Grzegorz Wojtkowiak z Lechii: Europejskie puchary? Myślimy tylko o najbliższym meczu [ROZMOWA]

Paweł Stankiewicz
Tomasz Bolt/Polska Press
Grzegorz Wojtkowiak nie dostał powołania do reprezentacji Polski i z zespołem Lechii przygotowywał się do meczu ligowego z Górnikiem Zabrze.

Przed przerwą reprezentacyjną wygraliście dwa mecze z rzędu. Z Górnikiem warto tę serię kontynuować.
Zdajemy sobie sprawę z tego, że złapaliśmy wiatr w żagle. Przyjeżdża Górnik do Gdańska, a u siebie musimy wygrywać, żeby patrzeć w górę tabeli. To siedzi w naszych głowach, że naszym kibicom musimy pokazywać fajną, ofensywną piłkę. Nie będzie to łatwe spotkanie, pomimo tego że rywale zajmują przedostatnie miejsce w tabeli. Musimy podejść do niego skoncentrowani i jeśli nie da się wygrać ładną grą, to musimy wyszarpać trzy punkty.

Co bardziej macie w pamięci to, że Górnik zajmuje 15 miejsce, czy że potrafił urwać punkty Legii?
W szatni nie patrzymy na tabelę, nie interesuje nas miejsce drużyny, z którą będziemy grać najbliższe spotkanie. Najważniejsze jest to, żeby realizować wszystkie założenia taktyczne, które ćwiczymy w ciągu tygodnia. Mamy świetny sztab szkoleniowy, który ma dobrze rozpracowaną grę przeciwnika. A nasz trening taktyczny pokaże, co musimy wykorzystać w grze zespołu z Zabrza, ale przede wszystkim skupimy się na sobie.

Dostaliście ostro w kość od trenera Thomasa von Heesena?
Nie było łatwo. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że wykonał kawał dobrej roboty, ale jesteśmy na to przygotowani. Mocno trenowaliśmy, żeby znaleźć się tu, gdzie jesteśmy. Takie tygodniowe wstawki są jak najbardziej OK i służą temu, żeby podtrzymać naszą formę fizyczną.

Po takiej ciężkiej pracy w meczu z Górnikiem nie będzie syndromu ciężkich nóg?
Mam nadzieję, że nie, ale wszystko zweryfikują sytuacje boiskowe i dyspozycja dnia. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało, ale obecnie czujemy się dobrze. Zdajemy sobie sprawę, że nogi są naładowane i chcą nieść.

Zdobyliście trzy bramki w meczu z Zagłębiem, trzy z Jagiellonią. Jako zespół poczuliście się pewniej?
Mamy świetną drużynę i czekaliśmy na taki moment, że wreszcie wszystko zatrybi. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy wywozić punkty z innych stadionów, ale po lekkiej dekoncentracji albo indywidualnych błędach to nam się nie udawało. Robiliśmy wszystko, żeby to w końcu zniwelować.

Po tych dwóch zwycięstwach z rzędu znowu wróciła kibicom myśl, że europejskie puchary w tym sezonie to wcale nie musi być tylko marzenie...
Początek sezonu nie był dla nas udany i apetyty trochę zeszły na plan dalszy. Zdajemy sobie sprawę z tego, jaką kadrą dysponujemy, i na pewno będziemy chcieli grać o jak najwyższe cele. Dla trenerów, ale i dla każdego z nas myślą przewodnią jest ten najbliższy mecz.

Więcej na ten temat przeczytasz w piątkowym, papierowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" z dnia 16.10.2015 r. albo kupując e-wydanie gazety

Szukasz więcej sportowych emocji?

POLUB NAS NA FACEBOOKU!">POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie