Główny specjalista ds. komunikacji i marki miasta Gdańska. Czy jest potrzebny? [KOMENTARZ]

Jarosław Zalesiński
Główny specjalista ds. komunikacji i marki miasta Gdańska, to nowe stanowisko, które zostanie powołane w Urzędzie Miejskim w Gdańsku
Główny specjalista ds. komunikacji i marki miasta Gdańska, to nowe stanowisko, które zostanie powołane w Urzędzie Miejskim w Gdańsku Przemek Świderski
Główny specjalista ds. komunikacji i marki miasta Gdańska - taką rolę pełnić będzie osoba, która od marca lub kwietnia znajdzie zatrudnienie w gdańskim Urzędzie Miasta.

Jej zadaniem będzie w sumie dwadzieścia sześć zadań, wyliczonych w ogłoszeniu o konkursie na to stanowisko. Wachlarz spraw jest bardzo szeroki, obejmuje np. "organizowanie spotkań Prezydenta z mieszkańcami", "kreowanie i realizację polityki promocyjnej Miasta", "kreowanie wizerunku Gdańska jako atrakcyjnego ośrodka gospodarczego i naukowego" czy "współpracę z mediami lokalnymi [miło -J.Z.], krajowymi i zagranicznymi". Wachlarz jest na tyle szeroki, że wyraźnie zachodzi na kompetencje innych, już funkcjonujących w gdańskim magistracie służb. Źle to czy dobrze - nie mnie sądzić. Skoro w rządzie premier Kopacz mogą funkcjonować "pełnomocniczki", w niejasnej relacji do ministrów, to może i w Gdańsku jest miejsce na taką dodatkową funkcję, dla "opracowywania i wdrażania założeń jednolitej polityki informacyjnej dla wszystkich jednostek organizacyjnych Miasta". Może i tak.

Gdańsk: Menedżer Śródmieścia bez wsparcia. Nie będzie ponownego konkursu

Pijar coraz bardziej rządzi światem - widać to na każdym kroku, także na naszym pomorskim podwórku. Nie jest mi znana ani jedna większa instytucja publiczna, która by nie miała swojego rzecznika, a nawet całych zespołów zajmujących się kreowaniem wizerunku. Zespoły te nie tylko dostarczają informacje mediom, co było zawsze ich bardzo pożyteczną rolą, ale w coraz większym stopniu zajmują się już nie samą informacją, tylko kreacją, w - zapewne słusznym - przekonaniu, że dzisiaj o wszystkim decyduje publiczny wizerunek.

Przyjmuję tę konieczność, choć trudno mi nie zauważyć, że chyba łatwiej jest ona akceptowana wszędzie tam, gdzie zarządza się publicznymi pieniędzmi, np. jakaś publiczna galeria artystyczna raczej na pewno zatrudni rzecznika. Galeria prywatna - raczej na pewno postawi na jakość swojej działalności, a nie na skuteczność pijaru. Bo to z tej działalności ostatecznie żyje, a nie z wizerunku.

Wróćmy jednak do naszego głównego specjalisty ds. komunikacji i marki miasta Gdańska. Być może taka osoba jest miastu, a dokładniej: jego prezydentowi, potrzebna, ale źle by było, gdyby podobne mnożenie krzyżujących się funkcji prowadziło z czasem do przerostu biurokracji. Ciekaw, jak to z tym jest, wysłałem do biura prasowego Miasta pytanie, jak zmieniało się zatrudnienie w gdańskim ratuszu w ostatnich latach. Odpowiedzi jednak nie dostałem...

Nie sądzę, by te liczby były tak trudne do wyliczenia. Łatwiej jest mi pomyśleć, że odpowiednie służby na tyle zaprzątnięte są kreowaniem wizerunku, że zaniedbują funkcję podstawową, polegająca na udzielaniu informacji, a już zwłaszcza tych teoretycznie mniej wygodnych. To pierwsze niebezpieczeństwo przerostu pijaru. Po drugie zaś - jeśli oczywiście jest jakieś ziarno prawdy w plotkach, że prezydent Gdańska postanowił zmienić politykę informacyjna po wpadce związanej z zamieszaniem wokół Pałacu Młodzieży - pijar podsuwa rządzącym pokusę, by zmieniać nie politykę, tylko jej wizerunek. Tak jest łatwiej, ale czy lepiej?

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

Wynajmuje się firmę i ta firma zajmuje się sprawą. A dodatkowo firma wynajmie paru dziennikarzy na zlecenie, którzy opracują jakieś analizy. Dziennikarze zarobią, szumu nie ma, wszyscy są zadowoleni.
Jest oczywiście jedne warunek : urząd nie może stosować systemu open data umożliwiającego szybki wgląd zawierane umowy. Można ? Ano można. Przykłady są i się sprawdzają. Daleko szukać nie trzeba.

X
XYZ

"Ciekaw, jak to z tym jest, wysłałem do biura prasowego Miasta pytanie, jak zmieniało się zatrudnienie w gdańskim ratuszu w ostatnich latach. Odpowiedzi jednak nie dostałem... " - pisze red. J. Zalesiński.
Odpowiedzi Pan nie dostał, bo P. Adamowicz nie zdążył jeszcze powołać menedżera do policzenia zatrudnionych w gdańskim ratuszu!

K
Krytyk

Tak to red. J. Zalesiński zatytułował - w papierowym wyd. Dz. Bałt. - swój skądinąd słuszny i nazbyt łagodny komentarz dotyczący niepohamowanego kreowania niepotrzebnych - bo dublujących już istniejące - stanowisk w Gdańskim Urzędzie Miejskim. Czyżby zbyt długie sprawowanie funkcji prezydenta przez P. Adamowicza spowodowało u niego tak daleko posunięty spadek poziomu oleju w głowie?
PS. Pana redaktora uprzejmie proszę o większą troskę o jakość
używanego języka i nie mieszanie zakonników do spaw ich nie dotyczących.

w
wiochagdansk

a potem grodzkiego, kandydata na prezydenta dzikiego kraju!!!

K
Krol KiK

Jesli wycinkowe, specjalistyczne miejskie zadania maja wykonywac "fachowcy" to za co placimy prezydentowi Adamowiczowi? Po to zeby mogl ciagnac kryminogenna kase "w wolnej chwili" ze spolek ktore nadzoruje?

a
aa

W pewnej, znanej mi od podszewki, Korporacji, rozbudowano kiedyś tę służbę do granic absurdu, przy czym zadania jej stawiane były też niczym z Monty Phytona. Nie przytoczę przykładów dla uniknięcia identyfikacji, ale , proszę mi wierzyć - z rozsądkiem nie miały nic wspólnego. Nie wspomnę o kilkakrotnej zmianie brandingu ( olbrzymie koszty ), tworzeniu na siłę reklamy prasowej ( też niemałe ) i edycji wewnętrznego wydawnictwa, którego egzemplarze masowo znajdywano w koszach na śmieci.
W końcu - kolejny Prezes rozpędził to towarzystwo, aFirma - żyje jak dawniej bez rozdętego PR-u

Dodaj ogłoszenie