Grand Prix Sopotu im. Janusza Sidły 2021. Deszcz i mokra bieżnia uniemożliwiły naszym olimpijczykom bicie rekordów życiowych

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Grand Prix Sopotu im. Janusza Sidły na Stadionie Leśnym rozegrane 30 sierpnia 2021 roku
Grand Prix Sopotu im. Janusza Sidły na Stadionie Leśnym rozegrane 30 sierpnia 2021 roku Przemysław Świderski
24. Grand Prix Sopotu im. Janusza Sidły rozgrywane było w deszczowej aurze. W głównej mierze to właśnie mokra nawierzchnia Stadionu Leśnego spowodowały, że naszym olimpijczykom zabrakło niewiele, aby cieszyć się z bicia rekordów życiowych. Show dała Anna Kiełbasińska, która triumfowała w bardzo dobrym stylu w finale biegu na 100 metrów.

Grand Prix Sopotu im. Janusza Sidły 2021 wyniki

Anna Kiełbasińska z SKLA Sopot i Dariusz Kowaluk z AZS-u AWF-u Warszawa byli największymi gwiazdami 24. Grand Prix Sopotu im. Janusza Sidły. Oboje medalistów olimpijskich z Tokio rywalizowało z nastawieniem na poprawę rekordów życiowych. Kowaluk startował w biegu na 400 metrów i chciał złamać 45,44. Na mokrej bieżni Stadionu Leśnego w Sopocie było to jednak trudne zadanie. Wygrał swój bieg, ale z czasem 45,96.

- Warunki nie sprzyjały do szybkiego biegania, ale liczyłem na to, że uda się złamać 46 sekund. Udało się minimalnie. Ten bieg był dla mnie samotną walką. Niby miałem "na plecach" jednego zawodnika z rekordem życiowym poniżej 46 sekund, ale żeby powalczyć o dobry rezultat, musiałem liczyć na siebie. W tych warunkach ten wynik mnie satysfakcjonuje. To mój trzeci wynik w życiu i widać, że nawet w zimnie i deszczu potrafię sobie poradzić. Jestem jeszcze głodny biegania. Chcę wycisnąć z tego sezonu jak najwięcej. Przede mną kolejne starty w Olsztynie, Lublinie i we Włoszech - powiedział nam na mecie Dariusz Kowaluk, mistrz olimpijski w sztafecie mieszanej 4x400 metrów.

Powody do radości dała największa gwiazda memoriału Sidły, czyli Anna Kiełbasińska. Jej niebywała forma oraz zapowiedź bicia rekordu przyciągnęła na Stadion Leśny ok. 300 kibiców. To osoby, które nie przestraszyły się rzęsistego deszczu i zimna. A wicemistrzyni olimpijska w sztafecie 4x400 metrów na swojej bieżni pobiegła dwukrotnie na 100 metrów. W eliminacjach miała "tylko" mokrą trasę, ale w finale rozpadało się na dobre. Chciała pobić 11,34, a ostatecznie skończyło się na wynikach kolejno 11,43 i 11,44.

- Obawiałam się tego deszczu, ale liczyłam, że jednak się uda. Zawsze jak mam formę, to na memoriale pada deszcz. Trochę żałuję, bo widać, że jestem też w super formie na 100 metrów. Jest chłodno, pada deszcz i wieje wiatr, a to dla sprintera najgorszy możliwy scenariusz. W takich warunkach 11,44, to mogę z ręką na sercu powiedzieć, że w tym roku jestem gotowa na biegi na 11,20 - powiedziała tuż po swoim biegu Anna Kiełbasińska.

Biegaczka SKLA Sopot miała dużo pracy, aby pozować do zdjęć oraz rozdawać autografy młodym lekkoatletom i kibicom, którzy tego dnia pojawili się na Stadionie Leśnym. W podobnej roli występowała inna świetna zawodniczka z kurortu, czyli Angelika Cichocka, która z powodu problemów z sercem musiała odpuścić sezon letni tuż przed igrzyskami.

- To przyjęcie przez kibiców jest bardzo miłe. Generalnie ja przez całą swoją karierę nie doświadczałam tego aż tak dużo. Teraz to bardzo doceniam. Szkoda, że mam tak mało czasu i nie mogę poświęcić wszystkim tyle czasu, ile bym chciała. Ale i tak się cieszę. Cieszę się, że wygrałam i że pokazałam się w Sopocie z bardzo dobrej strony. Cieszę się też, że memoriał został przesunięty na wrzesień. W pierwotnym terminarzu, czyli w czerwcu, to ja jeszcze nie biegałam i nikt by mnie nie zobaczył - śmiała się Kiełbasińska.

Życiowe rekordy na memoriale Sidły 2021

Nie jest jednak tak, że deszczowa aura na Stadionie Leśnym przeszkadzała wszystkim. Najtrudniej rzecz jasna mieli specjaliści konkurencji technicznych. Mimo takich warunków na uwagę zasługuje daleki rzut oszczepem Cypriana Mrzygłoda z AZS-u AWFiS-u Gdańsk (80,43 metra to najlepszy wynik w sezonie olimpijczyka z Tokio). Życiowy rekord w biegu na 110 metrów przez płotki uzyskał Jakub Szymański. Junior SKLA miał czas 13,82. Aż pięć biegaczek poprawiło rekordy życiowe w biegu na nietypowym dystansie 600 metrów, łącznie z jego zwyciężczynią Angeliką Sarną (AZS-AWF Warszwa), która uzyskała czas 1.27,02. Natomiast w biegu na 1000 metrów "życiówkę" poprawił Michał Rozmys (UKS Barnim Goleniów) - 2.17,21

Mistrz Błachowicz liczy na nokaut!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie