Gołda Tencer wspomina: Ida Kamińska... Na scenie wielka, w...

    Gołda Tencer wspomina: Ida Kamińska... Na scenie wielka, w życiu skromna [ROZMOWA]

    rozm. Gabriela Pewińska

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Gołda Tencer: - Pamiętam rozmowę z nią. Powiedziała: Dziecko, ty chcesz być aktorką? To zostań w teatrze, nie wyjeżdżaj...
    1/3
    przejdź do galerii

    Gołda Tencer: - Pamiętam rozmowę z nią. Powiedziała: Dziecko, ty chcesz być aktorką? To zostań w teatrze, nie wyjeżdżaj... ©mat. prasowy

    Z Gołdą Tencer, dyrektorem Teatru Żydowskiego w Warszawie, aktorką, reżyserką, rozmawia Gabriela Pewińska.
    Przy okazji nominacji filmu "Ida" do nagrody Oscara przypomniano nazwisko pierwszej aktorki z bloku socjalistycznego, która w 1967 roku była do Oscara nominowana (obok Elizabeth Taylor i Anouk Aimée) za rolę w czechosłowackim filmie "Sklep przy głównej ulicy". Ida Kamińska, bo o niej mowa, wielka polska aktorka żydowskiego pochodzenia. Patronka stołecznego Teatru Żydowskiego. Pani ją znała.
    Poznałam Idę Kamińską, mając 16 lat. Przyjechała do Łodzi, gdzie mieszkałam, z teatrem. To był jej jubileusz, 50 - lecie pracy artystycznej. Miałam przyjemność wręczyć jej kwiaty. Wyjechała z Polski w 1968 roku, ja dostałam angaż w zainaugurowanym przez nią warszawskim Teatrze Żydowskim rok później.

    Prawie minęły się Panie w drzwiach.
    Drugi raz spotkałyśmy się w Izraelu. I znów szłam do niej z kwiatami. Pamiętam to jak dziś. Wsiadłam do autobusu, ale zanim dojechałam na miejsce, kwiaty zwiędły. Cóż, był 40-stopniowy upał. Kwiaty nie wyglądały dobrze, ale Ida Kamińska i tak była niezwykle wzruszona moim przybyciem. Pamiętam rozmowę z nią. Powiedziała: "Dziecko, ty chcesz być aktorką? To zostań w teatrze, nie wyjeżdżaj"... W 1975 roku przyjechała do Polski na obchody półwiecza śmierci swojej matki, aktorki Estery Rachel Kamińskiej. Jakiż to był wzruszający moment, gdy stanęła na deskach teatru, który przecież budowano kiedyś dla niej, i powiedziała: "Żydzi Warszawy! Nie wiem, kto lepiej zrobił, ja, która wyjechałam, czy wy, którzy zostaliście. To wy macie swój dom, ja tego domu nie mam". Wyjazd z kraju w 1968 roku to była dla niej tragedia. Oczywiście, w Ameryce obiecywano jej teatr, ale nic z tego nie wyszło. Jest dziś, wraz ze swoją matką, patronką naszego teatru. Zawsze podkreślała, że warszawski Teatr Żydowski to pomnik 6 milionów zamordowanych Żydów.

    Ktoś napisał o niej "aktorka totalna". Urodziła się w hotelu... Teatralny w Odessie.
    Zadebiutowała na scenie u boku matki, gdy miała ledwie sześć lat. Jej pełnoprawny debiut odbył się 11 lat później. Ta drobna kobieta, wchodząc na scenę, stawała się gigantyczna! Tak wielka była duchem. Jest legendą, nie tylko naszego teatru, ale sceny w ogóle. Pochodzi z rodziny o tradycjach teatralnych. Brat był skrzypkiem, siostra - aktorką. Ojciec był i dyrektorem teatru, i aktorem, matka - wielka Estera Rachel Kamińska. Rodzice przekazali jej w genach wszystko co najlepsze. A poźniej jej córka Ruth też występowała na scenie. Z teatrem związani byli jej mąż, zięć... Świetna rodzina, artystyczny klan. To przyjemność móc opowiadać o rodach aktorskich, a to był ród wyjątkowy. W tym czechosłowackim filmie nominowanym do Oscara też była znakomita. Podobnie jak w innym obrazie - "Czarna suknia", z 1967 roku. Pozostanie w pamięci jako aktorka i jako dyrektor naszego teatru. Była nim przez 20 lat.

