspektywy finansowej? Warto inwestować w nasz kraj?
Ta historia rozpoczęła się w 2004 r. Analizując wysokość PKB Polski, widać, jakie efekty przynosi wasze członkostwo w Unii Europejskiej.

W 2004 r. PKB per capita w Polsce wynosiło 48 proc. średniej unijnej - teraz to już ponad 70 proc.
Jesteście coraz bliżej średniej europejskiej, odkąd weszliście do UE, udało wam się ten dystans zmniejszyć o połowę. Widać, że środki przekazane Polsce to była efektywna inwestycja.

W Unii ciągle powraca temat dochodów własnych UE. Pana poprzednik na stanowisku komisarza ds. budżetu Janusz Lewandowski przygotował trzy propozycje dotyczące ich - ale wszystkie przepadły w toku negocjacji. Pan przedstawi własne propozycje? Jakie są szanse, że wejdą w życie?
Wydaje mi się, że kraje członkowskie są bardziej otwarte na pomysł dochodów własnych UE niż jeszcze kilka lat temu. Brexit zwiększa szansę ich wprowadzenia. Inaczej państwa będą musiały zwiększyć swoje wkłady.

W jaki sposób chce Pan pozyskiwać ten wkład własny? Jakie pomysły zamierza Pan położyć na stole?
Na razie trwają na ten temat dyskusje, powstają raporty omawiające możliwości w tej materii. W ciągu kilku tygodni powinienem być gotowy, by odpowiedzieć na to pytanie.

Komisja Europejska zaczęła też stosować mechanizmy finansowe, które stały się fundamentem planu Junckera. Jak ważną częścią nowej perspektywy finansowej one będą?
Mamy dobre doświadczenia z wykorzystywania tych nowych instrumentów finansowych. Ale też trzeba pamiętać, że w wielu projektach finansowanych z UE potrzebne są pieniądze. Na przykład „Erasmus plus”. Studenci potrzebują gotówki do ręki, nie kredytów. Gwarancje finansowe nie pomogą im kupić biletu na pociąg. Podobnie z badaniami naukowymi. Bez wątpienia część projektów można uruchomić poprzez gwarancje finansowe, które pozwalają obniżyć poziom ryzyka. Ale inne potrzebują bezpośredniego finansowania. Tak że granty pozostaną głównym instrumentem w nowym budżecie UE, nowe mechanizmy finansowe będą traktowane jako ich uzupełnienie.

Pojawiają się głosy, że należy powiązać pieniądze unijne z kwestią praworządności czy stosunkiem do przyjmowania uchodźców. Można nawet znaleźć takie wypowiedzi u Pana kolegów i koleżanek z komisji. Będzie to brane pod uwagę przy ustalaniu nowego budżetu?
Zobaczymy. Przy zatwierdzaniu budżetu potrzebna jest jednomyślność, tak że nie sądzę, żeby doszło do sytuacji, w której kraj przyjmujący mniej migrantów miał otrzymać mniej pieniędzy.

A kwestia praworządności?
Jest cały czas otwarta. Podczas wizyty w Warszawie rozmawiałem o tym z członkami polskiego rządu. Wiem, że takie są oczekiwania ze strony członków Parlamentu Europejskiego czy niektórych państw członkowskich. Decyzja w tej sprawie zostanie podjęta przed 2 maja.

Kto ją podejmie: Komisja czy Rada Europejska?
Zapadnie na forum komisji. Tutaj zostanie ustalone, czy należy brać pod uwagę kwestię praworządności przy rozdzielaniu unijnych pieniędzy, czy nie. Jeśli uznamy, że tak, to rozpocznie się debata o tym, kto powinien podejmować dalsze decyzje: komisja czy rada.

Jakie mogą być podstawy takich sankcji? Traktaty europejskie nie przewidują takiej sytuacji.
Nie mówimy o sankcjach, mówimy o rozdziale europejskich pieniędzy. Jeśli państwo członkowskie w sposób fundamentalny łamie zasady państwa prawa, to miałbym duże opory przeciwko dawaniu mu pieniędzy. Bo przecież jeśli pojawi się jakaś wątpliwość w ich rozliczaniu i trzeba będzie odwołać się do rozstrzygnięcia prawnego, to do tego potrzebne są niezależne sądy, i to na wszystkich poziomach. Dlatego właśnie nie mówimy o sankcjach czy wprowadzaniu zmian w traktatach. Mówimy o sytuacji, w której chcemy uniknąć utraty pieniędzy w wyniku problemów z rozliczaniem projektów.

Mateusz Morawiecki prowadzi dialog z Komisją Europejską w sprawie procedury związanej z groźbą uruchomienia artykułu 7. Jakich efektów rozmów Pan się spodziewa?
Jesteśmy na etapie analiz odpowiedzi strony polskiej na zalecenia komisji. Mam nadzieję, że zapadną możliwie jak najszybciej - być może nawet w kwietniu.

"Polityka rolna i fundusze na rozwój infrastruktury". M. Morawiecki wskazał polskie priorytety w nowym budżecie UE

Wideo

Materiał oryginalny: Günther Oettinger: Roczny budżet UE może się zmniejszyć nawet o 13 mld euro. To wymusza cięcia - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Skroty z sieci:

Krzysztof Feusette: "Czas wstawać. Wchodząc do UE część środowisk opiniotwórczych zrezygnowała nie tylko z polskiej, lecz i własnej suwerenności ... Widać to najmocniej, gdy z cynicznym uśmiechem przeplatanym błagalną histerią zwracają się do przeróżnych unijnych instytucji z prośbą o ingerencję w polskie sprawy. Ba, o sankcje nawet, które – gdyby miały zostać wprowadzone – uderzyłyby w całe społeczeństwo ... Ktoś im wmówił, a zapewne była to Wróżka Mamona, że Polska w chwili wejścia do Unii stała się jej własnością, czytaj: własnością tych, którzy grają w niej pierwsze skrzypce na koncertach w Brukseli, Berlinie i Paryżu ... Ich oferta jest prosta: pomóżcie nam, eurokraci, a my, jak to było w latach 2007–2015, nie piśniemy przeciw wam ani pół słowa ... Przyjmiemy imigrantów, cofniemy reformy i programy społeczne, a ten głupi, polski VAT damy radę „rozszczelnić” w dwa tygodnie. Przede wszystkim zaś – zlikwidujemy IPN ... Skończmy więc chować głowy w piasek, do którego załatwiają swe bieżące potrzeby salonowe media z Czerskiej, Wiertniczej i okolic ... Przestańmy się samobiczować ... Pamiętajmy, że dla totalsów nie są ważne ani nasza niepodległość, ani nasze wyborcze decyzje, ani tym bardziej sztandary niesione w imię Boga, Honoru, Ojczyzny. (...) Calosc w sieci!

Dodaj ogłoszenie