Grzegorz Wojtkowiak, piłkarz Lechii: Sędzia zobaczył rękę? Brawa dla niego [ROZMOWA]

Paweł Stankiewicz, Kielce
Fot. Sławomir Stachura
Rozmowa z Grzegorzem Wojtkowiakiem, piłkarzem Lechii Gdańsk, który w Kielcach strzelił gola i zanotował asystę w przegranym meczu przez biało-zielonych z Koroną 2:4.

Strzeliłeś gola w ekstraklasie po ponad czterech latach, zaliczyłeś asystę, ale chyba nie jesteś w najlepszym nastroju?

Bramka cieszy, bo dużo ich w swojej karierze nie strzelam. Asysta również. Liczy się jednak tylko efekt końcowy. Druga połowa meczu źle nam się ułożyła i już trudno było coś zrobić.

Który moment tego spotkania był przełomowy?

Na pewno czerwona kartka Gersona i chwilę później kolejny rzut karny. Bramka na 2:1 pozwoliła już Koronie grać spokojniej. Próbowaliśmy coś zmienić, bo graliśmy trójką obrońców, a pozostali gracze byli ofensywni. Niestety, straciliśmy kolejne dwie bramki. Potem zdobyliśmy gola, który mógł dać nam nadzieję, ale na więcej zabrakło już czasu.

Pamiętasz komu ostatnio strzeliłeś gola w ekstraklasie?

Dowiedziałem się, że to było również w meczu z Koroną (Wojtkowiak grał w barwach Lecha - przyp. aut.), ale nie pamiętam jakim rezultatem wtedy mecz się zakończył (Lech wygrał 1:0 - przyp. red.). Jak już mówiłem cieszą gole, ale martwi wynik końcowy.

Wróciłeś do podstawowego składu, zagrałeś dobre spotkanie. Dałeś trenerowi sygnał i możesz czuć się wygranym tego meczu w perspektywie kolejnych spotkań ligowych?

Zobaczymy co będzie dalej, bo mamy bardzo wyrównaną kadrę. Na trójkę obrońców, którzy grają w meczu, to praktycznie mamy sześciu zawodników. Rywalizacja cały czas jest. Ja jestem takiego zdania, że nie tylko mecze mają znaczenie, ale liczy się praca w całym mikrocyklu treningowym. Trzeba dobrze się prezentować, bo trener na pewno będzie na to zwracał uwagę. Na pewno ma już jakiś pogląd po moim występie z Koroną i poczekamy do następnego spotkania.

Mieliście zastrzeżenia do sędziego? Uznał bramkę ze spalonego, a przy drugim karnym to arbiter techniczny zasygnalizował zagranie piłki ręką przez Kuświka.

To prawda. Sędzia główny tego nie widział, boczny też nie, ale techniczny zareagował. Z drugiej strony jeśli jest zagranie piłki ręką i sędzia techniczny to widzi, to tylko brawa dla niego. Niestety, to nie było korzystne dla nas, ale taka jest jego praca.

Przed wami mecz z liderem, Piastem Gliwice, w Gdańsku.

Czeka nas ciężkie spotkanie, ale po tej porażce w Kielcach nie zwieszamy głów. Wiemy jaką jesteśmy drużyną i jaki mamy skład personalny. Zagramy w Gdańsku, przy dopingu naszych kibiców, więc liczymy na zwycięstwo.

Chyba się nie spodziewałeś, że w Kielcach stan murawy będzie gorszy niż Gdańsku?

Ktoś mówił, że w Gdańsku jest zła murawa, ale w Kielcach jest jeszcze gorsza. Była jednak taka sama dla obydwu drużyn. My staramy się grać krótką piłką i boisko było przeszkodą, ale nie można na to zwalać winy za porażkę.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

wypowiedzi Wojtkowiaka. Nie ma narzekania na pogodę, sędziów czy stan boiska.

Dodaj ogłoszenie