    W filmie grała już przed wojną. Ida Kamińska to też ponoć jedna z pierwszych kobiet - reżyserów teatralnych w międzywojennej Polsce.
    Czy pierwsza, tego nie wiem. Na pewno reżyserowała. Do jej ogromnych zasług z pewnością należą także tłumaczenia sztuk z języka jidysz. Była pierwsza! Ale to przede wszystkim odtwórczyni wielu wyjątkowych ról, w sztuce "Matka Courage i jej dzieci" Bertolta Brechta czy w "Mirełe Efros" Jakuba Gordina.

    "Mirełe Efros" to też jej debiut filmowy, polski niemy film fabularny z 1912 roku, gdzie zagrała rolę chłopca. Posągowa na scenie, w życiu serdeczna, prosta. Szukałam jakichś jej związków z Trójmiastem. I znalazłam informację, że uwielbiała przyjeżdżać do Sopotu. Nie na plażę jednak, a do kasyna. Kochała grać w karty!
    (śmiech) Mówi się, że w grze z partyjnymi sekretarzami wygrywała przydziały na mieszkania kolegom aktorom. To są te legendy...

    Jedna jej rola, która pozostała w Pani pamięci?
    Chyba Matka Courage. Jako dziecko obejrzałam wiele przedstawień. Gdy Teatr Żydowski przyjeżdżał z Warszawy do Łodzi, pędziliśmy po pięć razy na tę samą sztukę. Ida Kamińska... Na scenie wielka, w życiu skromna.

    Pani niejako przejęła po niej artystyczną schedę. Jest Pani dyrektorem teatru, reżyserem, przede wszystkim jednak aktorką.
    Po maturze, którą zdawałam w nieistniejącej już, żydowskiej szkole im. Icchaka Pereca w Łodzi, dostałam książkę, którą mam do dziś. To był Arnolda Szyfmana "Labirynt teatru". W środku dedykacja: "Przyszłej Idzie Kamińskiej...".
    Chyba pierwszy raz wypowiedziałam te słowa głośno.

    Dla Idy Kamińskiej teatr był całym światem. Jako dziecko znała na pamięć teksty przedstawień. Matka zawsze mogła liczyć na jej pomoc.
    I ja od najmłodszych lat występowałam, na początku w teatrze szkolnym, jako dziecko również na deskach łódzkiego Teatru Powszechnego, śpiewałam, tańczyłam. Od początku wiedziałam, kim chcę być. Jak ona.

    Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

    Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND


    Ida Kamińska (1899 - 1980)

    w dwudziestoleciu międzywojennym kierowała Warszawskim Żydowskim Teatrem Artystycznym i Zespołem Dramatycznym.
    Wojnę udało jej się przeżyć dzięki ucieczce do Związku Radzieckiego.
    Wróciła do Polski w 1946 roku i zaangażowała się w koordynację działalności dwóch teatrów żydowskich, które powstały po wojnie we Wrocławiu i Łodzi. Wkrótce została powołana na stanowisko dyrektora Teatru Żydowskiego, który powstał z połączenia tych dwóch zespołów, i przeniosła się do Warszawy. W 1968 roku z powodu antysemickiej nagonki zdecydowała się opuścić Polskę. Wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie w Nowym Jorku bezskutecznie próbowała stworzyć teatr żydowski.
    Zmarła w Nowym Jorku. Szacuje się, że zagrała blisko 150 ról.
    (źródło: www.teatr-zydowski.art.pl)


    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo