Groźniejszy strażnik

Robert KiewliczZaktualizowano 
Miejscy strażnicy po wprowadzeniu ustawy mieliby przywileje podobne do uprawnień policjantów
Miejscy strażnicy po wprowadzeniu ustawy mieliby przywileje podobne do uprawnień policjantów Grzegorz Mehring/Archiwum
Strażnicy miejscy niczym policjanci już wkrótce mogliby mieć prawo do kontroli osobistej obywateli, przeszukiwania ich bagażu, a oprócz stosowania chwytów obezwładniających, kajdanków, pałek i psów obronnych, mogliby używać paralizatorów elektrycznych, a nawet broni palnej.

Strażnicy pracowaliby także jak wywiadowcy, czyli bez mundurów, a na służbowych koniach np. rozpędzaliby demonstracje. Wszystkie te nowe uprawnienia przewiduje rządowy projekt nowelizacji ustawy o Straży Miejskiej i gminnej. W całym kraju mamy ok. 10 tys. strażników miejskich. Działają w prawie 500 samorządach w Polsce.

Czy przywileje te są strażnikom miejskim niezbędne do wykonywania swoich obowiązków? Sami zainteresowani nie mają wątpliwości. Artur Hołubiczko, prefekt Krajowej Rady Komendantów Straży Miejskich i Gminnych wierzy, że nowe przepisy usprawnią pracę Straży Miejskiej. - Teraz do każdej rewizji strażnik musi wzywać policję - twierdzi Hołubiczko.

Według prefekta, strażnicy mogliby też po cywilnemu łapać handlarzy pirackimi płytami lub sprawdzać, czy sklepikarze sprzedają alkohol nieletnim.
Obecnie Straż Miejska może udzielać pouczeń, zakładać blokady, legitymować oraz zatrzymywać osoby, które popełniają przestępstwa. W każdym takim przypadku musi jednak wezwać na miejsce patrol policji.

Z zasadnością wprowadzenia przywilejów dla Straży Miejskiej nie zgadza się Jan Widacki z Demokratycznego Koła Poselskiego i członek Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych.
- Projekt rządowy przewiduje poszerzenie katalogu środków przymusu bezpośredniego o paralizatory elektryczne i konie służbowe. Czy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji orientuje się, jak wygląda sprawa użycia paralizatorów w policjach na świecie? - pyta Jan Widacki.

- Po wypadku w Kanadzie [w ubiegłym roku Robert Dziekański zginął na kanadyjskim lotnisku porażony paralizatorem przez tamtejszych policjantów - red.] sprawa ta była przedmiotem dyskusji w wielu krajach. Z wielu służb bezpieczeństwa publicznego na świecie paralizatory wycofano.
MSWiA jest zdania, że paralizatory elektryczne są dobrym środkiem przymusu.

Podsekretarz stanu w MSWiA Adam Rapacki uważa, że z powodu jednostkowego przypadku w porcie lotniczym w Kanadzie nie można rozstrzygać o celowości zastosowania tego środka.
- Tak naprawdę liczba takich przypadków jest śladowa. To znakomity środek, który ułatwia pracę funkcjonariuszom - twierdzi Rapacki.
Widacki nie daje jednak za wygraną. - To samo dotyczy strażników patrolujących teren na służbowych koniach. Kto będzie kształcił strażników w tym zakresie? Czy ktoś w kraju odpowiada za tego typu szkolenie? - pyta Widacki. Wątpliwości ma również Tadeusz Cymański, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

- Narzuca się przede wszystkim pytanie, po co dublować policję - mówi Cymański. - Nowelizacja ustawy o Straży Miejskiej może być odpowiedzią Platformy Obywatelskiej na obecny kryzys finansowy policji. Po co policjanci mają jeździć samochodami, jak ich obowiązki może przejąć w części straż, a kasę na to wyłożą samorządy.

Poseł twierdzi, że przy takim rozwiązaniu dojdzie do kompletnej dezorientacji. - Trzeba pójść w jedną albo drugą stronę. Straż może mieć nowe uprawnienia, ale musi też dostać większe obowiązki. W przeciwnym razie będzie jak przysłowiowy kwiatek do kożucha - dodaje.
Zastrzeżenia do ustawy mają też policjanci. Pytani o Straż Miejską i jej nowe uprawnienia, nie kryją zdenerwowania. - Brakuje nam prawie wszystkiego: długopisów, papieru, nie mówiąc o benzynie, a znów zaczyna się mówić o dublowaniu obowiązków - irytuje się jeden z gdańskich policjantów.

- Może trzeba pójść w innym kierunku, aby zapewnić bezpieczeństwo obywatelom i przestać oszczędzać na policji. Jak tak dalej pójdzie, to strażnicy będą mieli większe uprawnienia niż my.
Tak właśnie może się stać. PO już kilka lat temu opracowała projekt tzw. policji municypalnej. Policja prewencyjna miałaby być finansowana z budżetu samorządów.

Taki model jest popularny na całym świecie. W USA jest policja parkowa, policja metra, policja w kampusach studenckich. Jednocześnie funkcjonują wyspecjalizowane agencje rządowe, takie jak FBI. Sprawą zmian w ustawie o Straży Miejskiej Sejm zajmie się prawdopodobnie w połowie tego roku.

Co może straż
Strażnicy miejscy są upoważnieni do zatrzymywania pojazdów, sprawdzania dokumentów.
Mogą usuwać lub blokować samochody. Nie mają prawa zatrzymywać pojazdów, kiedy kierujący przekroczył prędkość lub przejechał na czerwonym świetle. Odpowiadają za ochronę obiektów komunalnych oraz urządzeń użyteczności publicznej i mają prawo do wylegitymowania osoby, kiedy istnieje podejrzenie, że popełniła przestępstwo. Mogą karać za kąpiel w niedozwolonym miejscu, naklejanie plakatów w zakazanych miejscach i handel w miejscach do tego nieprzeznaczonych.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Aga

Straż kontra policja - moim zdaniem mogą się podzielić "sektorem działań": kradzieże, zabójstwa itp to dla policji, porządek na ulicach, łapanie chuliganów, złe parkowanie - to dla straży. I koniecznie patrole konne. Szczególnie przy plażach, w parkach czy okolicznych lasach należących do miasta. Taki strażnik na koniu wszędzie szybko dotrze, złapie chuligana. Miesięczne utrzymanie konia to 400-600 zł, a samochodu z paliwem? dużo więcej... No i dochodzi kwestia ekologii :-)

Dodaj ogłoszenie