Gra Arki Gdynia lepsza, wynik jak zwykle. Żółto-niebiescy przegrali w Poznaniu z Lechem [zdjęcia]

Szymon SzadurskiZaktualizowano 
Lech Poznań - Arka Gdynia Fot. Łukasz Gdak
Arka Gdynia coraz bliżej dna tabeli. Tym razem minimalnie uległa na wyjeździe Lechowi Poznań.

Nadal bez punktów pozostaje po przerwie zimowej w rozgrywkach gdyńska Arka. Tym razem żółto-niebiescy ulegli wczoraj na wyjeździe 0:1 Lechowi Poznań.

Arka po trzech porażkach z rzędu postawiła się w mało komfortowej sytuacji, gdyż dość bezpieczna wydawałoby się przewaga nad strefą spadkową, wypracowana przed przerwą zimową w rozgrywkach, mocno stopniała. Dodatkowo pod presją postawili żółto-niebieskich rywale w walce o utrzymanie, którzy w tej kolejce, zanim jeszcze rozpoczął się bój z „Kolejorzem”, zapunktowali. Zagłębie Sosnowiec wygrało z Koroną Kielce. Wisła Płock pokonała niespodziewanie będącą ostatnio na fali Cracovię. Z bardzo trudnego terenu w Białymstoku cenny punkt wywiózł także Górnik Zabrze. To wszystko spowodowało, że dla gdynian starcie w Poznaniu miało olbrzymie znaczenie. Od pierwszych minut widać było to na boisku. Choć żółto-niebiescy wystąpili w eksperymentalnym zestawieniu, bowiem pauzujących za kartki Adama Marciniaka i Lukę Marica zastąpili Michael Olczyk i Christian Maghoma, to podopieczni trenera Zbigniewa Smółki zwarli odpowiednio szyki w obronie, nie pozwalając gospodarzom rozwinąć skrzydeł. Lech miał co prawda przez pierwsze dwadzieścia minut wczorajszego starcia przewagę optyczną, jednak nic z niej konkretnego nie wynikało. Nadspodziewanie dobrze w destrukcji spisywali się w szeregach Arki nie tylko obrońcy, ale także nowy nabytek, Marko Vejinović, zawodnik wypożyczony z AZ Alkmaar. Holender zameldował się na boisku zaledwie po dwóch treningach pod okiem Smółki, jednak imponował udanymi odbiorami piłki i dobrze rozumiał się z kolegami.

Co więcej, arkowcy po tym, jak udało im się zneutralizować poczynania ofensywne Lecha, sami w drugiej części pierwszej połowy zaczęli kontrolować wydarzenia na boisku. Gdynianie coraz chętniej pojawiali się pod polem karnym gospodarzy, prowadząc atak pozycyjny. Najlepszą okazję miał w 35 min. Michał Janota. Niestety, w oddaniu celnego strzału przeszkodził mu kolega z drużyny, Nabil Aankour.

Ten sam zawodnik był antybohaterem akcji pięć minut później, kiedy dał się zbyt łatwo ograć Kamilowi Jóźwiakowi. Młody wychowanek Lecha posłał kontrującą piłkę spod linii końcowej, a nabiegający na nią Christian Gytkjaer skierował futbolówkę do siatki. Mimo niezłej postawy w pierwszej części gry gdynianie schodzili więc do szatni przegrywając.

- Pierwszy kwadrans był dla Lecha, ale z minuty na minutę graliśmy coraz lepiej - mówił w przerwie Michał Janota. - Straciliśmy bramkę po kontrze, na co trener nas uczulał.

Janota dodał, iż wierzy, że arkowcy wyjdą podwójnie zmobilizowani na drugą połowę, odwrócą losy spotkania i sięgną po trzy punkty. Niestety, po zmianie stron nie byli w stanie mocniej zagrozić rozsądnie grającemu Lechowi. Arka znowu uzyskała przewagę optyczną, lecz nie można było powiedzieć, aby z tego powodu Jasmin Burić musiał dwoić się i troić w bramce „Kolejorza”.

Tym samym Arka, grając na wyjeździe z wyżej notowanym Lechem Poznań i niespodziewanie przeważając przez większość meczu, znowu nie zdołała wywalczyć nawet punktu. Na nic zdało się, że żółto-niebiescy poprawili postawę w obronie, nie dopuszczając rywali do dużej liczby klarownych sytuacji bramkowych, a dodatkowo po ich stronie było posiadanie piłki, liczba strzałów, czy wymienionych podań. Zabrakło niestety większych konkretów w ofensywie. Wystarczyła też chwila słabości w pierwszej połowie, aby Lech trafił do siatki i zadał decydujący cios.

Gdynianie znowu polegli, ale tym razem, mimo porażki, w odróżnieniu od klęsk z Koroną Kielce, Zagłębiem Sosnowiec i Piastem Gliwice w ich grze doszukać można było się pozytywów. Z dobrej strony pokazał Vejinović, który okazać może się sporym wzmocnieniem. Lepiej od pauzujących Marica i Marciniaka prezentowali się Maghoma i Olczyk. Sprawia to nadzieję na przebudzenie i podjęcie walki w trudnej batalii o utrzymanie, gdyż sytuacja jest już poważna.

Michał Nalepa po meczu Arka - Piast: Niepotrzebnie staraliśmy się grać w piłkę

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie